Unieważnienia wyborów prezydenckich w mieście i zasądzenia od prezydenta Adama Fudalego kwoty 480 tys. zł na Fundację Bracką Rybnika zażądał Czesław Sobierajski, były poseł AWS i przegrany kandydat na prezydenta Rybnika. Wczoraj rybnicki oddział zamiejscowy Sądu Okręgowego w Gliwicach odrzucił pozew Sobierajskiego i popierającej go Ligi Polskich Rodzin. (more…)
Archive for December, 2002
Sądowy finał kłótni wyborczej
Tuesday, December 10th, 2002KP Polska Energia – Galaxia 1:3
Monday, December 9th, 2002Spotkanie na szczycie tabeli siatkarskiej ekstraklasy wywołało ogromne zainteresowanie kibiców. Widownia hali w Sosnowcu wypełniła się do ostatniego miejsca, kilka minut przed rozpoczęciem meczu przed kasami ustawiła się długa kolejka i wielu kibiców musiało obejść się smakiem. Mecz był dobrym widowiskiem i potwierdził, że miejsca obu drużyn w tabeli nie są przypadkowe. Polska Energia która tydzień wcześniej pokonała na wyjeździe Mostostal, tym razem musiała uznać wyższość Galaksji Pamapol AZS Częstochowa, przegrywając w Sosnowcu 1:3 (24:26, 17:25, 25:20, 19:25). (more…)
Tradycja Górniczej Karczmy Piwnej nie zanika
Wednesday, December 4th, 2002To jedyna w roku impreza, kiedy wszyscy mówią sobie po imieniu. Nawet do dyrektora mówi się gwarku Józku.
Bo w ten wieczór najważniejsze jest prezydium. Reszta gwarków jest równa według piwnego prawa. W końcu to nie jakiś tam bar, tylko Górnicza Karczma Piwna.
A jak kiery ni mo kufla, to jest ciul… – powtarzał podobno jeden ze starych pracowników “Piasta”, kiedy się okazało, że któryś z górników nie ma z czego pić. W karczmie kufel to najważniejsze naczynie. Można nie mieć talerza, a golonkę ogryzać przytrzymując za kość. Ale bez kufla nie da się piwa pić. No i za “ciula” nie można się obrażać. W karczmie ma być rubasznie i dosadnie.
Piwo, to jest napój bogów, ambrozja – tłumaczy prezes. Bo każda karczma musi mieć prezesa i prezydium “nieomylne w sprawach nagłych”. – Więc nie należy go chlać, a trzeba się delektować. A który się ożłopie, to pójdzie spać tam – wskazuje prezes na ustawione z boku świńskie koryto.
To nie Kana Galilejska
Piwo przyjechało do karczmy transportem dowodzonym przez Lisa Majora w futrzanej czapie z ogonem. Bo w końcu, co to za karczma piwna bez dobrego piwa z Tyskich Browarów Książęcych. A i piwolejów trzeba pouczyć, jak się “Tyskie” w kufle leje: “że po ściance i piana na dwa palce”. – I pamiętać mi, że karczma piwna, to nie Kana Galilejska – kończy instruktaż prezes.
Karczma piwna to cała instytucja. Jest prezydium, prezes i są kontrapunkty. Kontrapunkt to gwarek, który prowadzi tablicę. Bo każda karczma dzieli się na prawą i lewą tablicę. Obie współzawodniczą przez cały czas w zabawach, śpiewie i dowcipach. I naigrawaniu się z ciemiężycieli.
- Ciemiężyciele to ci, którzy górnikom przez cały rok najbardziej zaleźli za skórę – tłumaczy gwarek Janusz.
Burmistrz leży krzyżem
Do grupy ciemiężycieli należą zwykle przedstawiciele Okręgowych Urzędów Górniczych. Nie ma dla nich litości. Ubrani w worki z nieprzystojnymi napisami stoją przed bracią górniczą, klękają przed prezydium. A jakby który nie chciał, to straż BHP mu pomoże. Nawet burmistrzowi Bierunia nikt nie przepuści. Bo i jak to, skoro od gwarków chce podatku za kopanie węgla.
- Od pomysłów Kołodki, wicepremiera, od których bierze wszystkich cholera… Zachowaj nas panie – zanim do karczmy wniosą jedzenie, trzeba się pomodlić.
- Za 15 lat polskie górnictwo będzie znowu wydobywało 200 milionów ton węgla rocznie – pociesza prezes karczmy. – Będziemy z tego węgla robić figurki i popielniczki. A największy eksport to będą cukierki “kopalniaki”.
Do piwa golonka musi być obowiązkowo. Raz – że to męskie, gwareckie jedzenie, dwa – że pod tłuściutką golonkę doskonale pije się piwo. A jak gwarek sobie poje i popije, to i śpiewać zaczyna “Górnicy, górnicy” i “Pewien młody górnik”. Tradycyjna biesiadna “Dzieweczka do laseczka” też będzie. Ale dużo później. Są też rubaszne dowcipy. Nawet bardzo rubaszne, bo w końcu karczma piwna to impreza tylko dla chłopów i żadnej baby na sali nie ma.
Król pije codziennie
Karczma to okazja, żeby ponabijać się z dyrekcji. Dyrektor, gwarek Józek i jego zastępcy muszą spełniać toasty żółtawym zajzajerem. Potem górnicy sadzają go na wózek “z klimatyzacją” w postaci zastępcy, gwarka Marka machającego wachlarzem. To za karę, że “ktoś wpadł na pomysł wymiany wszystkich siedzeń w kolejkach na ognioodporne”.
Kara czeka również na gwarka Achima, radnego powiatowego, który trochę za słabo broni górniczych interesów. Idzie w dyby. Jego głowa wypada dokładnie w centrum sprośnego rysunku rozłożonych kobiecych ud.
- O patrz, ten potrafi kufel piwa w kilka sekund wychylić – tłumaczy gwarek Janusz, wskazując szefa wydziału gospodarki materiałowej. W karczmie muszą być piwne konkursy. Jest picie drużynowe, przez cienkie rurki i jest picie indywidualne. To właśnie ta konkurencja wyłania piwnego króla. Taki król to tylko chwilowy tytuł. Ale przynajmniej do następnej karczmy gwarkowie będą z podziwem wspominać jego wyczyn. A dyrektor pozwoli mu wychylić po kuflu piwa codziennie.
Autor artykułu: Ryszard Parka
Hutnicy będą pikietować w piątek
Wednesday, December 4th, 2002Hutnicy z Częstochowy chcą w piątek po południu zablokować trasę szybkiego ruchu Warszawa-Katowice. Mają nadzieję, że w ten sposób zwrócą uwagę rządu na tragiczną sytuację pracowników i przedsiębiorstwa.
Akcję protestacyjną zapowiedziały solidarnie wszystkie związki zawodowe działające w hucie. Według gotowego już scenariusza akcji – hutnicy wejdą o godz. 14 na przejście dla pieszych przy skrzyżowaniu trasy z ul. Bugajską i pokonując je w tę i z powrotem, zablokują ruch samochodów. Związkowcy twierdzą, że protest będzie legalny, zaś policja zostanie o nim oficjalnie powiadomiona.
- Blokadą drogi chcemy przyciągnąć uwagę prominentów. Zaprotestować przeciwko bezczelnej i lekceważącej nas postawie rządu – mówi Włodzimierz Seifryd, przewodniczący Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego. – A kierowców, którzy ucierpią podczas blokady, prosimy o wyrozumiałość. Chodzi wszak o problemy ważne nie tylko dla hutników, ale dla całego miasta.
Autor artykułu: mp
Minister gospodarki zapowiada: Każdy zwolniony górnik otrzyma propozycję pracy
Wednesday, December 4th, 2002W najbliższym czasie zostanie utworzonych na Śląsku 10 tys. nowych miejsc pracy i wszyscy zwalniani górnicy takie oferty otrzymają – zapewnił wczoraj na konferencji po posiedzeniu rządu minister gospodarki Jacek Piechota.
- Rząd zobowiązał się do przedstawienia konkretnych ofert pracy wszystkim zwalnianym górnikom. Chcemy to zrealizować z jednej strony przez reorganizację sektora, a z drugiej przez działania na rzecz aktywizacji regionu – powiedział Piechota. (more…)
W tym tygodniu rozstrzygną się losy 35 tysięcy śląskich górników
Monday, December 2nd, 2002Związkowcy nie chcą już rozmawiać z wiceministrem Markiem Kossowskim o jego programie restrukturyzacji górnictwa. – Ten człowiek nie potrafi ani pisać programów, ani rozmawiać – twierdzi Dominik Kolorz, wiceprzewodniczący sekcji krajowej górnictwa węgla kamiennego NSZZ “Solidarność”. – Podczas obrad komisji trójstronnej wysłuchaliśmy kilku programów jego autorstwa. Co jeden, to gorszy. Ale nie ma się co dziwić, bo on nie ma pojęcia o górnictwie.
Przeciw likwidacji kopalń
Dlatego też górnicy napisali list – sygnowany przez Sztab Protestacyjno-Strajkowy, który tworzy 13 śląskich central związkowych – do premiera Leszka Millera. Odrzucają w nim rządowe propozycje likwidacji kopalń, miejsc pracy i możliwości utraty uprawnień pracowniczych w tworzonej Kompanii Węglowej. “Żądamy od strony rządowej przystąpienia do natychmiastowych rozmów w nieprzekraczalnym terminie do 5 grudnia” – piszą związkowcy i zapowiadają na 6 grudnia referendum w sprawie strajku generalnego w górnictwie.
Oczekują też, że powstanie specjalna ustawa oddłużeniowa dla sektora. Inny postulat dotyczy zmiany organizacji górnictwa. Zdaniem związków, powinny powstać najwyżej dwie grupy organizacyjne i jeden podmiot zajmujący się handlem węglem.
Dominik Kolorz ocenia, że tworzenie Kompanii Węglowej do której mają trafić najsłabsze zakłady wydobywcze, to przykrywka dla likwidacji kolejnych kopalń. – W programie Kossowskiego czytamy, że jeśli Kompanii nie uda się wyprowadzić swoich kopalń na prostą, to może zostać ogłoszona upadłość. I wtedy zamkną sześć kolejnych kopalń – wyjaśnia Kolorz.
Henryk Moskwa, szef Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych na Śląsku przekonuje, że najlepszym rozwiązaniem dla górnictwa będzie odłożenie realizacji programu restrukturyzacji w jego pierwotnej wersji. Przypomnijmy, że zakłada on m. in. likwidację siedmiu kopalń i 35 tys. miejsc pracy. – Niech zamykają kopalnie, ale tylko te, którym kończą się złoża – mówi Moskwa.
Polityczne samobójstwo
Jednocześnie związkowcy nie wierzą, że program Kossowskiego wejdzie w życie. Mówią, że po ich stronie są niektórzy parlamentarzyści i samorządowcy. – Są posłowie koalicji rządzącej, którzy mówią nie – przekonuje Bogusław Ziętek, sekretarz komisji krajowej “Sierpnia 80″. – Poparcie dla tego dokumentu będzie dla parlamentarzysty z naszego regionu samobójstwem politycznym.
Jerzy Markowski, senator Sojuszu Lewicy Demokratycznej równie surowo jak związkowcy ocenia program stworzony przez wiceministra Kossowskiego. – To na razie tylko jego dokument. Jako górnik mam nadzieję, że premier go ukróci – mówi Markowski.
Liczy się człowiek
Na Śląsku problemy są ogromne, napięcia duże. I sądzę, że nawet może to zagrozić – oby tak nie było – stabilności państwa.
W sprawie planów zamknięcia 7 kopalń i likwidacji 35 tys. miejsc pracy w naszym regionie po raz kolejny w ostatnich dniach wypowiedział się metropolita katowicki abp Damian Zimoń.
Wezwał on, by przy podejmowaniu decyzji w sprawie górnictwa liczyły się nie tylko racje ekonomiczne, także “człowiek, prosty człowiek”. Do górników zaapelował, by nie ulegali bierności i mentalności populistycznej.
- W naszych polskich przeobrażeniach gospodarczych i społecznych tyle jest krzywd i łez, np. w Ożarowie. A tutaj, na Górnym Śląsku tysiącom ludzi przywiązanym do zawodu grozi nowa fala bezrobocia – mówił abp Zimoń podczas wczorajszej barbórkowej mszy w Jastrzębiu Zdroju.
Wcześniej, po zakończeniu obrad 320. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski na Jasnej Górze, abp Damian Zimoń też podkreślał, że “najważniejsza sprawa jest związana z bezrobociem, jest to prawdziwa klęska społeczna”. – Górnictwo to nie jest tylko praca, to jest sposób na życie – mówił abp Zimoń. – Tym ludziom usuwa się grunt pod nogami. Nie tylko brakuje środków do życia, ale powstaje pustka duchowa. I stąd problemy są ogromne, napięcia duże. I sadzę, że nawet to może zagrozić – oby tak nie było – stabilności państwa.
Zimoń przyznał, że “nie jest łatwo z górnika zrobić kogoś innego zawodowo, ale brakuje także jakiejś koncepcji ogólnej rozwoju regionu”.
Nie świętować!
Około stu związkowców “Sierpnia 80″ pikietowało w sobotę pod Teatrem Śląskim w Katowicach. Powód? W środku odbywało się spotkanie barbórkowe kierownictwa Katowickiego Holdingu Węglowego. – Nie ma powodów do świętowania – mówi Janusz Gańko z ?Sierpnia 80?. – Kiedy chce się zlikwidować 35 tysięcy miejsc pracy, zamiast wesela powinna być stypa.
- Nie protestujemy przeciwko zasłużonym górnikom, którzy tutaj dziś są odznaczani – mówił Daniel Podrzycki, szef “Sierpnia 80″. – Ale przeciw Kossowskiemu i tym wszystkim, którzy mu pomagają w likwidowaniu górnictwa.
W tym roku tradycyjne uroczystości barbórkowe na wielu kopalniach już zostały odwołane. Górnicy-związkowcy nie chcą, żeby władza z tej okazji “nawiedzała” Śląsk i kopalnie.
Zapewne nie przyjedzie na Śląsk z okazji Barbórki prezydent Aleksander Kwaśniewski, choć w minionych latach gościł tu chętnie. Tym razem prezydent ma ponoć ważniejsze spotkania – pilny wyjazd do Francji. Pod znakiem zapytania stoi także coroczne spotkanie barbórkowe w Pałacu Prezydenckim.
Aleksander Kwaśniewski ma przybyć do Katowic dopiero 6 grudnia – w dniu św. Mikołaja. Podczas uroczystej gali w Górnośląskim Centrum Kultury odbierze Diamentowy Laur Umiejętności i Kompetencji.
Zawiesili głodówkę
Związkowcy “Sierpnia 80″ prowadzący od dwóch tygodni głodówkę w 30 śląskich kopalniach, zawiesili protest. Decyzja została podjęta w sobotę – tego dnia wojewoda śląski Lechosław Jarzębski odwiedził protestujących w kopalniach Rudzkiej Spółki Węglowej – “Pokój” i “Polska-Wirek”. Jarzębski zaapelował o przerwanie protestu.
Zdaniem działaczy “Sierpnia 80″, w ciągu 13 dni trwania protestu w głodówce wzięło udział 500 górników. W tym samym czasie, do szpitali odwieziono ponad 200 protestujących. Ich miejsce natychmiast zajmowali następni głodujący.
Jednocześnie związkowcy ?Sierpnia 80? przestrzegają – jeśli rząd będzie uparcie wprowadzał w życie program restrukturyzacji autorstwa wiceministra Marka Kossowskiego, głodówka znów się rozpocznie.
- Mamy kilkaset górniczych deklaracji. Ci ludzie są gotowi właśnie w taki sposób walczyć o swoje miejsca pracy – wyjaśnia Bogusław Ziętek, sekretarz komisji krajowej “Sierpnia 80″.
Głodówka została przerwana na najbliższy tydzień. To, czy górnicy powrócą do tej formy protestu zależy od stanowiska rządu w sprawie reformy górnictwa.
Rozmowa z Januszem Dobroszem, posłem PSL
Czy PSL poprze program restrukturyzacji górnictwa stworzony przez Kossowskiego?
Nie znam szczegółów tego programu, w klubie poselskim też na ten temat jeszcze nie dyskutowaliśmy. Słyszałem tylko o propozycji likwidacji siedmiu kopalń i zwolnieniu 35 tys. górników.
Poprzecie wyrzucanie górników na bruk?
Ja będę głosował przeciwko, bo analizując liczby które już znamy, widzę, że w Polsce górnicy dostają tak samo w dupę jak rolnicy. Trzeba skończyć z likwidowaniem miejsc pracy pod dyktando Unii Europejskiej.
A jak zachowają się pana koledzy, jeśli SLD zaproponuje im na przykład stołki w tworzonej Kompanii Węglowej?
Nie wiem, ale od razu prostuję, że nie o stołki tu chodzi. Kiedy premierem był Waldemar Pawlak na Śląsku niezbyt przychylnie odbierano jego rząd. Wtedy u was nikt nie przejmował się rolnikami i ich problemami. Obawiam się, że część posłów może teraz odbić piłeczkę i powiedzieć – “a co nas obchodzą górnicy”. A potem poprą program wiceministra Kossowskiego.
Rozmowa z Andrzejem Szarawarskim, wiceministrem gospodarki:
Kiedy projekt ministra Kossowskiego trafi do Sejmu?
Myślę, że to kwestia najbliższych dni. Mamy czas do końca roku, więc ustawa powinna być do tego czasu uchwalona.
Wiadomo już, jak zachowa się PSL w tym głosowaniu?
Projekt został przyjęty przez rząd, a Polskie Stronnictwo Ludowe jest w koalicji rządzącej. Nie widzę powodu, by miało wydarzyć się coś nieoczekiwanego. Alternatywą dla tego projektu jest pozostawienie górnictwa samemu sobie. Ale z końcem roku przestaje obowiązywać ustawa o restrukturyzacji, tak więc nie ma żadnej alternatywy!
Premier przyjedzie na Śląsk, żeby złożyć życzenia barbórkowe górnikom?
Na pewno zabierze głos w sprawie górnictwa i złoży życzenia barbórkowe. Ale nie mogę odpowiadać za pana premiera, nie wiem, czy przyjedzie na Śląsk.
A kierownictwo ministerstwa gospodarki?
Zostaliśmy zaproszeni w kilka miejsc z okazji górniczego święta. Nie widzę powodu, by nie brać w nich udziału. Oczywiście wszystko zależy, ile będziemy mieć czasu.
Autor artykułu: mak, gz, kub, kai, m
Droga jak tor wyścigowy
Monday, December 2nd, 2002Kilka dni temu doszło tutaj do śmiertelnego wypadku. 41-letni mężczyzna zginął pod kołami volkswagena golfa, gdy próbował przejść przez jezdnię. Mieszkańcy okolicznych bloków są przekonani, że do tragedii doszło, bo 19-letni kierowca jechał zbyt szybko, mimo znaku ograniczenia prędkości.
Na złamanie karku
- Zwłaszcza wieczorami pojawia się ten problem. Wtedy odbywają się na ul. Spółdzielców wyścigi – mówi Romana Merta, mieszkanka pobliskiego bloku.
Szybko tutaj jeżdżą nie tylko samochody osobowe, ale także autobusy MZK – rozpędzają się przed podjazdem na sąsiednie osiedle Kopernika. Tymczasem po jednej stronie ulicy, z braku lepszego miejsca, parkują samochody mieszkańców osiedla. Piesi manewrują więc między zaparkowanymi autami i wychodzą prosto na jezdnię. Często dochodzi tu do wypadków, stłuczek i potrąceń.
Równoległa do Cieszyńskiej
Ulicę Spółdzielców zbudowano równolegle do wylotowej ul. Cieszyńskiej, która właściwie przez całą dobę jest zatłoczona. Komu więc się spieszy, ten robi sobie skrót przez osiedle.
- Nieraz dobrych kilka minut trzeba stać przy przejściu dla pieszych, aż zrobi się na tyle luźno, że można przejść na drugą stronę ulicy – skarży się pani Romana.
Czekając na patrol
Wiceszef bielskiej drogówki, komisarz Tadeusz Kruk obiecał nam, że na ulicy od czasu do czasu stawać będzie patrol z radarem. – Nie jesteśmy w stanie postawić takich patroli we wszystkich miejscach, w których kierowcy niebezpiecznie przekraczają prędkość, bo jest ich w Bielsku bardzo dużo. Z naszych analiz nie wynika, żeby ul. Spółdzielców była szczególnie niebezpieczna. Nie informowała nas też o tym problemie rada osiedla. Ale zwrócimy uwagę na ten rejon – wyjaśnia Kruk.
Co na to drogowcy
Mówi Wojciech Waluś, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg w Bielsku-Białej:
Będą światła
Ulica Spółdzielców jest stosunkowo szeroka, nawet gdy parkują przy niej samochody. To prowokuje kierowców do szybkiej jazdy, zwłaszcza wieczorami i nocami, gdy ruch jest tutaj niewielki.
Ulica może być niebezpieczna, dlatego już dawno zostały ustawione tutaj znaki strefowego ograniczenia prędkości do 40 km na godz. Obowiązują one na całym osiedlu. Są także wyraźnie oznakowane przejścia dla pieszych i znak bliskiej obecności szkoły. Kierowcy przed nimi powinni zwolnić i straż miejska, lub policja powinny egzekwować przestrzeganie ich.
Najlepsze są jednak rozwiązania, które wymuszają na
kierowcach określone zachowania i pod tym kątem zastanawialiśmy się, jak zmodernizować ul. Spółdzielców. Progi zwalniające raczej nie wchodzą w grę, choćby ze względu na autobusy MZK. Naszym zdaniem należy zbudować ronda na dwóch skrzyżowaniach przy ul. Spółdzielców. To powinno uspokoić ruch. Na razie jednak, ze względów finansowych, nie ma takich możliwości.
Rozwiązaniem jest postawienie przy przejściu dla pieszych sygnalizacji świetlnej reagującej na nadjeżdżające samochody. Jeżeli kierowca jedzie zbyt szybko zapala się czerwone światło, które zmusza go do zatrzymania się przed przejściem, niezależnie od tego, czy jakiś pieszy chce z niego skorzystać.
Tak działa sygnalizacja przy przejściu na bardzo ruchliwej ul. Wyzwolenia w dzielnicy Hałcnów i tam świetnie zdaje egzamin. Kierowcy już przyzwyczaili się, że jadąc za szybko, będą musieli zatrzymać się przed czerwonym światłem, więc wolą zwolnić już kilkaset metrów wcześniej.
Autor artykułu: Mirosław Łukaszuk
Eksplozja w windzie
Monday, December 2nd, 2002Policja ustala, co było przyczyną wybuchu i pożaru, do których doszło w sobotę nad ranem w windzie jednego z bloków na osiedlu Środula. Na szczęście winda była pusta i nikomu nic się nie stało.
Była godz. 2.30. – Usłyszałam potężny huk. Sąsiedzi powiedzieli, że był jakiś wybuch w windzie. Byłam przerażona, bo mój sklep mieści się koło windy – opowiada właścicielka sklepiku przy ul. Wybickiego 15, gdzie miał miejsce wybuch.
Na razie nie wiadomo, czy ktoś podłożył ładunek, czy doszło do wybuchu na skutek nagromadzenia gazów. Na miejscu zdarzenia ekipy ekspertów ze śląskiej komendy policji nie znalazły śladów po materiałach wybuchowych.
- Osiedlem trzęsie banda małolatów. Oni mogli zrobić chuligański wybryk i na przykład podpalić windę – opowiada właścicielka sklepu. Ze strachu nie chce się przedstawić. – W przewiązce łączącej wieżowce na dziesiątym piętrze zrobili sobie melinę. Ćpają, piją alkohol. Potrafią zrzucić skrzynkę na listy z dziesiątego piętra. O mały włos nie zabiła ona jednej z sąsiadek. Jesteśmy zastraszani przez tę grupę, grożą nam podpaleniami mieszkań. Wielokrotnie zgłaszaliśmy to policji – dodaje.
Przed budynkiem stała wczoraj przed południem grupa szalikowców. Śmiali się, gdy dziennikarze pytali ich, czy to prawda, że trzęsą osiedlem i zastraszają lokatorów.
Wieżowcem administruje PKP. Straty po wybuchu oszacowano na 20 tys. zł.
Autor artykułu: rec