Zbigniewa Musioła, pilota wycieczek zagranicznych i właściciela katowickiego biura Vendrinus od soboty poszukuje policja w całej Polsce. Na zlecenie Miejskiego Ośrodka Kultury w Siemianowicach Śląskich organizował dla 69 osób tygodniową wycieczkę do Paryża. Wziął 100 tys. zł i zniknął. Nie pierwszy raz…
Kilka lat temu Zbigniew Musioł oszukał w identyczny sposób wielu turystów. Wtedy jego firma nazywała się ,Periginator”. Żadna z tamtych osób nie odzyskała pieniędzy, bo biuro splajtowało, a nieuczciwy pilot zniknął na kilka lat z rynku turystycznego. Pojawił się w ubiegłym roku i zaczął od nowa działać. Firmę – tym razem Ośrodek Kształcenia Pilotów Wycieczek – zarejestrował w innym regionie kraju.
I prysnął w świat
Obecni poszkodowani to w dużej części urzędnicy miejscy z Siemianowic oraz ich rodziny. Każdy wpłacił po 1050 zł. Touroperator obiecywał cztery noclegi na Montrmartrze, śniadania i obiadokolacje, nocleg w Czechach i wiele atrakcji.
- My tylko zleciliśmy wyjazd – mówi roztrzęsiona Małgorzata Groniewska, dyrektorka MOK-u. – W październiku byliśmy razem z tym biurem na wycieczce w Salzburgu. Byliśmy bardzo zadowoleni – podkreśla Groniewska.
W sobotę, o 7. rano przed MOK-iem turyści pojawili się z bagażami. Podjechały dwa autobusy, zjawili się kierowcy oraz jeden pilot. Nie pojawił się tylko Zbigniew Musioł. Pilot pojechał z dyrektorką do katowickiego biura organizatora.
Zamiast pilota, znaleźli list. Musioł w pożegnalnym tonie napisał w nim, że został napadnięty, myśli o samobójstwie, a na koniec dodał “Żegnajcie, nie mam pieniędzy”.
Policja podejrzewa jednak, że pilot całą historię wymyślił, pieniądze wziął i prysnął w świat.
MOK chciał zarobić
Wczoraj sprawa nieudanego wyjazdu była omawiana na posiedzeniu siemianowickiego Zarządu Miasta. MOK, który zlecił wyjazd, jest jednostką budżetową miasta. Poza tym okazało się, że w umowie między MOK a Vendrinusem jest adnotacja, że “zleceniodawca przekazuje na rzecz Urzędu Miasta, jako dochód MOK, kwotę 50 zł od każdego uczestnika”. Wycieczka kosztowała tysiąc zł. MOK chciał zarobić 3450 zł.
Dzisiaj w Urzędzie Miasta rozpocznie się kontrola wewnętrzna. Ma dać odpowiedź czy doszło do nieprawidłowości. Z dobrze poinformowanych źródeł dowiedzieliśmy się, że na liście były osoby, które za wycieczkę nie zapłaciły!
- Sam miałem jechać, ale wysłałem tylko żonę i córkę. Zapłaciłem, mam pokwitowanie. Straciłem 2100 zł – powiedział nam wczoraj Henryk Mrozek, prezydent miasta. – Wszystkie wątpliwości chcę wyjaśnić jak najszybciej.
Pewnie jest daleko stąd
Krystyna Papiernik, prezes Górnośląskiej Izby Turystycznej zna nieuczciwego pilota. – Kilka lat temu organizował wyjazd na Lazurowe Wybrzeże i też nagle zniknął – mówi K. Papiernik. – Nie miał pozwolenia na prowadzenia działalności turystycznej, takie rzeczy łatwo sprawdzić. Dlaczego nie zrobił tego MOK, nie pojmuję – stwierdza.
Firma Zbigniewa Musioła mieści się w katowickiej “superjednostce”. Na ósmym piętrze, do zniszczonych drzwi przyklejona jest tabliczka: “Ośrodek Kształcenia Pilotów Wycieczek”. – Rzadko tu bywał – mówi jeden z sąsiadów.
- Ja go widziałem w sobotę po południu, zachowywał się jak gdyby nigdy nic – opowiada drugi.
- Pożyczyłem mu 15 tys. zł, bo jęczał że ma problemy finansowe – powiedział nam Teodor M., jego znajomy. – To znaczy, że mnie oszukał? Już teraz pewnie jest daleko stąd – mówi.
Autor artykułu: Izabela Jarosz