Minorowe nastroje, rozmowy w grupkach, nerwowo odpalane papierosy. Kandydaci AWS na posłów i senatorów oglądali wieczór wyborczy w auli katowickiej filii Politechniki Śląskiej.
-Sami jesteśmy sobie winni – przekazywano sobie opinie.
Minister Zdrowia Grzegorz Opala z niedowierzaniem patrzył na rosnące notowania “Samoobrony”. – Przyszło nam zapłacić za trudne reformy, za popchnięcie Polski na właściwy kierunek ? mówił. Nie szczędził słów krytyki tym ugrupowaniom prawicowym, które zmieniając szyld jednocześnie zrzuciły na tych, którzy lojalnie stali przy AWS, całą odpowiedzialność za rządy.
- Odezwał się elektorat Tymińskiego. W 1997 roku w czasie kampanii były rzeczowe dyskusje. Teraz wystarczyło wylewać pomyje na rząd- mówili działacze Akcji.
-Przewidywałem porażkę, ale nie spodziewałem się tak niskiego rezultatu- powiedział tuż po ogłoszeniu przewidywanych wyników wyborczych wojewoda śląski Wilibald Winkler. -Myślałem, że zdobędziemy 7 – 8 proc. głosów. Trudno.
Kiedy okazało się, że ani AWS, ani UW nie wejdą do Sejmu w Domu Związków Zawodowych, gdzie SLD urządził w Katowicach swój wieczór wyborczy, zatrzęsły się ściany. Wiwatom i okrzykom radości nie było końca. Już ok. 19. 30 przewodniczący Rady Wojewódzkiej SLD Andrzej Szarawarski chodził między stolikami niczym król i rozdawał całusy.
Jak na miejsce triumfu przystało, stoły uginały się od jadła i picia, zaś z telebimu wszystkim gościom prosto w oczy patrzył Kamil Durczok, który w TVP przekazywał najnowsze wyniki wyborów. – Dobrze im tak. To kara za te cztery lata awantur- komentowali młodzi działacze SLD klęskę AWS.
Nie wszyscy działacze Sojuszu byli jednak bezkrytyczni wobec wyników. Wszak lider SLD Leszek Miller liczył na ponad 50 proc.
- To dla nas wielka lekcja pokory. Chciałabym, że do wygranej podchodzić właśnie w ten sposób- oceniała Barbara Blida, posłanka SLD, która oglądała telewizyjną relację razem ze swym mężem.
W komplecie zjawili się kandydaci na senatorów SLD w okręgu katowickiego: Krystyna Doktorowicz, Genowefa Grabowska i Jerzy Podsiadło. Wiele osób komentowało ostatnią wpadkę SLD tj. ogłoszenie przez przyszłego ministra finansów Marka Belkę planu ratunkowego dla finansów publicznych.
– Za błędy się płaci. Przez to straciliśmy ok. 5 proc. głosów – mówiono. – A może to uczciwe, że powiedziano ludziom, co ich czeka przed wyborami, a nie po wyborach – zastanawiał jeden z działaczy partii.
Wszyscy zastanawiali się, czy SLD będzie mógł samodzielnie rządzić, czy też będzie musiał stworzyć koalicję. – Ale na pewno nie z “Samoobroną” – zarzekał się poseł Zbyszek Zaborowski.
- Koalicja oznacza konieczność powołania trzeciego wicepremiera – rozsądnie tłumaczyła B. Blida.
- Leppera? – żartowali niektórzy. Oczywiście potraktowali to jako… czarny humor.
Autor artykułu: aga