Archive for November, 2001

Bójka w sądzie

Friday, November 23rd, 2001

Na korytarzu sądu grodzkiego polała się wczoraj krew, interweniowała policja. A poszło o kobiece względy.

Na rozprawę w sprawie zakłócania ciszy nocnej czekało dwóch mężczyzn w sile wieku i kobieta będąca “mrocznym przedmiotem pożądania” obu panów. To waśnie między nimi doprowadziły ich przed oblicze Temidy.

Czekając na wejście na sądową salę, obaj mężczyźni zaczęli wyrzucać sobie wzajemne żale i urazy. Najpierw słownie, a gdy zabrakło argumentów rzucili się sobie do oczu. W ruch poszły pięści i parasolka. Jeden z mężczyzn z rozbitym nosem zaczął mocno krwawić. Pracownice sądu wezwały na pomoc policjantów. Nim jednak funkcjonariusze przybyli z odsieczą, sprawca pobicia zdołał uciec.

Autor artykułu: max

Zabili niechcący

Friday, November 23rd, 2001

Na korytarzu sądu grodzkiego polała się wczoraj krew, interweniowała policja. A poszło o kobiece względy.

Na rozprawę w sprawie zakłócania ciszy nocnej czekało dwóch mężczyzn w sile wieku i kobieta będąca “mrocznym przedmiotem pożądania” obu panów. To waśnie między nimi doprowadziły ich przed oblicze Temidy.

Czekając na wejście na sądową salę, obaj mężczyźni zaczęli wyrzucać sobie wzajemne żale i urazy. Najpierw słownie, a gdy zabrakło argumentów rzucili się sobie do oczu. W ruch poszły pięści i parasolka. Jeden z mężczyzn z rozbitym nosem zaczął mocno krwawić. Pracownice sądu wezwały na pomoc policjantów. Nim jednak funkcjonariusze przybyli z odsieczą, sprawca pobicia zdołał uciec.

Autor artykułu: max

Dziś godzina 19: GKS Katowice – Ruch Chorzów

Friday, November 23rd, 2001

Ostatnim w tym roku pierwszoligowym akcentem będą dzisiejsze derby GKS Katowice – Ruch Chorzów. Choć aura nie sprzyja już zasiadaniu na trybunach, to takie spotkania zazwyczaj rozgrzewają publiczność.

- Nie wątpię, że i tym razem będzie podobnie – mówi trener gospodarzy, Janusz Białek. – Oba zespoły będą chciały pokazać się z jak najlepszej strony, a w derbach, wiadomo, nie ma odpuszczania.

Szkoleniowiec GKS z niepokojem oczekiwał wczoraj wieści z posiedzenia Wydziału Dyscypliny, który miał zadecydować, czy pokazane przez Wójcika kartki dla Krzysztofa Gajtkowskiego i Artura Andruszczaka zostaną anulowane. Od tego zależał kształt wyjściowej jedenastki.

- Nie trafiliśmy do ósemki po to, by przyglądać się jak inni grają. Dzisiejsze zwycięstwo pozwoliłoby nam znów “zacieśnić” grupową stawkę – dodaje Białek.

Opinii, że ten śląski duet będzie w mistrzowskiej grupie dostarczycielem punktów, zadała kłam pierwsza kolejka. Katowiczanie przegrali co prawda na Łazienkowskiej z Legią, ale był to głównie wynik katastrofalnej postawy sędziego Ryszarda Wójcika. Ruch natomiast na własnym terenie w dobrym stylu wypunktował inny stołeczny klub, Polonię.
Tym razem jednak Bogusław Pietrzak ma więcej problemów niż zwykle.

- Muszę się zastanowić, jak poukładać sprawy personalne. Ze względu na żółte kartki nie będę mógł skorzystać z Mamii Jikii i Mariusza Śrutwy. Kontuzja wyeliminowała z gry Bartłomieja Jamroza, nie wiem też czy zdąży się wyleczyć Damian Gorawski – wymienia opiekun chorzowian.

Obaj trenerzy nie mają wątpliwości tylko co do jednego.
- W derbach do krwi piłkarzy trafia jeszcze więcej adrenaliny niż zwykle – Pietrzak potwierdza słowa Białka.
Po meczu kibice GKS mogą zapaść w spokojny zimowy sen zastanawiając się, którzy z piłkarzy także wiosną wybiegną na murawę przy ulicy Bukowej. Tymczasem sympatyków “niebieskich” w przyszłym tygodniu czeka jeszcze rewanż ćwierćfinału Pucharu Polski.

Autor artykułu: r. mus

Jacek Jasiewicz na cz@cie

Tuesday, November 13th, 2001

O Górniku Zabrze w ostatnim czasie mówi się dużo i z reguły w nie najlepszym tonie. Piłkarze tego klubu nie zachwycają swoją grą i w kiepskim stylu uplasowali się na przedostatnim miejscu ligowej tabeli.

Sporo kontrowersji panuje wokół sprzedaży pakietu większościowego Spółki Sportowej Górnik Zabrze. Nad klubem nadal wisi groźba upadłości. Tym bardziej ciekawym wydaje się być spotkanie z jeszcze obecnym prezesem Górnika Jackiem Jasiewiczem , który chętnie odpowie na Wasze pytania. Internetowe spotkanie ze sternikiem zabrzańskiego klubu rozpocznie się w środę (14.11) o godz. 14.30.

Tematów do rozmowy z pewnością nie zabraknie. Jakie jest zadłużenie klubu wobec piłkarzy? Czy zabrzanie utrzymają się w ekstraklasie? Ilu piłkarzy odejdzie z klubu po zakończeniu jesiennych rozgrywek? Teraz nic nie stoi na przeszkodzie by zadać te i wiele innych pytań prezesowi Górnika. Przebieg rozmowy zależy tylko i wyłącznie od Was. Tradycją naszego chata jest to, że nie ma tematów tabu!
Przypominamy adres: http://chat.naszemiasto.pl

Podczas logowania wybieracie nick, którego możecie używać także przy okazji kolejnych spotkań z naszymi gośćmi. Zapis najciekawszych fragmentów rozmowy znajdziecie jak zwykle w piątkowym wydaniu “TŚl”.

Wcześniej przyjmujemy pytania również telefonicznie pod numerami 253-89-13 i 253-89-33 oraz elektronicznie sport@trybuna-slaska.com.pl

Autor artykułu: prass

Wstrząsający opis zbrodni

Friday, November 9th, 2001

Najpoważniejszych przestępstw 34-letni Sławomir P. – z wykształcenia operator maszyn i urządzeń przetwórstwa spożywczego – dokonywał w latach 1997-1999.

Jego zbrodnia pierwszy raz wstrząsnęła opinią publiczną 24 września 1997 roku. Był wtedy na pięciodniowej przepustce z więzienia. Już w celi zaplanował upozorowanie własnej śmierci. W tym celu we wsi niedaleko Skarżyska Kamiennej zabił siekierą chorego na aids narkomana Rafała F. Aby nie można było rozpoznać jego twarzy, wywiózł ciało do pobliskiej stodoły. Pod głowę martwego mężczyzny podłożył dwa ładunki wybuchowe. P. najpierw wysadził jego ciało, a później podpalił stodołę.

O P. głośno było również w październiku 1998 roku, gdy w Jastrzębiu Zdroju zabił strzałem w głowę 54-letniego mężczyznę, a jego kolegę ranił w nogę. Latem 1999 roku policyjna pętla wokół P. powoli się zaciskała. Jastrzębscy policjanci zatrzymali jego siostrę. P. dowiedział się tego od niej telefonicznie 2 czerwca. Zdenerwowany oddzwonił do policjantów i zagroził, że jeśli jej nie wypuszczą, będzie zabijał dwie osoby dziennie. Na potwierdzenie tych słów tej samej nocy serią z karabinu maszynowego scorpion zabił przy ul. Armii Krajowej 36-letniego górnika wracającego z pracy.

- Potem jeszcze raz zadzwonił na policję, podał miejsce zbrodni i oświadczył, że policja ma na razie wolne, bo mu się tłumik zepsuł – podaje prowadzący sprawę prokurator Dariusz Kawalec z Prokuratury Okręgowej w Katowicach.
Następnego dnia w centrum Katowic P. został złapany przez grupę antyterrorystów. Miał przy sobie rewolwer gotowy do strzału, karabin maszynowy i fałszywy dowód osobisty, na fikcyjne nazwisko Leszek Kubeł.

Proces Sławomira P., który rozpoczął się wczoraj przed Sądem Okręgowym w Katowicach, udało się rozpocząć dopiero na piątym razem. Wcześniej, czterokrotnie odraczano rozprawy. Przyczyny były różne: choroba głównego oskarżonego, niestawienie się innych oskarżonych, a to ze względu awarię samochodu, a to przez brak odpowiedniej ilości policjantów przydzielonych do konwojów.

I wczoraj nie obyło się bez zgrzytu. Rozprawa miała zacząć się o 9.30, lecz nie pojawił się jeden z obrońców. Na szczęście dojechał po… dwóch godzinach. – Przepraszam. termin kolidował mi z inną sprawą – przeprosił sąd adwokat.

ZOBACZ TEŻ:
Operator śmierci

Autor artykułu: Jacek Bombor

Operator śmierci

Friday, November 9th, 2001

W Katowicach rozpoczął się wczoraj proces seryjnego zabój-
cy – Sławomira P. Ten z zawodu operator maszyn i urządzeń przetwórstwa spożywczego jest jednym z najgroźniejszych polskich przestępców lat 90. Zabijał na zlecenie, dla chęci zysku, czasem z zemsty, lub bez wyraźnego powodu.

Przez trzy godziny prokurator Dariusz Kawalec czytał wczoraj w sądzie liczący 153 strony akt oskarżenia przeciwko podejrzanemu o wielokrotne morderstwa Sławomirowi P. i, zasiadającym również na ławie oskarżonych, ośmiu jego wspólnikom.

- To bandyta bezlitosny, dla którego ludzkie życie nie przedstawiało żadnej wartości – prokurator Kawalec z Prokuratury Okręgowej w Katowicach przyznaje, że nigdy wcześniej nie spotkał się z takim okrucieństwem sprawcy. – Z jego rąk ginęli przypadkowi ludzie, przyjmował też zlecenia. Podkładał zrobione przez siebie bomby. Atakował siekierą, nożem, używał rewolweru, strzelał z karabinu maszynowego, dusił metalową linką – wymienia.

Wśród ośmiu pozostałych zasiadających na ławie oskarżonych wspólników seryjnego zabójcy, jest m. in Grzegorz P., pseudonim “Pokid”, domniemany szef jednego ze śląskich gangów. Według prokuratury, “Pokid” zlecił P. zabójstwo warszawskiego tancerza erotycznego Arkadiusza K. Mężczyzna miał romans z żoną śląskiego biznesmena (oskarżony o przestępstwa gospodarcze ukrywał się za granicą), dla którego “Pokid” wówczas pracował. P. podłożył na balkonie jego mieszkania bombę. Nie zdążył jej jednak uzbroić, bo wystraszyły go szczekające w bloku psy.

Wśród oskarżonych są także dwie kobiety, w tym Krystyna P., która zleciła zabójstwo swojego męża. Za honorarium w wysokości 5 tys. zł, płaconych w ratach, P. zabił mężczyznę sześcioma strzałami w głowę.

Kolejna rozprawa odbędzie się 23 listopada. Wówczas zaczną się przesłuchania pierwszych ze 162 świadków powołanych do sprawy.

Grozi mu dożywocie
W śledztwie biegli uznali, że Sławomir P. jest w pełni poczytalny. Przyznał się do większości stawianych mu zarzutów. Ustalono nadto, że nie ma poczucia winy, jest pozbawiony więzi emocjonalnych oraz dąży do dominacji nawet w sposób psychopatyczny. Grozi mu, podobnie jak większości oskarżonym, dożywocie.

ZOBACZ TEŻ:

Wstrząsający opis zbrodni

Autor artykułu: Jacek Bombor