Prace licencjackie i magisterskie oraz semestralne. Płatność w ratach, niskie ceny. Dr Piotr zaprasza z zakresu zarządzania, marketingu, rachunkowości, finansów, a nawet turystyki i europeistyki, bo jak przyznaje, choć się na tym kompletnie nie zna, to ostatnio modne kierunki i można na nich dużo zarobić.
Ile? Od tysiąca złotych za pracę licencjacką po 1,5 tys. za magisterską. Doktorska – 10 tys. zł! – Nie jestem przestępcą – zwierza się dr Piotr. – Przestępstwo popełniają ci, którzy je u mnie kupują.
Deklaracja studentów
- Od tego roku wszyscy studenci naszej uczelni muszą obowiązkowo złożyć deklarację, że praca jest ich autorstwa – mówi Marcin Baron, asystent rektora Akademii Ekonomicznej w Katowicach. – Niektóre uczelnie prowadzą system elektronicznej weryfikacji prac licencjackich, magisterskich czy doktorskich, które mają wyeliminować plagiaty. Niestety, z pisaniem prac za pieniądze sprawa jest trudniejsza. Kluczem do rozwiązania problemu może być dobra współpraca studenta z promotorem. To on może zauważyć, że mierny student, który nie pojawia się na seminariach, nagle przychodzi z doskonałą pracą.
Telefony się urywają
Dr Piotr ogłasza się na murach kilku śląskich uczelni m.in. Wyższej Szkoły Zarządzania Marketingowego i Języków Obcych w Katowicach, Górnośląskiej Wyższej Szkoły Handlowej. Reklamy usług, z adresem mailowym i numerem telefonu komórkowego na kartę, wiszą również na przydrożnych drzewach w okolicach szkół. Jak wielkie jest zainteresowanie usługami dr. Piotra, widać po kilku godzinach. Karteczki z telefonami znikają.
Dr Piotr przyznaje, że ma dużo pracy. W ciągu miesiąca dostaje 50-60 telefonów lub maili z pytaniem: za ile, jak długo trzeba czekać? Ostatnio selekcjonuje zlecenia. Wybiera najlepsze, najciekawsze tematy. Wielu odstrasza cena.
Ekspres droższy
Dzwonię jako studentka jednej z wyższych szkół. Kierunek turystyka. Temat pracy brzmi: Turystyka krajowa po wejściu Polski do Unii Europejskiej.
- Wdzięczna praca, ale mało literatury – mówi rzeczowo dr Piotr. Praca z zakresu etnografii, turystyki czy kulturoznawstwa jest droga. Zaliczka bez której piszący nie zacznie szukać materiałów wynosi 20 proc. Pierwszy rozdział kolejne 20 proc., następne – 30 katowickich proc. W cenę wliczone są poprawki, które wskaże promotor. Termin ekspresowy – od czterech do pięciu tygodni. Dr Piotr potrafi napisać pracę i w trzy dni. Cena jest proporcjonalnie wyższa. – Najłatwiej pisze się prace z rachunkowości czy zarządzania, bo są schematyczne – tłumaczy.
Dr Piotr nie pracuje sam. Ma trzech pomocników, którzy pomagają zbierać materiał. Prace pisze już osobiście, sam. Rzadko kiedy korzysta z Internetu, bo jest tam bardzo dużo przekłamań. Dr Piotr przyznaje, że nie ma stopnia doktora. Nie jest nawet magistrem. Wciąż studiuje. Ekonomię. Jest dobrym studentem. Stopień doktora? – Tego wymaga reklama – przyznaje szczerze. Tyle ma pracy z pisaniem prac cudzych, że nie zaczął nawet swojej.
Umawiamy się za dwa dni. Dr Piotr będzie już zbierał materiały. I weźmie zaliczkę – 300 zł.
I policjant, i radny
Pora odkryć karty. Dzwonię jako dziennikarz. – Podejrzewałem – mówi smutno. Dwie godziny spędził w bibliotece.
Prace pisze od dwóch lat. Ma ich na swoim koncie ok. 50, w tym dwa doktoraty, plus jeden w drodze. Za rok zamierza rzucić tę “profesję”. Wyjechać z kraju. Ma plany kupić dwa hotele na Krymie. – Mam już tego dość – mówi szczerze o pisaniu.
Klientami dr. Piotra są: policjanci, radni, górnicy, zwykli studenci. Z całej Polski od Warszawy po Zieloną Górę. – Nie lubię swoich klientów – mówi dr Piotr.
Wyrzuty sumienia? – Czasami je mam – przyznaje. – Ale to nie ja jestem przestępcą. Tylko moi klienci.
Autor artykułu: Izabela Jarosz