Cztery dni do namysłu mają radni wojewódzcy Samoobrony, żeby zerwać koalicję z SLD, ale wcale się do tego nie kwapią. Oficjalnie koalicja przestanie istnieć 19 kwietnia, ale to nie znaczy, że lewica straci w sejmiku większość.
Groźby przewodniczącego
- Jeżeli nasi radni tego nie zrobią, zostaną usunięci z partii i skończy się ich kariera – zapowiedział wczoraj w Katowicach, jak zawsze opalony, Andrzej Lepper.
Wicemarszałek śląski Jan Grela nie zamierza się podporządkować rozkazowi “wodza”, a gdy ten zechce wyrzucić go z Samoobrony, odwoła się do władz kongresu. Wicemarszałkiem, póki co, zostaje. – Czy ja źle wykonuję swoje obowiązki? – pyta. Nie boi się wojny z Lepperem. – W końcu ktoś musi zaryzykować – wyjaśnia. – Nie możemy kpić z ludzi, którzy nas wybrali.
Radni Samoobrony, a jest ich w sejmiku śląskim sześciu, muszą do Wielkiej Soboty ostatecznie się opowiedzieć. Podobno nie ma wśród nich jedności. Popierający Leppera poseł Andrzej Grzesik, szef Samoobrony w województwie śląskim uważa, że zbuntowało się dwóch, zaś Grela, że czterech.
- Nie będzie żadnego współczucia, wyjątków żadnych nie będzie – grozi Lepper, który nie chce brać dalej odpowiedzialności za sytuację w regionach i fatalne, jego zdaniem, rządy lewicy. – Nie możemy na to patrzeć i współrządzić z taką siłą w terenie, która ma przełożenia na górę, a góra działa przeciwko Polsce i Polakom – oznajmił.
Grela uważa, że nie ma podstaw, by wyrzucać ich z partii.
Żadnych poza wolą przewodniczącego. W zamian za posłuch mogą zyskać jego dobre słowo, a stracić np. partyjne łupy, jakie stały się udziałem koalicyjnej partii – oprócz stanowiska wicemarszałka to dwa miejsca w radach nadzorczych Funduszu Górnośląskiego i Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska.
Rozmowa na stadionie
Kilka tygodni temu radni Samoobrony usiłowali przekonać Leppera do zmiany decyzji. Wystosowali do niego prośbę, by wziął po uwagę specyfikę Śląska i jego problemy. Lepper był nieugięty. Nie pomogła nawet męska rozmowa z wicemarszałkiem Grelą, przeprowadzona podczas meczu Polska – Węgry na Stadionie Śląskim.
- Decyzjom wyższego szczebla trzeba się podporządkować. Nie będziemy firmować polityki SLD wobec górnictwa – ocenia sytuację poseł Grzesik, który zdaniem Greli zachowuje się “niestety jak marionetka w rękach przewodniczącego”.
- Pan wicemarszałek może przyrósł do stołka – ripostuje Grzesik. – Wysyłam właśnie pismo o zerwaniu koalicji. Jeśli pan Grela odejdzie z partii, będzie prywatną osobą. Chyba SLD nie zależy na koalicji z prywatnymi osobami?
- Wyobrażam sobie i będę popierał koalicję SLD z niezrzeszonymi radnymi, byłymi członkami Samoobrony, jeśli dojdzie do wykluczenia ich z partii – deklaruje szef SLD w województwie śląskim Zbyszek Zaborowski. – A poza tym wyrzucanie kogoś z partii w Wielką Sobotę jest niechrześcijańskie.
Niektórzy radni zaproponowali stworzenie w sejmiku koła “Samoobrona przed Lepperem”. Oczywiście dla żartów.
Żądaniu centralnych władz Samoobrony, dotyczącemu zerwania koalicji z SLD, nie podporządkowali się radni sejmiku woj. podlaskiego. Wykluczono ich z partii.
Zbigniew Wieczorek, przewodniczący sejmiku województwa śląskiego:
Póki nie wypowiedziano koalicji na piśmie, koalicja trwa. Jeśli radni Samoobrony zostaną wyrzuceni z partii, to przecież pozostaną radnymi i będą z nami współpracować.
Do odwołania zarządu województwa trzeba poparcia trzech piątych składu sejmiku. Liczę na stabilne poparcie naszego zarządu.
Samoobrona stołków
KOMENTARZ:
Lepper nie chce pić piwa, które nawarzył rząd Millera, choć kilka miesięcy temu pchał się do władzy i mizdrzył do Sojuszu. Ale wybory idą i czas uciekać. Politycy Sojuszu flirtowali z Lepperem, bo nie mogli liczyć na poparcie innych sił politycznych, a rządzić chcieli i to bardzo. Teraz też im nie zależy, z kim będą sprawować władzę, byle tylko mogli zachować jej “stabilność” i “przewidywalność”.
W polityce nazywamy to samoobroną stołków.
Agata Pustułka, “Trybuna Śląska”
Autor artykułu: Agata Pustułka