Archive for May, 2001

Podkowy dla dzieci na szczęście

Friday, May 25th, 2001

Trzy specjalnie wykute przez kowala podkowy ze złotym, srebrnym i brązowym hufnalem zostaną sprzedane na licytacji, z której dochód przeznaczony jest dla dzieci z biednych rodzin. Zapowiadana na niedzielę licytacja jest częścią rozpoczynającego się jutro Jarmarku Śląskiego, a ciekawostką jest fakt, że aukcję poprowadzi kabaret Długi.

Już jutro od popołudnia przy Teatrze Ziemi Rybnickiej prezentować się będzie ponad 30 rzemieślników. O godzinie 14.30 w sali Domu Rzemiosła wręczone zostaną nagrody dla zwycięzców konkursu “Rzemieślnik Roku 2000″. To tylko początek trzydniowej, trwającej do poniedziałku imprezy. W programie przewidziano pokazy kowalstwa (będzie można zobaczyć m.in jak powstają właśnie podkowy), pokazy fryzur, mody, pokazy stolarskie i spożywcze. Goście Jarmarku będą mogli sporo dowiedzieć się o śląskim rzemiośle, o ginących zawodach, a także o najnowszych technicznych rozwiązaniach. Przez trzy dni nie zabraknie dobrego śląskiego jedzenia, śląskich wiców i śląskiej muzyki. Organizatorem drugiej edycji Jarmarku Śląskiego jest rybnicki Cech Rzemiosł oraz Małej i Średniej Przedsiębiorczości i Urząd Miasta Rybnika.
Patronat prasowy nad Jarmarkiem Śląskim objęła “Trybuna Śląska”.

Autor artykułu: izis

Zabić, aby się zabawić

Friday, May 25th, 2001

Ta zbrodnia zszokowała nawet doświadczonych prokuratorów. Para młodych ludzi z premedytacją zamordowała koleżankę, po to by zabrać jej 800 złotych. Skradzione pieniądze wydali na zapłacenie długu w hotelu i zabawę w Wesołym Miasteczku.

- Miałem do czynienia z wieloma morderstwami. Nigdy jednak nie spotkałem się z młodymi ludźmi, którzy w ten sposób zaplanowaliby zbrodnię – mówi Tomasz Małuch, zastępca prokuratora rejonowego w Dąbrowie Górniczej. – Szokujące jest zachowanie morderców po zabójstwie. Jak gdyby nigdy nic, bawili się w lunaparku, a kilka godzin wcześniej pozbawili życia swoją koleżankę.

22-letnia Monika L. z Mysłowic i trzy lata od niej starszy Mieczysław B. byli parą od kilku lat. Oboje mieli już do czynienia z prawem. On za kradzież siedział w Wojkowicach, ona miała przydzielonego kuratora sądowego. Takich jak oni określa się mianem drobnych przestępców. Nic nie wskazywało na to, że mogą zamordować.

Kiedy w maju 2000 roku B. wyszedł na przepustkę, postanowili, że nie wróci do więzienia. Jedynym problemem były pieniądze. Aby je zdobyć, Monika L. postanowiła odnowić starą znajomość. Odnalazła w Dąbrowie Górniczej koleżankę z klasy – Basię J. Powiedziała, że ma zamiar zorganizować imprezę urodzinową. Do mieszkania Basi, Monika przyszła razem z Mieczysławem B. 24 maja. Rozmawiali, obejrzeli wspólnie film.

Kiedy mieli już wychodzić, mężczyzna chwycił Barbarę J. za szyję i zaczął dusić. Monika L. w tym czasie przytrzymywał ją za ręce. Po chwili ofiara przestała się ruszać. Mordercy obwiązali jej twarz ręcznikiem i skrępowali nogi kablem od lodówki. Zaczęli przeszukiwać mieszkanie. Znaleźli tylko 800 zł – 600 od razu wydali na zapłacenie długu w hotelu, w którym mieszkali. Pozostałe pieniądze, jeszcze tego samego dnia przepuścili na karuzelach w Śląskim Wesołym Miasteczku.
Policja ujęła Mieczysława i Monikę już następnego dnia. Nie stawiali oporu. Oboje przyznają się do winy. Prokuratura ustaliła że cała zbrodnia była dokładnie zaplanowana. Przestępcy przyszli po to, by zabić i okraść. Nie wiadomo tylko, kto był mózgiem całej operacji. Oboje aresztowani próbują bowiem zepchnąć większą część winy na partnera.
Za zabójstwo grozi im kara od 12 lat więzienia do dożywocia. Pierwsza rozprawa odbędzie się w katowickim Sądzie Okręgowym we wrześniu.

Personalia ofiary zostały zmienione

Autor artykułu: Grzegorz Zasępa

Przejście z duszą na ramieniups. ,Zuchwały” odda jutro tytuł króla kurkowego

Friday, May 25th, 2001

W przyszłym tygodniu ruszy długo oczekiwany remont przejścia podziemnego pod skrzyżowaniem ulic 3 Maja i Ostrogórskiej w Sosnowcu.

Prace mają potrwać aż do kwietnia przyszłego roku, lecz wygląd przejścia poprawiać się ma etapami – jest więc szansa, że już niedługo mieszkańcy będą mogli z niego korzystać bez obaw o utratę zdrowia lub życia.

- Od jakiegoś czasu nie schodzę schodami do przejścia, a ulicę pokonuję w poprzek, biegnąc między samochodami. Przynajmniej wiem, co mnie czeka, jak się zagapię. Dołem nikomu nie radzę chodzić. Nie dość, że można zlecieć ze schodów, wpaść w kałużę, to na dodatek można zostać obrabowanym – mówi 72-letni Zygmunt Wąs, mieszkaniec pobliskiego osiedla.

Stan techniczny przejścia jest tragiczny. Systematycznie podczas deszczów strop przecieka i całość jest zalewana. O schodach da się tylko powiedzieć, że kiedyś były, bo to, co po nich pozostało jest praktycznie niedostępne dla osób mniej sprawnych ruchowo. Długie korytarze pozbawione naturalnego oświetlenia słonecznego nie mają też instalacji elektrycznej. Lampy dawno zostały rozkradzione.

- Już wkrótce wszystko się zmieni – zapewnia Henryk Mikuła, kierownik referatu przygotowania inwestycji Urzędu Miejskiego w Sosnowcu. – Zakres robót jest bardzo szeroki. Należy jednak mieć na uwadze, że jest to remont, a nie budowa przejścia od początku. Chociaż standard znacznie się podniesie, nie będzie w nim wielu udogodnień.

Najpoważniejszym problemem, jak dotąd nie rozwiązanym, jest brak ruchomych podestów lub windy dla niepełnosprawnych poruszających się na wózkach. Jak stwierdzili projektanci, wykopanie szybu dla windy mogłoby poważnie zaszkodzić fundamentom 18-piętrowego wieżowca, stojącego tuż przy rondzie. Poza tym i tak na takie prace nie ma pieniędzy. W sumie na remont miasto wyda prawie 800 tys. zł. Póki co znacznie lepiej zostaną oznakowane przejścia naziemne – tylko w ten sposób niepełnosprawni będą mogli przedostać się na drugą stronę ruchliwej ul. 1 Maja.

Aby poprawić bezpieczeństwo planuje się wprowadzenie systemu monitorowania. Kamery zainstalowane zostaną przy wszystkich wejściach do przejścia podziemnego, jak również umieszczone będą w tunelach. Mają zniechęcić ewentualnych złodziei do kradzieży lamp i elementów zdobiących ściany.

Autor artykułu: ps

Z Kirgizji przez Kazachstan do Rybnika

Tuesday, May 8th, 2001

Raisa Zinkowska, która cztery lata temu przyjechała z mężem z Kazachstanu do Rybnika, jest od wczoraj obywatelką Polski. Akt nadania obywatelstwa odebrała z rąk prezydenta miasta Adama Fudalego.

- Kiedy tu przyjechaliśmy, mieszkaliśmy w przytulisku. Potem dostaliśmy własne mieszkanie i pracę. Język polski znałam tylko ze słyszenia. Dużo rozumiałam, ale nie potrafiłam mówić. Teraz jest znacznie lepiej – mówi pani Raisa.

Raisa Zinkowska do Rybnika przyjechała co prawda ze stolicy Kazachstanu Ałma-Aty, ale urodziła się w Kirgizji. Jej syn skończył w Polsce seminarium duchowne i wrócił do Kazachstanu. Córka jest zakonnicą i też zamierza wrócić. Pani Raisa nie wyobraża już sobie jednak życia poza Polską. – Tu cały czas jest światło, woda, pensję otrzymuję w pracy. W Kazachstanie przez trzy ostatnie lata pracy w fabryce mebli nie dostaliśmy wypłat – wspomina.

Raisa Zinkowska jest 31 osobą, która od 1990 roku, na mocy postanowienia prezydenta RP, otrzymała obywatelstwo polskie w Rybniku.

Autor artykułu: miks