Mam migotanie przedsionka serca. Browar kiedyś mnie zabije. W nocy jak usłyszę minimalne syczenie, od razu zrywam się na równe nogi – opowiada Karol Stankowski, który przez płot sąsiaduje z żywieckim browarem.
Po wycieku amoniaku w tyskim Browarze Książęcym 5 lutego, na mieszkańców osiedla domków jednorodzinnych Zgoda w Żywcu padł blady strach. – Tam było 500 metrów od najbliższych ludzkich zabudowań, u nas jest 50, nawet nie zdąży się rozcieńczyć w powietrzu, zanim do nas dojdzie – mówią z przerażeniem.
Osiedle Zgoda to kilkadziesiąt budynków z tyłu browaru, na peryferiach Żywca. Tutejsi mieszkańcy z rozrzewnieniem wspominają czasy, kiedy browar był niezbyt dużym zakładem i jego sąsiedztwo w ogóle nie było uciążliwe. – Co z tego, że browar stał obok domu, kiedy w oddali miałem widok na górę Grojec, a z okien mogłem oglądać wschód słońca – opowiada Adam Czarnota.
Od momentu wejścia zagranicznego inwestora browar zaczął się dynamicznie rozwijać i dziś grupa Żywiec S. A. jest największa w swojej branży w Polsce. Wielkie jak kominy budynki fermentowni zaczęły stopniowo przesłaniać mieszkańcom Zgody i Grojec, i słońce. – Słyszeliśmy, że w środku jest 240 ton amoniaku – mówi Stanisław Bednarz. Niedawno browar rozpoczął budowę następnych tankofermentatorów. Te mają być chłodzone glikolem. Ale jak pokazał wtorkowy wypadek w Bydgoszczy, to także nie jest bezpieczna substancja. W tamtejszych zakładach chemicznych dwóch pracowników zasłabło w zbiorniku z resztkami glikolu.
Mieszkańcy Zgody twierdzą, że browar rozpoczął stawianie fermentatorów nie mając pozwolenia na budowę. – Mam na kamerze nakręcone, jak podjeżdżają tam ciężarówki i rusza budowa – mówi Karol Stankowski. – To nieprawdziwy zarzut. Mamy dokumenty nadzoru budowlanego potwierdzające, że przed 4 lutego, czyli uprawomocnieniem się decyzji burmistrza Żywca o wydaniu pozwolenia na budowę, nic na terenie browaru nie budowaliśmy, a do prac przygotowawczych i porządkowych mamy prawo – wyjaśnia Krzysztof Rut, rzecznik prasowy grupy Żywiec S. A.
W browarze twierdzą też, że urządzenia fermentowni są bezpieczne. – Wszystkie spełniają ostre normy europejskie, tylko dzęki temu uzyskaliśmy certyfikat HACPP uprawniający nas do sprzedaży na terenie Unii Europejskiej – mówi Rut.
Strach o własne życie to nie jedyny kłopot, jaki mają sąsiedzi browaru. Okazuje się, że wraz z rozwojem lokalnego potentata, wartość ich domów i działek spadła na łeb na szyję. – Kilka lat temu miałem kupca na mój dom, emerytowanego górnika z Sosnowca. Ostatnio odwiedził mnie znowu, ale gdy zobaczył, jak to teraz wygląda, powiedział, że teraz ja bym musiał mu dopłacić, żeby on tu zamieszkał – opowiada Stankowski.
Ludzie skarżą się także na hałas i spaliny ciężarówek wjeżdżających na teren budowy, smród, jaki nieraz roztacza się po okolicy oraz niemiłosierne trzaski olbrzymich połaci blachy, którymi obudowane są fermantatory. Po zmroku, kiedy blacha się kurczy pod wpływem chłodu, huk niesie się po okolicy niczym z baterii dział.
Mimo deklaracji, browar nie prowadzi rozmów z mieszkańcami na temat polepszenia warunków, w jakich przyszło im żyć lub wypłaty odszkodowań.
Antoni Szlagor, burmistrz Żywca:
Browar to jeden z najważniejszych pracodawców w mieście, ale chciałem uszanować wolę mieszkańców. Dlatego w sprawie wydania browarowi pozwolenia na budowę zorganizowałem rozprawę administracyjną, w której uczestniczyli mieszkańcy Zgody i przedstawiciele browaru. Wszystkie dokumenty przedstawione przez Żywiec S. A. były w porządku, ale mimo to prosiłem ich o uwzględnienie czynnika ludzkiego i załatwienie polubownie sprawy z mieszkańcami. Obiecali, że poszukają optymalnego rozwiązania tej sytuacji.
Autor artykułu: Krzysztof Bąk