Ponad 1,3 promila alkoholu miał we krwi 39-letni Grzegorz Ż. instruktor jazdy z Bytomia, który wypuścił się w trasę szkoleniową ze swoją 18-letnią kursantką. Gliwiccy policjanci zatrzymali białe punto z lierą L do rutynowej kontroli. Kursantka pojechała do domu autobusem. Grzegorz Ż. odpowie za jazdę po pijanemu.
We wtorek po południu Grzegorz Ż. swoim białym punto wyjechał w trasę szkoleniową z Bytomia do Gliwic. Za kierownicą siedziała 18-letnia kursantka. Jechali ruchliwą drogą. – W ramach akcji ,Nauka jazdy” gliwiccy policjanci kontrolują instruktorów oraz samochody przystosowane do nauki jazdy.
Zapowiadała się i w tym przypadku rutynowa kontrola. Tymczasem okazało się, że instruktor jest pijany – mówi Magdalena Zielińska rzeczniczka gliwickiej policji.
Co wykazał alkomat?
Policjanci wyczuli alkohol od instruktora. – Po badaniu alkomatem okazało się, że instruktor miał ponad 1,3 promila alkoholu. Kursantka była zaskoczona, twierdziła, że wcześniej nic niepokojącego nie zauważyła u swego nauczyciela – dodaje Zielińska. Przy okazji kontroli wyszło, że bytomianin miał nieważne od dwóch lat uprawnienia. Grzegorz Ż. twierdził na usprawiedliwienie, że wypił “tylko wino i brandy” i nie jest pijany. Kursantka pojechała autobusem do domu. Jej nauczyciel wezwał po pomoc rodzinę. Samochód odholował ojciec Grzegorza Ż.
Grzegorz Ż. jest nauczycielem w szkole samochodowej. Dorabiał jako instruktor w szkole jazdy “U Emilii” zarejestrowanej na jego matkę, Emilię Ż.
- W maju 2000 roku szkoła uzyskała zezwolenie prezydenta miasta na prowadzenie kursów. Nie mieliśmy żadnych zgłoszeń, kilka dni temu prowadzona była w tej szkole doraźna kontrola – stwierdza Lidia Maj, naczelnik wydziału komunikacji UM w Bytomiu. – Instruktor nie miał aktualnej legitymacji – dementuje informacje o braku stosownych uprawnień instruktora.
Czy szkoła straci uprawnienia?, pytamy. – Nie. Jeżeli zatrudni nowego instruktora, będziemy wnikliwie się jej przyglądali – odpowiada naczelnik Maj.
Tak dobrze nam szło
Szkoła jazdy “U Emilii” mieści się w centrum Bytomia. Zajmuje dwa ciasne pokoiki. Na ścianie stary telewizor, odmalowane ławki. – Nauka będzie odbywała się normalnie, zatrudniamy nowego instruktora – stwierdza Emilia Ż. – Co ja teraz zrobię, jestem po zawale – płacze matka instruktora. – Syn ma problemy. Boi się, nie chce rozmawiać, nie wiem gdzie jest – mówi matka Grzegorza Ż. – Tak dobrze nam szło. Wszyscy nas znają, kursantom parzyłam kawkę i herbatkę. Mówili na mnie babcia Emilia. Opiszecie nas i jesteśmy przegrani – płacze.
Instruktor zniknął
Żona Grzegorza Ż. nerwowo odpala papierosa za papierosem. – Nie wiem co mu strzeliło do głowy? Nic nie mówił. Nie wiem gdzie jest. Wczoraj wieczorem przyszedł do domu. Położył się spać. Rano już go nie było. Zniknął – tłumaczy. Jednak zaginięcia męża nie zgłosiła policji.
Postępowanie w sprawie pijanego instruktora prowadzi gliwicka policja. Grzegorz Ż. odpowie za jazdę po pijanemu. Grozi mu utrata prawa jazdy oraz do 2 lat więzienia.
W okręgu katowickim jest ponad 200 szkół jazdy.
Wolna amerykanka – Rozmowa z Piotrem Wcisło, dyrektorem Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Katowicach
Czy WORD może skontrolować szkoły nauki jazdy?
Nie mamy bezpośredniego wpływu na ośrodki szkolenia kierowców. Raz na kwartał wysyłamy statystykę dotyczącą wyników egzaminów z poszczególnych ośrodków. Starosta na tej podstawie może cofnąć uprawnienia. Brakuje nadzoru wojewódzkiego.
Czyli ośrodki szkolenia są poza kontrolą, a na rynku panuje wolna amerykanka?
Ośrodki obniżają ceny kursów poniżej granic opłacalności, by ściągnąć jak najwięcej kursantów. Za 300 zł nie da się wyszkolić kursanta, to niemożliwe, gdyby przeliczyć obowiązujące na rynku ceny. Powinny być ustalone urzędowo najniższe ceny kursów, poniżej których nie można zejść. Realna stawka to 600- 800 zł. Szkołę jazdy może założyć każdy. Górnik dorabia sobie, przychodzi zmęczony na szkolenia, prowadzi jednoosobową rodzinną firmę, ma grupkę kursantów nie płaci za księgową czy inne zobowiązania.
Znam przypadki, że słupki na plac manewrowy instruktor wozi w bagażniku i rozkłada je na parkingu osiedlowym organizując prowizoryczny plac manewrowy. Kto kontroluje w takim razie ośrodki?
Starostowie. Oni powinni wzmocnić swój nadzór. Sugerowaliśmy, by powołać specjalne komisje kontrolujące ośrodki. Przed laty w Bielsku-Białej i Częstochowie instruktorzy powołali własne stowarzyszenie, które broniło ich własnych spraw. W ub. roku w naszym regionie odnotowaliśmy w Bytomiu dwa przypadki cofnięcia uprawnień.
W jaki sposób uchronić się przed złą szkołą?
Przede wszystkim nie kierować się niską ceną. Sprawdzić wyposażenie, sprzęt, warunki szkolenia oraz uprawnienia. Istotne jest również podejście kursanta. 20 godzin szkolenia to najczęściej za mało, by pomyślnie zdać egzamin. Niekiedy kursantom wydaje się, że ktoś chce ich naciągnąć i nie patrzą krytycznie na swoje umiejętności.
Instruktorem może być osoba:
* posiadająca co najmniej średnie wykształcenie
* posiadająca co najmniej od 3 lat uprawnienia do kierowania pojazdami używanymi do szkolenia, która:
** ukończyła kurs instruktorów
** zdała egzamin przed komisją powołaną przez wojewodę
** nie była karana wyrokiem sądu za przestępstwo lub wykroczenie
przeciwko bezpieczeństwu w ruchu drogowym.
Kto wydaje zezwolenie?
Zezwolenie na prowadzenie szkoły nauki jazdy wydaje starosta powiatu osobom, które spełniają następujące warunki:
* posiadają odpowiedni lokal i odpowiednie wyposażenie dydaktyczne
* plac do wykonywania manewrów
* co najmniej jeden pojazd do nauki jazdy
* ośrodek zatrudnia co najmniej jednego instruktora lub właściciel sam jest instruktorem
* właściciel nie był prawomocnie skazany za przestępstwo popełnione w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub przestępstwo przeciw dokumentom.
Kiedy instruktor traci uprawnienia?
Starosta skreśla instruktora z ewidencji jeżeli instruktor dopuścił się m.in. rażącego naruszenia przepisów w zakresie szkolenia. Instruktor o ponowny wpis może się ubiegać dopiero po upływie 2 lat.
Autor artykułu: R. Cius