Archive for January, 2001

Schody czy wodospad?

Thursday, January 25th, 2001

Podziemne przejście jest wąskie i dość ciemne. Na ścianach wyłożonych marmurowymi płytami straszą malowidła sprejowców. Trudno się domyślić, że właśnie ten niepozorny, należący do kolei tunel, łączy rybnicką dzielnicę Meksyk z centrum miasta.

Jest wprawdzie jeszcze jedna droga do Śródmieścia, okrężna, ulicą 3 Maja. Jednak krótszą drogą przez dworzec chodzą prawie wszyscy, a szczególnie ludzie starsi.

Pan Stanisław z Rybnika od dwóch lat stara się o to, żeby schody w podziemnym przejściu kolejowym przy rybnickim dworcu PKP były bezpieczne. – Płyty, z których zrobione są schody są śliskie i niebezpieczne – przekonuje rencista. – Można się przewrócić i nogi połamać.

Przedstawiciele kolei twierdzą, że problem jest wyolbrzymiony. Przyznają jednak, że materiał, z którego wykonane zostały schody nie nadaje się do tego. Jest śliski, szczególnie, kiedy jest mokry. Pech chciał, że woda w przejściu sączy się niemal cały czas i na dodatek, nie wiadomo skąd.

Do niedawna przejściem podziemnym zajmowała się Sekcja Przewozów Pasażerskich. Od 1 stycznia problem ten spadł na Sekcję Eksploatacji w Rybniku Zakładu Infrastruktury Kolejowej w Gliwicach.

- Prawdopodobnie w przejściu gromadzi się woda gruntowa, ale nie jest to sprawa pewna – mówi Henryk Zaręba, naczelnik Sekcji Eksploatacji w Rybniku – Zwróciliśmy się w już tej sprawie do sekcji diagnostyki o przeprowadzenie badań diagnostycznych. Po ustaleniu przyczyny natychmiast zostaną podjęte odpowiednie działania – zapewnia naczelnik Zaręba.

Autor artykułu: izis

Z gałązką w dłoni

Thursday, January 25th, 2001

Pięć firm z terenu Leszczyn zostało laureatami tegorocznej, pierwszej edycji nagrody za przedsiębiorczość “Leszczyna 2000″. Uroczystość rozdania nagród odbędzie się dziś w leszczyńskim Domu Kultury przy ulicy Ligonia.

- Przyznajemy statuetki tym firmom z naszego terenu, które przyczyniają się do powstawania nowych miejsc pracy, są rzetelne, uczciwe i swoją działalnością zmieniają oblicze tej gminy. Górnictwo już się przecież kończy, potrzeba nowych inicjatyw – tłumaczy Romuald Stęcel, prezes Izby Przemysłowo-Handlowej w Czerwionce-Leszczynach, który razem z burmistrzem miasta jest pomysłodawcą nagrody.

“Leszczyna 2000″ ma być, zgodnie z intencją pomysłodawców, lokalnym odpowiednikiem “Czarnych Diamentów” – nagrody przyznawanej za działalność w dziedzinie gospodarki na terenie całego Rybnickiego Okręgu Przemysłowego. Już w przyszłym roku leszczyńskie statuetki miałyby być przyznawane nie tylko firmom, ale także osobom prywatnym, zasłużonym dla rozwoju przedsiębiorczości w Leszczynach.
Statuetka została zaprojektowana przez Romualda Stęcla, a wykonana przez miejscowego artystę Franciszka Piechę. Przedstawia wyrzeźbioną w węglu lewą rękę (pomysłodawcy podkreślają, że to ręka od serca) trzymającą gałązkę leszczyny. Za nagrodą nie idą korzyści finansowe.

Gala, podczas której zostaną wręczone honorowe statuetki rozpocznie się dziś o godzinie 15. W uroczystości wezmą udział władze miasta i prezesi izb handlowych z okolicznych miast.

Autor artykułu: miks

Adam, nic się nie stało

Wednesday, January 24th, 2001

Przeciągłe: oooch!!! rozległo się nad ulicą Staromiejską w Katowicach, gdy Adamowi Małyszowi podwinęła się jedna z nart. To westchnęli przechodnie zebrani przed witryną sklepu ze sprzętem radiowo-telewizyjnym. Wspaniałego skoczka z Wisły dopingował wczoraj kto żyw. Na ulicach, w samochodach, w biurach.

Konkurs skoków w Hakubie z zapartym tchem śledził ksiądz Jerzy Frejnik, z parafii Wniebowzięcia NMP, w Wiśle. – Nie mógłbym opuścić takiej okazji. Przecież to nasz człowiek – cieszył się ksiądz. – Nie możemy oczekiwać od Adama ciągłych zwycięstw. Już i tak wiadomo, że jest najlepszy. Mam nadzieje, że dzisiaj też będzie.

Małysza w Wiśle oglądano wczoraj niemal w każdej publicznej instytucji. Nawet w szkołach zezwalano uczniom na chwilowe opuszczenie lekcji, gdy skakał idol młodzieży. W barach i restauracjach włączono telewizory. Przychodzili tam ludzie z ulicy, turyści. Nikt nie chciał przegapić skoku Małysza.
- Jesteśmy w takie sytuacji jak mama Małysza, która pracuje w sklepie z telewizorami – zażartował w jednym z rybnickich sklepów RTV krótko przed niefortunnym skokiem. Na widok niepozornej postaci Adama siadającego na belce wszyscy wstrzymali oddech. W ułamku sekundy ktoś westchnął, ktoś inny machnął nerwowo ręką. Upadek. Cisza, żadnych komentarzy.

- Koniec mitu – odezwał się wreszcie Rafał Kopicki, pracownik sklepu. – Od razu widziałem, że się boi tego Schmitta, bo już sam początek skoku nie był najlepszy. Ale podoba mi się ocena komentatora, który powiedział, że był to po prostu wypadek przy pracy – dodaje.

Wydarzenia w Japonii słabo elektryzowały częstochowian. Nie spotkaliśmy knajpek czy pubów z tłumami wpatrzonymi w ekran telewizora. Może to przez wczesną godzinę relacji. – Transmisję oglądaliśmy w klasie, ale tylko na podczas przerw między lekcjami – zdradziła nam uczennica jednego z częstochowskich “ogólniaków”.

Za Małysza trzymali kciuki wszyscy policjanci. Jego skoki oglądali jednak tylko ci, którzy nie byli na służbie.
- Na służbie należy wykonywać swoje obowiązki, a nie oglądać telewizję. Nawet w tak wyjątkowej chwili, jak podczas skoków Adama Małysza – mówi podkom. Magdalena Szymańska-Mizera z KMP w Katowicach. – Ale byliśmy z nim nie tylko całym sercem. Wszystkie radioodbiorniki były nastawione na stacje, które relacjonowały zawody.

W lepszej sytuacji byli strażacy z Katowic. Akurat, gdy skakał Małysz, nic poważnego się nie działo. Mogli więc oglądać zmagania z Hakuby na ekranie telewizora. – To nic, że się przewrócił. I tak sobie cudownie radzi. Mimo upadku przecież jest drugi – chwalił Małysza dyżurny Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach.

Autor artykułu: mac, orka, izis, max

Zamaskowani, nieuchwytni

Wednesday, January 24th, 2001

Trzech zamaskowanych napastników napadło wczoraj na punkt PZU w Katowicach. Z kasy skradli 900 złotych, choć pewnie liczyli na więcej.

Pracownicy agencji opowiadali policjantom, że mężczyźni mieli na głowach kominiarki, a jeden z nich trzymał w ręce przedmiot przypominający broń. Do pomieszczenia agencji weszli w chwili, gdy nie było żadnego z petentów. To gwarantowało sprawny przebieg akcji. Zachowywali się jak bohaterowie gangsterskich filmów.

Po kilkunastu minutach przestępcy zniknęli. Policja wszczęła poszukiwania złodziei.

Autor artykułu: aga

Polowanie na chłopców

Wednesday, January 24th, 2001

Nauczyciel wyciągnął dwunastolatka z katowickiego dworca, wywiózł za miasto i zaproponował mu odbycie stosunku seksualnego za pieniądze.

Kiedy trzyosobowy patrol policjantów zaczął zbliżać się do zaparkowanego na nie strzeżonym parkingu tico kierowca auta włączył silnik. – Wydawało się, że chce zwiać. Uniemożliwiliśmy tę ucieczkę – opowiada starszy posterunkowy Piotr Musiał z Komisariatu V w Szopienicach.
W samochodzie, z przodu, siedział 12-letni chłopak. Miał rozpięte spodnie. Nie powiedział ani słowa. Nie poruszył się. Był przerażony. Zdenerwowany kierowca auta zaczął plątać się w wyjaśnieniach. Mówił, że dziecko chciało się załatwić, że właśnie mieli odjeżdżać.

- Wydał się nam podejrzany. Przecież to zupełne odludzie. Żadnych zabudowań. Postanowiliśmy zawieść ich na komisariat. Tam chłopak odtajał, zaczął mówić – opowiada Musiał.

Marcin (imię zmienione) w niedzielę wieczorem grał na fliperach na dworcu. Stamtąd wyciągnął go nieznany mężczyzna. Szczupły, niepozorny. Wcześniej obserwował grupkę dzieciaków.

- Kiedy byliśmy już koło samochodu wepchnął mnie do środka prawie na siłę – wyjawił Marcin. Pojechali w nieznanym kierunku. Zatrzymali się dopiero na jakimś placu. Wtedy mężczyzna zaproponował mu pieniądze, kilkadziesiąt złotych, w zamian za odbycie stosunku seksualnego. Zanim do tego doszło pojawili się policjanci.

Dwunastolatek został przesłuchany przez prokuratora w obecności psychologa po to, by nie męczyć go ponownym odtwarzaniem wydarzeń. Psycholog dał wiarę słowom dziecka. Stwierdził, że nic nie wskazuje na to, aby skłamał lub wymyślił przebieg wydarzeń.

- W przypadku dzieci molestowanych psycholodzy nie zadają pytań wprost. Interpretują testy, rysunki, podpytują – tłumaczy szefowa Prokuratury Rejonowej w Katowicach Barbara Obcowska. – To trudne sprawy, bo przestępstwo jest ukrywane nawet przez matki molestowanych dzieci, często przed sądem korzystają one z prawa odmowy składania zeznań. W tym przypadku i na tym etapie nie mamy podstaw, aby nie wierzyć dziecku.

Aresztowany we wtorek wieczorem nauczyciel twierdzi, że chciał tylko podwieźć chłopca. Mężczyzna uczy polskiego i historii w dwóch szkołach – gimnazjum i podstawówce. Nie był wcześniej karany. Jest kawalerem. Nie wiadomo, czy był to jego pierwszy “raz”, czy wcześniej też bywał na dworcu.
To tu od lat odbywają się “polowania” na chłopców.

Przyjeżdżają geje z różnych miast województwa i proponują im seks za pieniądze. Ten rodzaj prostytucji jest bardzo trudny do wykrycia. Nie ma ofiar przestępstwa, nie ma winnych. Z nieoficjalnych informacji wiadomo, że coraz więcej nastolatków zarabia w ten sposób na życie.

Pewien czas temu, podczas rozpracowywania innej sprawy, w ręce policjantów wpadła kaseta z filmem pornograficznym, na którym uwieczniony został jeden z chłopców z dworca.

Autor artykułu: Agata Pustułka

Czyje jest kino “Rialto”?

Wednesday, January 24th, 2001

Do kogo należy budynek kina “Rialto” w Bielsku-Białej? Jadwiga Bańkowska, była kierowniczka tego kina, która została z niego wyeksmitowana przez Śródmiejską Spółdzielnię Mieszkaniową twierdzi, że do Spółdzielni “Strzecha”. (more…)

Ratownik potrzebny narciarzom

Wednesday, January 24th, 2001

Być może nastąpi koniec impasu w Zwardoniu. Wczoraj gestorzy tutejszych wyciągów spotkali się na Skalance z przedstawicielem Grupy Beskidzkiej GOPR i rozmawiali o zabezpieczeniu służby ratowniczej. GOPR przywiózł nawet gotowe umowy do podpisania.

Jeśli gestorzy zgodzą się na warunki finansowe, to już w lutym ratownik będzie stacjonował w dyżurce tuż przy wyciągu Skalanka.

- To z naszej strony ustępstwo, bo dyżurka na Skalance jest w pewnym sensie prowizorką, ale robimy to dla dobra sprawy. Nie może być tak, że nie ma ratownika w Zwardoniu, do którego przyjeżdża wielu narciarzy – uznał Jerzy Siodłak, naczelnik Grupy Beskidzkiej GOPR w Szczyrku.

Ratownik będzie codziennie dojeżdżał z Rajczy. Zdaniem naczelnika, nie ma na Skalance warunków do noclegu.
- Za dobrze tu nie jest, ale ważne, że coś w ogóle jest. Pokoik jest ciepły, bo obok jest gastronomia. Stoi wersalka, można się przespać – uważa Mieczysław Śliwa, właściciel wyciągu orczykowego na Skalance, zresztą ratownik Grupy Beskidzkiej GOPR. Nie może on jednak pełnić roli ratownika do dyspozycji wszystkich, bo nie ma z GOPR odpowiedniej umowy. – Muszę pilnować swojego interesu – mówi Mieczysław Śliwa.

- Podpisałem już umowę, bo GOPR musi tu być. Będę spokojniejszy o swoich gości i narciarzy. Myślę, że wszyscy właściciele zrzucą się na ratownika. Ja zapłaciłem ok. 400 zł – powiedział Mieczysław Talik, współwłaściciel wyciągu na Dużym Rachowcu.

Umowa opiewa na miesiąc, ale jest możliwość jej przedłużenia, jeśli zima i narciarze dopiszą.

O braku zgody między GOPR a gestorami 14 zwardońskich wyciągów informowaliśmy już od roku. Ci ostatni skąpili pieniędzy na sfinansowanie ratownika, uważali, że GOPR jest za drogi, szukali ratowników prywatnych oraz w innych grupach, np. Jurajskiej. Narzekali, że zima marna, nie ma narciarzy, po co zatem ratownik na trzy miesiące. Dodatkowo dzierżawca schroniska PTTK Dworzec Beskidzki, w którym od lat zimą urządzano goprówkę, zażądał 800-złotowego czynszu. To zdenerwowało GOPR.

- Ratownik musi być podległy grupie GOPR z danego terenu, to nie może być osoba prywatna, pracująca na własną odpowiedzialność. Powinien też być zatrudniony na cały sezon, a nie w ostatniej chwili, tylko na miesiąc – komentował pomysły właścicieli Jerzy Siodłak.

Choć rozmowy są trudne, GOPR wierzy, że gestorzy wyciągów złożą się na ratownika, gdyż to na nich spoczywa prawna odpowiedzialność za bezpieczeństwo narciarzy.

- Kolega wręczył właścicielom umowy razem z rachunkami płatnymi z góry. Jeśli w ciągu trzech dni nie będą zapłacone, ratownika nie będzie. Jeśli będą wpłaty, zobaczymy ilu gestorów złożyło się, po ile i które wyciągi będziemy obsługiwać – poinformował Tomasz Jano, zastępca naczelnika Grupy Beskidzkiej GOPR.

Zwardoń powoli zapełnia się narciarzami. Oby ktoś czuwał nad ich bezpieczeństwem.

***

W Zwardoniu działa 14 wyciągów. Etat ratownika kosztuje miesięcznie ok. 3 tys. zł. Opłacany jest z tego ZUS, wyposażenie ratownika, dyżurki, środki medyczne i paliwo do skutera. Według Jerzego Siodłaka płacić zamierzają właściciele ośmiu zwardońskich wyciągów: Duży Rachowiec, Trawers, Pod Mytem, Bór, przedsiębiorstwa “Japon”, Cuplik, Jawornik I i II. Płaciliby w zależności od ilości posiadanych wyciągów, średnio od 390 do 1100 zł. Za trzy dni wszystko będzie wiadome.

Autor artykułu: Barbara Swadźba

Basen zasilany słońcem

Wednesday, January 24th, 2001

Miasto wydało prawie osiem milionów złotych, by w ośmiotysięcznych Strzemieszycach, peryferyjnej dzielnicy Dąbrowy Górniczej wybudować najnowocześniejszy basen w Polsce. Obiekt zasilany jest energią słoneczną.

Basen mieści się przy Szkole Podstawowej numer 5. im. Henryka Sienkiewicza. Placówka, która liczy sobie już 130 lat, od niedawna przeżywa prawdziwy rozkwit.

- Przed kilku laty została oddana do użytku nowoczesna sala gimnastyczna – opowiada dyrektor szkoły, Krystyna Szaniawska, która swoją funkcję pełni nieprzerwanie od 28 lat. – Teraz mamy basen jak marzenie i liczymy jeszcze na aulę.

- Oddaliśmy obiekt z półrocznym wyprzedzeniem – mówi z zadowoleniem Zbigniew Płaziński z firmy, która budowała basen. – Na dachu jest 12 kolektorów, z których każdy liczy 3,5 metra kwadratowego. Słońce oświetlając kolektory, przyczynia się do nagrzewania wody.

Nowoczesny jest także system filtrowania wody – w dużym basenie o wymiarach 12 na 25 metrów i głębokości od 1,2 do 2,5 metra, woda jest całkowicie filtrowana jest w ciągu 4 godzin. Mały basen, w którym zainstalowano tzw. “sztuczny rzeczny nurt”, filtrowany jest w ciągu 60 minut. Tego rodzaju przedsięwzięcia, choć w Polsce są najnowszym krzykiem mody, w Europie Zachodniej wykorzystywane są już od dawna.

- Zastosowaliśmy najnowsze środki chemiczne, więc gwarantujemy, że woda w dwóch basenach będzie niezwykle czysta. Takiej czystości prawdopodobnie nie będzie można na razie uzyskać w żadnym innym polskim basenie – mówią wykonawcy.

Autor artykułu: Aleksander Kalański

Przegląd wydarzeń sportowych w weekend

Thursday, January 18th, 2001

Koszykówka, hokej, siatkówka, piłka ręczna, piłka nożna, kolarstwo i “nasi na wyjazdach”.

Koszykówka.

I liga: Alba Chorzów – Zagłębie Sosnowiec (sob. 19).

Siatkówka.

Seria A mężczyzn:

Mostostal Azoty Kędzierzyn Koźle – KS Jastrzębie (sob. 17), Citroen Stal Hochland Nysa – Bosman Morze Szczecin (niedz. 14.45).

Seria B:
Górnik Radlin – Avia Świdnik (sob. 17), Seria B: BBTS Włókniarz Bielsko Biała – Amber Starogard Gdański (sob. 17.30).

Seria B kobiet: AZS Coroplast Opole – SMS Sosnowiec (sob. 17), AZS Wulkan Politechnika Częstochowa – AZS AWF Poznań (niedz. 12).

Piłka ręczna.

Seria A kobiet: Ruch Chorzów – Sośnica Gliwice (sob. 17). Seria B: AKS Chorzów – Sokół Żary (sob. 15), Otmęt Krapkowice – KMKS Kraśnik (sob. 17), Zgoda Ruda Śląska – SMS Gliwice (sob. 11).

Seria B mężczyzn: Pogoń Zabrze – Wolsztyniak (sob. 18).

Hokej.

Ekstraklasa:
GKS Tychy – Polonia Bytom (piąt. 18),
GKS Katowice – KTH Krynica (piąt. 18),
Polonia Bytom – GKS Katowice (niedz. 17),
Dwory Unia Oświęcim – Podhale Nowy Targ (niedz. 17).

I liga:
SMS I Sosnowiec – Zagłębie Sosnowiec (piąt. 17),
SMS II Sosnowiec – SMS I Sosnowiec (niedz. 16),
Zagłębie Sosnowiec – Cracovia (niedz. 19).

Piłka nożna.
I liga halowa:
Irex Sosnowiec – TKKF Telsport Katowice (niedz. 17),
Skała Gralco Tychy – Jango Gliwice (Bieruń Stary, niedz. 18).

Kolarstwo.
Trial rowerowy. Zawody z cyklu Grand Prix (Katowice OPT sob. 10.30, 14).

Nasi na wyjazdach

Siatkówka.

Seria A mężczyzn:
Stilon Gorzów – KP Polska Energia Sosnowiec,
Stolarka Wołomin – Galaxia Jurajska AZS Bank Częstochowa.

Seria A kobiet:
Calisia – BKS Stal Bielsko Biała.

Seria B:
Zawisza Sulechów – Azoty Chorzów.

Piłka ręczna.

Seria B kobiet:
Gościbia Sułkowice – AZS AWF Katowice.

Seria B mężczyzn:
Grunwald Poznań – Gwardia Opole, Eltast Radom – MTS Chrzanów.

Hokej.

Ekstraklasa:

SKH Sanok – Dwory Unia Oświęcim (piąt.),
Stoczniowiec Gdańsk – GKS Tychy (niedz.).

I liga:

Cracovia – SMS II Sosnowiec (piąt.).

Autor artykułu: Dział Sportowy

Weekend w Teatrze Muzycznym

Thursday, January 18th, 2001

Sobota upłynie w Teatrze Muzycznym w Gliwicach pod znakiem Lehara i jego “Wesołej wdówki”.

To jedna z najpopularniejszych operetek opowiadająca historię jednej z najbogatszych kobiet Europy, która stając się spadkobierczynią ogromnej fortuny, staje się jednocześnie najlepszą partią w Paryżu. Zakusy na piękną wdówkę i obawa, aby majątek razem z nią nie trafił w ręce obcokrajowca to temat operetki. Usłyszymy w niej najsłynniejsze arie i duety, na czele z “Usta milczą, dusza śpiewa”. W roli Hanny – Gabriela Orłowska de Silva, jako Daniłło – Mieczysław Błaszczyk. Początek spektaklu o godz. 18.30.

W niedzielę całkowita zmiana klimatu – musical “Zorba” Johna Kandery. Kanwę libretta stanowią dzieje Greka Zorby, opisane w powieści Nikosa Kazantzakisa. Muzyka naturalnie nawiązuje do grackiego folkloru i tradycji. W przedstawieniu zobaczymy solistów, chór i balet Teatru oraz gościnnie jako Los – Ewę Urygę i w roli Zorby – Krzysztofa Stasierowskiego. Początek o godz. 17.00.

Autor artykułu: maw