Archive for June, 2002

Sprawa Mariana Ormańca: PSL popiera, wojewoda czeka

Tuesday, June 11th, 2002

Nadal nie ma decyzji w sprawie ewentualnej dymisji Mariana Ormańca (na zdjęciu), wicewojewody śląskiego, którego żona zatrudniała na czarno w swojej firmie obcokrajowców.

- To bardzo poważna sprawa. Nie może do niej podchodzić pochopnie. Wojewoda Lechosław Jarzębski miał bardzo napięty kalendarz spotkań i nie miał czasu na analizę dokumentów – powiedział nam wczoraj rzecznik wojewody śląskiego Krzysztof Mejer. – Do dziesięciu dni ta sprawa powinna być zakończona. Podjęcie decyzji przeciąga się, bo muszą być przeprowadzone konsultacje na szczeblu koalicyjnym.

Tymczasem akta sprawy przesłane już zostały do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Minister Krzysztof Janik wyjechał jednak służbowo za granicę, nie wiadomo więc, kiedy się z nimi zapozna.

Będący działaczem PSL Ormaniec złożył wczoraj przed prezydium zarządu wojewódzkiego tej partii szczegółowe wyjaśnienia.

- Argumenty pana wicewojewody były przekonujące. Żaden z członków prezydium nie ma co do tego wątpliwości – powiedział nam prezes Zarządu Wojewódzkiego PSL Adam Stach. Wcześniej wicewojewoda tłumaczył, że obcokrajowcy nie byli zatrudnieni, lecz nieśli koleżeńską pomoc.

Przed południem ludowcy chcieli się spotkać z wojewodą i przybyli nawet do Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego, ale Lechosław Jarzębski miał już wcześniej ustalony plan zajęć i do rozmów nie doszło. – Czekamy teraz na ustalenia wojewody – mówi prezes Stach.

Autor artykułu: aga, orka

Jolanta Kwaśniewska odwiedziła chorych na AIDS

Wednesday, June 5th, 2002

Prezydentowa w czerwonej sukience i nienagannej fryzurze wyróżniała się na tle szpitalnej, siermiężnej bieli w Centrum Diagnostyki i Terapii AIDS. Zwiedziła ośrodek i porozmawiała z chorymi.

- Nie rozczarowałem się – powiedział nam 42-letni Jacek, chory na AIDS. – Tak naprawdę chciałem się spotkać z księdzem Arkiem Nowakiem, który przyjechał z prezydentową. Leczyłem się u niego w ośrodku. Poznał mnie i nie był zadowolony, że mnie widzi w takiej sytuacji.

Drobna blondynka Kasia (22 lata, półtora miesiąca temu dowiedziała się, że jest nosicielką wirusa) nie zamieniła z Jolantą Kwaśniewską wielu słów. – Życzyła mi zdrowia i wytrwałości – opowiada dziewczyna. – Na żywo jest bardzo miła.

Spotkanie z chorymi było zamknięte dla prasy. Prezydentowej towarzyszył jedynie szef ośrodka dr Marek Beniowski. – Spośród siedmiu pacjentów pięciu wyraziło zgodę na spotkanie z panią Jolantą Kwaśniewską – powiedział.

- To przykre, że wiele tych miłych osób skazało się samych na ten straszliwy los, że ich podkusił diabeł i dołączyli do koszmarnej statystyki – ubolewała prezydentowa. Wyznała, że wraz z mężem od wielu lat wspiera chorych na AIDS.

- Poznałam ich los dzięki księdzu Arkowi – wyjaśniła. – Cieszę się, że Polacy są teraz bardziej tolerancyjni dla nosicieli wirusa HIV. Na początku lat 90. wyglądało to zupełnie inaczej.

Podczas krótkiej konferencji prasowej prezydentowa wyznała, że przed chwilą dzwonił do niej mąż. – Jest właśnie na stadionie w Korei. Bardzo się emocjonuje. Piłkarze są ponoć w bojowych nastrojach – mówiła. – Ja przewiduję dwa do jednego dla naszych. Zresztą modliliśmy się z ojcami kamilianami w klasztorze w Tarnowskich Górach o dobry wynik. To tylko mogliśmy zrobić.

Jak się okazało, prezydentowa była niepoprawną optymistką, a modlitwy tym razem nie pomogły. – Dostaniemy baty – stwierdził zwięźle Jacek. On się nie mylił.

Wizyta Jolanty Kwaśniewskiej w Chorzowie zakończyła się w chwili, gdy sędzia rozpoczął mecz. W luksusowym BMW prezydentowa miała podłączony mały telewizorek, dzięki czemu w drodze do Rybnika śledziła przebieg piłkarskich zmagań. – Ja mogę tylko słuchać – śmiał się kierowca Pierwszej Damy.

Wizyta prezydentowej Kwaśniewskiej na Śląsku potrwa dwa dni. Wczoraj zaczęła od spotkania w klasztorze o. kamilianów w Tarnowskich Górach. Na dziś zaplanowano cykl imprez w Rybniku.

Autor artykułu: Agata Pustułka

Kierowcy skarżą się na złą organizację pracy w MZK

Tuesday, June 4th, 2002

Miejska firma przewozowa nie rozwija się. Nie ma nowych autobusów, stare zaczynają się sypać. Kierowcy narzekają, a pasażerowie cierpią, bo w rozkładach jazdy pojawiają się dziury. Dyrekcja tłumaczy się brakiem pieniędzy.

- Jeszcze rok temu chciało mi się po godzinach pucować autobus. Teraz nawet kupa śmieci w nim nie potrafi mnie wzruszyć – wyznaje długoletni kierowca. Inny dodaje: – Przecież rozkłady powinno się układać dla pasażerów, a u nas tworzy się je z powietrza.

Nasi rozmówcy nie zgadzają się na ujawnienie ich nazwisk w gazecie. – Na drugi dzień już byśmy nie pracowali – mówią.

Złe rozkłady

Z ust kierowców padają przykłady niekompetencji szefów MZK. Po pierwsze: rozkłady jazdy. Bywa, że te wywieszone na przystankach nie zgadzają się z planami jazdy kierowców, tzw. “kursówkami”. Na przykład spod hipermarketu Auchan autobus odjeżdża o 5.50, a na rozkładzie jazdy na przystanku tego kursu nie ma. Ten sam rozkład informuje, że kolejny autobus odjeżdża o 7.50. W rzeczywistości kierowca rusza 10 minut później, bo tak mu każe “kursówka”. W innych przypadkach, jak twierdzą nasi informatorzy, kierowcy zmuszeni są przekraczać przepisy o ruchu drogowym. – Czas przejazdu od przystanku do przystanku wzięty jest z sufitu – mówią kierowcy. – Żeby zdążyć, musimy jeździć przekraczając dozwoloną prędkość.

Wydawałoby się, że na najbardziej obciążonych liniach liczba autobusów powinna wzrastać. Nic z tego. W ciągu ostatnich lat z linii nr 10 zabrano dwa autobusy. Teraz jeździ na niej tylko sześć wozów. Podobnie jest z linią nr 4. Z linii nr 1 wycofano jeden autobus, pozostawiając pięć. – I to ma być dbałość o pasażerów? – dziwią się kierowcy. – Przecież to my wysłuchujemy od ludzi, że mamy ich gdzieś!

Pobłażanie dla gapowiczów

“Dwunastka” jest linią eksperymentalną. Dyrekcja zarządziła, że do autobusu ludzie wsiadać będą tylko przednimi drzwiami. Mają pokazywać kierowcy bilety. – W praktyce nie zdaje to egzaminu – przekonuje jeden z kierowców. – Ludzie pchają się do wyjścia, inni chcą wchodzić. Jak w takim tłumie sprawdzić komuś bilet? Jeżdżą więc na gapę.

Gapowiczów jest coraz więcej. Ludzie mają sposoby na oszukiwanie kontrolerów. Trzymają bilety w pogotowiu. Gdy do autobusu wchodzi kontroler, udają, że właśnie idą do kasownika. – Albo przekonują, że nie mogli u kierowcy kupić biletu, bo nie miał wydać z pięćdziesięciozłotowego banknotu – tłumaczy kierowca. – Często zresztą gapowicz płaci kontrolerowi parę złotych do ręki i ma spokój.

Tylko narzekają

Dariusz Kraus, dyrektor Miejskiego Zakładu Komunikacji załamuje ręce. – Niektórzy kierowcy potrafią tylko narzekać – denerwuje się. – Prawda jest taka, że nikomu się nie dogodzi. Oni myślą, że są bogami. Że nie mam nic innego do roboty, tylko im dogadzać.

Kraus odpiera zarzuty: Że częstotliwość kursów jest mniejsza? Bo spada liczba pasażerów. Że “kursówki” nie pokrywają się z rozkładami na przystankach? Tak się może zdarzyć, ale to wyjątki. Że czasy przejazdów są źle wyliczone? Na korki uliczne nie ma rady.

- Nasz prawdziwy problem jest taki, że spada sprzedaż biletów – twierdzi dyrektor. – I tu jest pies pogrzebany.
Kraus pokazuje tabelę. W 1996 roku MZK sprzedał 19 mln biletów, a w 2001 już tylko 11,5 mln. – Możemy więc albo skracać linie, zmniejszać częstotliwość kursów, albo oczekiwać, że miasto da nam więcej pieniędzy – wyjaśnia. – Ale to ostatnie jest raczej niemożliwe. Pieniędzy po prostu nie ma.
Z tego też powodu od trzech lat MZK nie kupił nowego autobusu.

Autor artykułu: Krzysztof Oremus

Gościniak z Galaksją

Tuesday, June 4th, 2002

Siatkarze Galaksji Starter mBank Częstochowa mają nowego trenera. Został nim Stanisław Gościniak. W poprzednim sezonie Gościniak pomagał w pracy w częstochowskim klubie Ireneuszowi Mazurowi, teraz poprowadzi zespół samodzielnie.

- Od kilku lat jestem związany z częstochowskim klubem i mam nadzieję, że nadal będzie on odgrywał czołową rolę w polskiej siatkówce – przyznał nowy trener.

Zarząd częstochowskiego klubu rozmawiał również z Ryszardem Boskiem, Edwardem Skorkiem i Mazurem, ale kandydatura Gościniaka została poparta jednogłośnie. Był on już kiedyś trenerem akademików. prowadząc ten zespół po tytuł mistrza Polski. Jeszcze nie wiadomo jakie zmiany zajdą w kadrze zawodników i kogo Galaksja pozyska w swoje szeregi.

- Rozmowy z kilkoma siatkarzami są w toku, ale jeszcze za wcześnie mówić o konkretach i nazwiskach – wyjaśnił nowy rzecznik prasowy klubu, Marek Magiera.

Wczoraj również zapadła decyzja o zgłoszeniu Galaksji do rozgrywek Ligi Mistrzów.

Siatkarze z Częstochowy trenują jeszcze do 17 czerwca, później reprezentację Polski czekają spotkania w Lidze Światowej. W te rozgrywki mocno będzie zaangażowany również Gościniak, który jest równocześnie asystentem trenera kadry, Waldemara Wspaniałego.

- W tej chwili czeka nas sporo pracy z reprezentacją – przyznał Gościniak. – Dopiero po turnieju Ligi Światowej rozpocznę pracę ze swoim klubowym zespołem.

Autor artykułu: l jaź.