Archive for September, 2001

AWSP: Poza SLD: Radość

Monday, September 24th, 2001

Minorowe nastroje, rozmowy w grupkach, nerwowo odpalane papierosy. Kandydaci AWS na posłów i senatorów oglądali wieczór wyborczy w auli katowickiej filii Politechniki Śląskiej.
-Sami jesteśmy sobie winni – przekazywano sobie opinie.
Minister Zdrowia Grzegorz Opala z niedowierzaniem patrzył na rosnące notowania “Samoobrony”. – Przyszło nam zapłacić za trudne reformy, za popchnięcie Polski na właściwy kierunek ? mówił. Nie szczędził słów krytyki tym ugrupowaniom prawicowym, które zmieniając szyld jednocześnie zrzuciły na tych, którzy lojalnie stali przy AWS, całą odpowiedzialność za rządy.

- Odezwał się elektorat Tymińskiego. W 1997 roku w czasie kampanii były rzeczowe dyskusje. Teraz wystarczyło wylewać pomyje na rząd- mówili działacze Akcji.
-Przewidywałem porażkę, ale nie spodziewałem się tak niskiego rezultatu- powiedział tuż po ogłoszeniu przewidywanych wyników wyborczych wojewoda śląski Wilibald Winkler. -Myślałem, że zdobędziemy 7 – 8 proc. głosów. Trudno.

Kiedy okazało się, że ani AWS, ani UW nie wejdą do Sejmu w Domu Związków Zawodowych, gdzie SLD urządził w Katowicach swój wieczór wyborczy, zatrzęsły się ściany. Wiwatom i okrzykom radości nie było końca. Już ok. 19. 30 przewodniczący Rady Wojewódzkiej SLD Andrzej Szarawarski chodził między stolikami niczym król i rozdawał całusy.
Jak na miejsce triumfu przystało, stoły uginały się od jadła i picia, zaś z telebimu wszystkim gościom prosto w oczy patrzył Kamil Durczok, który w TVP przekazywał najnowsze wyniki wyborów. – Dobrze im tak. To kara za te cztery lata awantur- komentowali młodzi działacze SLD klęskę AWS.

Nie wszyscy działacze Sojuszu byli jednak bezkrytyczni wobec wyników. Wszak lider SLD Leszek Miller liczył na ponad 50 proc.

- To dla nas wielka lekcja pokory. Chciałabym, że do wygranej podchodzić właśnie w ten sposób- oceniała Barbara Blida, posłanka SLD, która oglądała telewizyjną relację razem ze swym mężem.

W komplecie zjawili się kandydaci na senatorów SLD w okręgu katowickiego: Krystyna Doktorowicz, Genowefa Grabowska i Jerzy Podsiadło. Wiele osób komentowało ostatnią wpadkę SLD tj. ogłoszenie przez przyszłego ministra finansów Marka Belkę planu ratunkowego dla finansów publicznych.

– Za błędy się płaci. Przez to straciliśmy ok. 5 proc. głosów – mówiono. – A może to uczciwe, że powiedziano ludziom, co ich czeka przed wyborami, a nie po wyborach – zastanawiał jeden z działaczy partii.

Wszyscy zastanawiali się, czy SLD będzie mógł samodzielnie rządzić, czy też będzie musiał stworzyć koalicję. – Ale na pewno nie z “Samoobroną” – zarzekał się poseł Zbyszek Zaborowski.

- Koalicja oznacza konieczność powołania trzeciego wicepremiera – rozsądnie tłumaczyła B. Blida.
- Leppera? – żartowali niektórzy. Oczywiście potraktowali to jako… czarny humor.

Autor artykułu: aga

Mamy Fryderyka!

Monday, September 17th, 2001

(JELENIA GÓRA) Jeleniogórska redakcja Gazety Wrocławskiej otrzymała wyróżnienie.

Honorowego Fryderyka, nagrodę wręczaną przyjaciołom największej w mieście Szkoly Podstawowej nr 11, przyznał nam dyrektor placówki Eugeniusz Sroka.
Okazja? Dziesięciolecie szkoły. W sobotę odbyła się uroczysta akademia z udziałem władz miasta i parlamentarzystów. Po niej – spotkanie dyrekcji z absolwentami i prezentacja osiągnięć szkoły. Dziś jest ona największa w mieście: uczęszcza do niej prawie 1200 uczniów.

Autor artykułu: (CG)

Las barier

Monday, September 17th, 2001

(JELENIA GÓRA) Kto porusza się na wózku, nie ma tu łatwego życia. Jelenia Góra jest mu wręcz nieprzyjazna. Wprawdzie przed kilkoma budynkami użyteczności publicznej są podjazdy, jednak na tym kończy się ułatwienie życia jeleniogórzan i turystów dotkniętych przez los.

Czy osoba na wózku może w Jeleniej Górze bez przeszkód załatwić sprawę w urzędzie, wpłacić pieniądze w banku, pójść do muzeum, do kina, zapłacić rachunek telefoniczny? Czy bez kłopotów dostanie się na wyższe kondygnacje domów mieszkalnych? Czy może zgłosić zawiadomienie na policji? W większości przypadków: nie. Niemożliwe jest bezkolizyjne poruszanie się na wózku po wyboistych i wąskich chodnikach. Inwalida może mieć trudność nawet z dostaniem się do większości jeleniogórskich świątyń.
Ustawa zmusza
Dopiero od kilku lat funkcjonuje ustawa, która na projektantów i wykonawców obiektów publicznych nakłada obowiązek dostosowania budynków do potrzeb ludzi niepełnosprawnych. Szerokie podjazdy z poręczami, odpowiednio szerokie drzwi, zmodyfikowane toalety powinny być standardowym wyposażeniem urzędu, kina, poczty czy komisariatu policji. Nie są. Po pierwsze dlatego, że obiekty, w których się mieszczą te instytucje są stare, a na modernizację nie ma pieniędzy. Dyskryminowane są osoby niewidome: w windach nie ma odpowiednio wypukłych przycisków z oznaczeniem pięter. O informacji głosowej o poziomie kondygnacji nie ma co marzyć.
Tylko podjazdy
Przed kilkoma obiektami publicznymi w Jeleniej Górze są podjazdy dla wózków. Jednak na tym ułatwienie dla inwalidy się kończy. Pełne barier architektonicznych są wnętrza: nie ma wind, poręczy, specjalnych toalet z uchwytami. W niedawno wyremontowanej przybudówce do ratusza, gdzie mieszczą się ważne urzędy, też jest podjazd. Tymczasem nie sposób człowiekowi na wózku dostać się na wyższe kondygnacje.
Dyskryminacja na całego
Zdaniem Leszka Karbowskiego (sam porusza się na wózku), prezesa jeleniogórskiego oddziału Towarzystwa Walki z Kalectwem, niepełnosprawni mają w Jeleniej Górze ciężkie życie. – Niezbyt przyjazny jest dworzec PKP, choć w hallu stacji zbudowano podjazd dla wózków – mówi L. Karbowski. Jednak bez pomocy co najmniej dwóch osób, niepełnosprawny nie wsiądzie do pociągu. Nie dostanie się nawet na peron. Niedostępny dla niepełnosprawnych jest też urząd skarbowy.
Akta na dotyk
- Niepełnosprawni ociemniali nie mają wglądu do dokumentów miejskich – tłumaczy L. Karbowski. – Dobrze by było, żeby ważniejsze ustawy drukować alfabetem Braille’a. Osoby na wózku nie mogą też uczestniczyć w otwartych dla mieszkańców Jeleniej Góry posiedzeniach rady miasta. Sala konferencyjna znajduje się na drugim piętrze ratusza. Prowadzą do nich szerokie schody bez żadnych ułatwień. Jedynie przed najważniejszym w mieście budynkiem jest podjazd dla wózków. To jednak za mało.

Autor artykułu: Konrad Przezdzięk

Rokita tylko straszył

Monday, September 17th, 2001

(WLEŃ, powiat lwówecki) – Diable, do mnie – krzyczał Rokita, budząc grozę na twarzach obserwatorów tego zdarzenia. – Dlaczego on tak dużo mówi? Wyrwij mu język. A ty co tak patrzysz? Smierć! Przyprowadź mi natychmiast tę wiedźmę, co się tak gapi!

Obudziły Rokitę
Czarne, podarte ubranie, pofałdowane twarze, olbrzymie i niekształtne nosy – to charakteryzowało kilkadziesiąt czarownic z całej gminy, które przybyły na pole namiotowe „Joy-Stefanówka” we Wleniu. „Zlot Czarownic” rozpoczął się wspólnym tańcem przy ognisku. Wiedźmy ugotowały piekielną zupę, po czym obudziły Rokitę, za którego przebrany był Stefan Wałowski, sołtys Bystrzycy, zarazem jeden z organizatorów.

Tylko na niby
Mimo, że rozzłoszczony Rokita jednym obcinał języki i stopy, a innym przez wielki lejek nalewał oleju do głowy, dzieci przebrane za wiedźmy i małe diabełki przepychały się między sobą, by to właśnie one mogły zostać wybrane do kolejnej kary. Wszystko oczywiście odbywało się na żarty, w ramach imprezy pod wdzięczną nazwą „Zlot Czarownic”. – Chciałem, żeby mnie wybrał – powiedział jeden z chłopców, cały ubrany na czarno. – Przecież to zabawa. Rokita tylko straszył – urywał języki na niby.
Po tańcach i konkursach nastąpiło wielkie biesiadowanie. Jedni próbowali specjałów kuchni arabskiej, diabelskich trunków, a pozostali bawili się do późnej nocy przy muzyce.

Autor artykułu: Robert Zapora

Rycerze w mieście i na zamku

Friday, September 14th, 2001

(JELENIA GÓRA) Chcesz zobaczyć barwny średniowieczny korowód i przeżyć mrożące krew w żyłach walki zakutych w zbroje rycerzy? Będzie okazja. Już dziś w śródmieściu zaczyna się rycerskie święto.

Najpierw traktem handlowym ku placu Ratuszowemu ruszy parada rycerzy i białogłów. Początek – godzina 16. Jutro całe średniowieczne towarzystwo uda się do zamku Chojnik w Sobieszowie. Tam na dziedzińcu ruin rozegrany zostanie kolejny turniej rycerski „O złoty bełt Chojnika”.

Autor artykułu: (CG)

Solidarność z ofiarami

Friday, September 14th, 2001

(WROCŁAW) – To co stało się w USA odbiło się na nastrojach wszystkich – mówi prezydent Stanisław Huskowski. – Ten świat nie będzie już taki sam. W związku z wtorkowymi wydarzeniami prezydent Wrocławia zwrócił się do organizatorów koncertu Toma Jonesa o odwołanie imprezy.

Prezydent podkreślił, że nawet organizatorzy kampanii wyborczej, która zdecydować ma o wyniku wyborów i kształcie polskiej polityki w najbliższych czterech latach, zrezygnowali z elementów rozrywkowych swych kampanii.
- Miasto nie jest co prawda organizatorem koncertu, ale to największa przygotowywana teraz we Wrocławiu impreza. Aby dać wyraz solidarności z Amerykanami postanowiłem zwrócić się do organizatora z prośbą o jej odwołanie – oświadczył Huskowski.
- Prywatnie zgadzam się ze stanowiskiem zarządu miasta – komentował na wczorajszej konferencji prasowej Mirosław „Klekot” Walczak, wrocławski organizator koncertu. – Ale odwołanie imprezy nie leży w mojej gestii. Zwrócę się z tym do artysty. Będzie to decyzja Toma Jonesa.
„Klekot” dodał, że nie jest to najlepszy czas do tańca i zabawy, i że podobne odczucia ma zapewne sam Tom Jones. Artysta jest co prawda Brytyjczykiem, ale mieszka od dawna w USA i ma tam wielu przyjaciół. Jego ostateczne stanowisko powinno być znane już dzisiaj.
Przypomnijmy, że organizacji imprezy kontrowersje towarzyszyły już wcześniej. „Klekot” twierdził, że władze miasta zadeklarowały dofinansowanie imprezy i później z umowy się wycofały. Ostatecznie jednak, na skutek interwencji urzędu miejskiego, znaleźli się sponsorzy, którzy wykupili znaczną ilość biletów.

Autor artykułu: (TOM)

Zapomniałem zapłacić

Friday, September 14th, 2001

(WROCŁAW) W maju 2000 roku Cezary F. pojechał na rajd Elmotu do Wałbrzycha. W hotelu „Sudety” wynajął 5 pokoi, w których zamieszkał wraz ze swoją ekipą. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że rajdowiec, opuszczając Wałbrzych, nie zapłacił za hotel. Teraz prokuratura postawiła mu zarzut oszustwa.

Cezary F. przyszedł do prokuratury w asyście policjantów. Dlaczego? Otóż organa ścigania miały problem z tym, żeby go przesłuchać. Prokurator kilkakrotnie wysyłał kierowcy rajdowemu wezwania, aby stawił się na przesłuchanie. Cezary F. odbierał pisma, ale budynek prokuratury omijał. Prawo nierychliwe, ale sprawiedliwe, chciałoby się powiedzieć. W końcu wydano nakaz doprowadzenia mężczyzny na przesłuchanie. Wrocławianin zjawił się zatem przed obliczem prokuratora w towarzystwie stróżów prawa. Postawiono mu zarzut oszustwa. Rajdowiec wyłudził bowiem pieniądze z wałbrzyskiego hotelu.
- Cezary F. wyjaśnił, iż często korzysta z usług hoteli i to, że zalega z zapłatą za pokoje w Wałbrzychu jest niedopatrzeniem – poinformowała prokurator, która na zlecenie prokuratury w Wałbrzychu (tam jest prowadzone śledztwo) przesłuchiwała kierowcę.
Upominać się o swoje
Mimo że od wizyty Cezarego F. w „Sudetach” minął już ponad rok, pracownicy hotelu doskonale go pamiętają.
- Rzadko się u nas zdarza, żeby ktoś nie zapłacił za wynajęte pokoje, a ten pan zalega nam ponad 2 tysiące złotych – mówi osoba pragnąca zachować anonimowość. – Cezary F. pojawił się w naszym hotelu w maju 2000 roku. Towarzyszyło mu kilka, prawdopodobnie 6 osób. Przyjechali do Wałbrzycha na rajd samochodowy, który akurat był organizowany w naszym mieście. Cezary F. wynajął 5 pokoi. Zamieszkał w nich razem z członkami swojej ekipy. Zachowywali się bardzo spokojnie, nie stwarzali żadnych problemów. Po czterech dniach opuścili hotel. Pan F. poprosił o wystawienie faktury na swoją firmę. Rachunek za pokoje i gastronomię opiewał na ponad 2 tysiące złotych.
Kierowca rajdowy miał przesłać pieniądze na konto hotelu w ciągu dwóch tygodni. Pieniądze jednak nie nadchodziły. Pracownicy hotelu wielokrotnie dzwonili do Cezarego F. żeby upomnieć się o zwrot należności.
- Zwodził nas obiecując, że wkrótce odda dług – mówi pracownik „Sudetów”. – Do dziś jednak pieniądze nie wpłynęły na nasze konto. O sprawie zawiadomiliśmy więc prokuraturę.
Prokurator usprawiedliwia?
- Kiedy podejrzany ustalił, że faktura nie jest zapłacona, od razu uregulował rachunek – wyjaśnia prokurator z Krzyków. – Wpłaty dokonano 10 września 2001. Jako dowód Cezary F. dostarczył dokument z pieczęciami banku potwierdzający, że pieniądze rzeczywiście przelał na konto hotelu. Ponadto dołączył również 20 innych faktur, które świadczą o tym, iż płacił za inne hotele. Gdybym to ja prowadziła tę sprawę, zakończyłabym ją umorzeniem.
Pani prokurator wyjaśniła, że czyn zarzucony Cezaremu F. nie wyczerpuje, jej zdaniem, znamion przestępstwa.
- Cezary F. nie miał zamiaru oszukać hotelu, a zwlekanie ze spłatą długu wynikało z niedopatrzenia, a nie złej woli – stwierdziła prokurator.
Kierowca rajdowy powiedział w rozmowie z nami, że często wyjeżdża na rajdy, a co za tym idzie, korzysta z usług hoteli. Zaznaczył, że zwykle od razu po powrocie do Wrocławia przelewa należności. W ubiegłym roku jednak nie miał pieniędzy i dlatego zwrot gotówki opóźnił się.
- Niedopatrzenie wzięło się stąd, że ja lub mój kolega, który też ma dostęp do dokumentacji prowadzonej przez moją firmę, musieliśmy włożyć niezapłacony rachunek do segregatora, w którym są opłacone faktury – tłumaczy rajdowiec.
Znany policji
Cezary F. jest doskonale znany wrocławskiej policji. W 1998 roku został zatrzymany, ponieważ prowadził samochód w stanie nietrzeźwym. Na 9 miesięcy odebrano mu prawo jazdy. Zaledwie rok później policjanci z drogówki dwukrotnie przyłapali go do na przekroczeniu prędkości. Za podobne wykroczenia zatrzymywano go również kilkakrotnie w 2000 roku i dwa razy w tym roku.
W ubiegłym roku kierowca rajdowy dał dowód, że jest obdarzony znacznie większą fantazją. Nie zatrzymał się na polecenie drogówki, później uciekał przed funkcjonariuszami ulicami Wrocławia. Kiedy stróżom prawa udało się zatrzymać zbiega, ten zablokował zamki w samochodzie. Wezwano służbę drogową, która sholowała forda wraz z zawziętym kierowcą na parking. Okazało się, że Cezary F. miał 0,12 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Przed kolegium do spraw wykroczeń trwa postępowanie w tej sprawie.

Rajdowiec i pani prokurator
Kiedy zadzwoniłam wczoraj do Cezarego F. powiedział, iż słyszał już, że interesuję się sprawą jego wizyty w wałbrzyskim hotelu. „Skąd?”- pomyślałam. Stwierdził, że dowiedział się od pani prokurator z Krzyków. Dodał: „ ja i pani prokurator mamy obawy, co do uczciwości przekazu”. Chodziło o to, że obydwoje obawiają się, iż sprawa Cezarego F. zostanie nierzetelnie opisana. Kiedy zdziwiłam się, że pani prokurator skontaktowała się z podejrzanym o przestępstwo, rajdowiec powiedział szybko, że to on zadzwonił do pani prokurator. Odwołał też to, co powiedział wcześniej – teraz uznał, że to pani prokurator martwi się o rzetelność przekazu. Informuję więc, że tekst został napisany po rozmowie ze wszystkimi zainteresowanymi osobami. Nie mam żadnego powodu, żeby pisać nierzetelnie. Swoją drogą, pierwszy raz spotkałam się z tym, żeby prokurator, który z założenia ma doprowadzać ludzi na ławę oskarżonych, występował w interesie podejrzanego ( myślałam, że jest to obowiązkiem adwokata).

Autor artykułu: Renata Grochal

Winna jest władza?

Wednesday, September 12th, 2001

(BOLESŁAWIEC) Platforma Obywatelska wydala niedawno oświadczenie w sprawie budowy centrum handlowo – usługowego w kwartale ulic: Asnyka, Bielskiej, Łukasiewicza i Karola Miarki. Zdaniem PO, za zamieszanie w tej sprawie i konieczność zorganizowania na jej temat kosztownego referendum odpowiedzialne są władze Bolesławca.

Działacze platformy twierdzą, że zarząd nie dotrzymał ustawowych obowiązków i nie przedstawił prognozy skutków budowy centrum dla życia mieszkańców: wpływu na środowisko, rynek pracy czy istniejącą sieć handlową.
- Nie protestujemy przeciwko budowie centrum. Stanowczo jednak protestujemy przeciw planom umieszczenia tam sklepu wielkopowierzchniowego – mówi Karol Stasik, bolesławiecki pełnomocnik PO. – To niewątpliwie przyniesie negatywne skutki ekonomiczno – społeczne. Gdyby zarząd Bolesławca działał zgodnie z prawem, które w momencie ogłoszenia projektów już znał, nie doszłoby do obecnej sytuacji. Platforma obciąża władze miasta odpowiedzialnością za wywołanie konfliktu społecznego.
- Zdaniem urzędu jest to element walki wyborczej – wyjaśnia Ilona Parejko, rzecznik prasowy miasta. – PO nie ma własnych osiągnięć, stara się więc deprecjonować kontrkandydatów. Jedyny konflikt, jaki powstał na temat budowy centrum – to konflikt interesów. Inicjatorzy referendum wywodzą się ze środowisk kupieckich, które budową centrum poczuły się zagrożone.

Autor artykułu: (AND)

Mocna jak brazylijska kawa

Wednesday, September 12th, 2001

Duży sukces odniosła 18-letnia Izabela Golaś podczas mistrzostw świata juniorów w kajakarstwie, które odbyły się w brazylijskiej Kurytybie. Zawodniczka UKS Świerklaniec oraz Małgorzata Chojnacka (Posnania), Anna Szulc (Warta Poznań) i Małgorzata Latoszek (Spójnia Warszawa) zdobyły złoty medal w K-4 na 500 metrów.

- Jestem niesłychanie podekscytowany i uradowany – cieszy się Alojzy Gacki z UKS Świerklaniec. – Po cichu liczyłem na brąz, a tutaj taka niespodzianka!

Polska osada w finałowym wyścigu wyprzedziła na mecie Hiszpanki i Czeszki. Faworyzowane Niemki były dopiero czwarte, a Węgierki – szóste.
- Nie byłyśmy typowane do złota, to dla wszystkich była wielka niespodzianka – opowiada Golaś. – Przecież do wyścigu finałowego musiałyśmy przebijać się przez półfinał. W przedbiegu Małgosi Chojnackiej odkleił się podnóżek i płynąc właściwie we trzy zajęłyśmy dopiero czwarte miejsce. Półfinał już wygrałyśmy. W walce o medale liczyłyśmy, że ,zetniemy” się z osadami węgierską i niemiecką, tymczasem one się w ogóle nie liczyły.

To największy sukces w karierze Golaś, która kajakarstwo uprawia od ośmiu lat. Od początku reprezentuje klub ze Świerklańca, a obecnie jest uczennicą czwartej klasy Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Wałczu. Jest kilkakrotną mistrzynią Polski, również indywidualnie, w różnych kategoriach młodzieżowych. W ub. roku we Francji zdobyła srebrny medal mistrzostw Europy juniorów w K-4 na 500 m. W Kurytybie startowała także w K-1 na 1000 m, gdzie zajęła 10. miejsce (pierwsze w finale B).

- Kurytyba to miasto jak z filmu, z wysokimi wieżowcami – Iza dzieli się wrażeniami. – Z Brazylii nie przywiozłam specjalnych pamiątek, tylko trochę kawy dla rodziców…

W mistrzostwach polska reprezentacja zdobyła w sumie pięć medali – oprócz złota w K-4 kobiet jeszcze cztery brązowe. Dwa z nich przypadły Chojnackiej i Szulc w K-2 na 500 i 1000 metrów. Na trzecim stopniu podium stawali także Bartosz Stachowiak i Paweł Bauman (obaj Posnania) w K-2 na 500 m oraz czwórka kanadyjkarzy na 500 m – Łukasz Woszczyński (Orzeł Wałcz), Tomasz Mróz (Cresovia Białystok), Arkadiusz Toński (OKS Olsztyn) i Łukasz Gross (WEL Lidzbark Welski).

Na dystansie 1000 m Polacy wystąpili aż w siedmiu spośród ośmiu finałów, a na 500 m we wszystkich.

- Były to bardzo udane dla nas mistrzostwa. Piętnastu kajakarzy wraca z dziesięcioma medalami, chociaż statystycznie rzecz ujmując mamy ich pięć – ocenił szef szkolenia Polskiego Związku Kajakowego, Witold Pawelec.

Zapytany o poziom organizacyjny regat, powiedział – W porównaniu z imprezami na naszej Malcie, były to zawody prowincjonalne. Miło było mi słyszeć pochlebne wspomnienia od wielu osób z sierpniowych mistrzostw świata w Poznaniu.

Autor artykułu: Tomasz Mucha

Jadą po punkty

Tuesday, September 11th, 2001

(LUBIN) – Przed meczami z Górnikiem, KSZO i Widzewem (w najbliższą sobotę), zaplanowaliśmy sobie zdobycie 7 punktów. Z tej kalkulacji wynika, że bez punktów z Ostrowca nie powinniśmy wrócić – powiedział nam II trener Zagłębia Lubin, Bogdan Pisz przed dzisiejszym meczem wyjazdowym lubinian z KSZO. W pierwotnym terminie mecz ten nie mógł się odbyć, bo stadion w Ostrowcu był zalany w czasie powodzi.

Trenerzy Stefan Majewski i Bogdan Pisz przygotowali nawet specjalną taktykę na dzisiejszy pojedynek. Wygląda na to, że centralnym punktem tej taktyki będzie Bogusław Lizak. – Nie ukrywamy, że mecz w Ostrowcu i nasza taktyka być może będzie ustawiona pod Lizaka, który jak mało kto potrafi grać na kontrę. Do niego dopasowałby się Andrzej Niedzielan – przyznał trener Pisz.
W Ostrowcu coraz głośniej spekuluje się, że ewentualna porażka z Zagłębiem skłoni działaczy klubu do zmiany trenera. Miejsce Krzysztofa Tochela zająłby …Andrzej Szarmach, który w 1998 roku prowadził lubinian.
- Usiłowaliśmy zweryfikować internetowe rewelacje dotyczące powrotu do Zagłębia Dariusza Żurawia i Zbigniewa Grzybowskiego, ale nie udało nam się tego zrobić. Obaj wiedzą, że mają się do nas stawić, podawaliśmy im już kilka terminów i nic – powiedział Michał Lulek, dyrektor Zagłębia.

Jednak nie wróci
- Zarząd klubu nie widzi możliwości ponownego zatrudnienia pana Mariana Putyry w Śląsku na jakimkolwiek stanowisku – powiedział nam wczoraj wiceprezes Śląska Wrocław, Włodzimierz Mękarski. – Z panem Pyturą prowadzimy rozmowy tylko na jeden temat: polubownego rozwiązania jego kontraktu ze Śląskiem. Mam nadzieję, że uda nam się zawrzeć porozumienie – dodał Mękarski.
W ciągu najbliższych dni do klubu powinny wpłynąć na konto klubu pieniądze za transfer Piotra Włodarczyka do francuskiego AJ Auxerre. – Dostaliśmy już faksem potwierdzenie przelewu pieniędzy z niemieckiego do polskiego banku, więc może uda się nam jeszcze przed meczem z Legią uregulować sierpniowe zaległości wobec piłkarzy i pracowników klubu – dodał Mękarski.

Bez Lamberskiego
Piłkarze Polaru zagrają dziś na własnym stadionie (godz. 17) z Polonią Bytom, we wstępnej rundzie Pucharu Polski. Po trzech zwycięstwach z rzędu w lidze, piłkarze z Zakrzowa chcą podtrzymać dobrą passę. W Polarze nie będzie mógł zagrać Krystian Lamberski, który w spotkaniu ze Świtem Nowy Dwór, został ukarany czerwoną kartką.

Autor artykułu: Artur Szkudlarek