Bielski proboszcz i znany organizator kościelny, ks. Tadeusz Nowok, sprzedał działki parafii, m. in. sobie i pełnomocnikowi parafii. Ale nie miał na to zgody kurii bielsko-żywieckiej.
Działki leżą w bardzo atrakcyjnym miejscu, u podnóża Dębowca, gdzie bielskie władze od dawna planowały rozbudowę stoku narciarskiego. Działka pełnomocnika parafii św. Jana Chrzciciela, Marka Piotrowskiego, skutecznie blokuje inwestycję. ? Bez niej inwestorzy nie wyłożą pieniędzy na rozbudowę stoku ? mówi Wojciech Dworzański, prezes Zakładu Informatyki, Autmatyki i Doskonalenia, miejskiej spółki, do której należy trasa narciarska.
Własność Skarbu Państwa i Kościoła
Działka licząca ponad 3 hektary jeszcze do niedawna była własnością Skarbu Państwa. Już w 1994 r. władze Bielska planując rozwój turystyki w tym rejonie miasta, zwróciły się do wojewody bielskiego o przekazanie jej dla miasta. – Przez te 9 lat władze miejskie przynajmniej sześciokrotnie zwracały się o komunalizację gruntów. Za każdym razem odmawiano nam – wyjaśnia Tomasz Ficoń, rzecznik bielskiego Ratusza.
To, co nie udało się władzom miejskim, udało się stronie kościelnej w Komisji Majątkowej. To wspólny zespół rządu i episkopatu, który zwraca Kościołowi majątek zagrabiony przez władze komunistyczne. Tam, gdzie nie jest to niemożliwe, Kościół otrzymuje rekompensatę.
Właśnie taką rekompensatę w postaci działki pod Dębowcem Komisja Majątkowa przyznała na początku 2002 r. parafii św. Jana Chrzciciela. Jej proboszczem jest ks. Tadeusz Nowok, ten sam, który jest wiceprzewodniczącym kościelno-rządowej Komisji Majątkowej. Parafię przed komisją reprezentował jej pełnomocnik, Marek Piotrowski.
Dwa miesiące później ks. Nowok jako proboszcz sprzedał działkę pełnomocnikowi swojej parafii Markowi Piotrowskiemu. Parafie od Komisji otrzymują działki bezpłatnie, ale są one wyceniane. 3-hektarowa działka pod Dębowcem wyceniona została na 45 tys. zł. Właśnie tyle zapłacił za nią Piotrowski.
Wcześniej ks. Nowok był współprzewodniczącym Komisji Majątkowej. Kupił też inną, mniejszą działkę, przyznaną parafii przez Komisję. Za 33 ary zapłacił 33 tys. zł – również tyle, na ile została ona wyceniona.
Stara zgoda
Według prawa, majątek parafii jest własnością diecezji i na wszelkie transakcje kupna i sprzedaży ziemi proboszczowie muszą uzyskać zgodę kurii. Ks. Nowok na sprzedaż działki pod Dębowcem nie uzyskał zgody kurii bielsko-żywieckiej.
Tymczasem nawet w przypadkach ziemi mniejszej wartości, zbiera się rada konsultorów, która doradza biskupowi, czy należy wyrazić zgodę na zbycie. Tak było w przypadku jednej z parafii, która chciała sprzedać grunt potrzebny miejscowej szkole na boisko. Wtedy chodziło o ok. 1 hektar gruntu.
- Tak dużej sprawy jeszcze u nas nie było. To nie jest w porządku, bo proboszcz powinien dbać o dobro parafii i uzyskać zgodę biskupa ordynariusza – powiedział nam kanclerz Kurii bielsko-żywieckiej ks. Stanisław Dadak. ? Przypuszczam, że gdy ksiądz biskup wróci. zażąda wyjaśnień – dodał ks. Dadak.
Jednak zdaniem Marka Piotrowskiego, pełnomocnika parafii św. Jana Chrzciciela, wszystkie parafie występujące o zwrot swych dóbr, uzyskały takie zgody od biskupów diecezjalnych jeszcze przed 1992 r. Do tamtej daty bowiem można było składać swoje roszczenia.
Zgoda biskupów była potrzebna, aby parafia otrzymując ziemię, mogła od razu ją spieniężyć. – Tu była zgoda biskupa katowickiego, bo gdy parafia starała się o rekompensatę, nie było jeszcze diecezji bielsko-żywieckiej – dodaje Piotrowski.
Grzeczność
Piotrowski potwierdził nam, że kupił od ks. Nowoka działkę pod Dębowcem. Jak mówi, nawet nie wiedział, że stoi ona na drodze rozwoju terenów narciarskich. – Kupiłem ją grzecznościowo. Ks. Nowok zaproponował mi jej kupno, bo potrzebował pieniędzy na radio. Wiedział, że ja jej nie będę dalej sprzedawał, ani nią spekulował – mówi Piotrowski.
Ks. Nowok prowadzi na terenie parafii diecezjalne radio Anioł Beskidów, które jest utrzymywane z datków. Był on wczoraj dla nas nieuchwytny. – Nie ma księdza proboszcza i nie będzie. Kłaniam się, do widzenia – pożegnał nas ks. Jacek Pędziwiatr z parafii św. Jana Chrzciciela.
Sprawdzanie wyceny
Działkę dla strony kościelnej przygotował opolski oddział Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa, tam ją też wyceniono. – Wyceny dokonał niezależny rzeczoznawca. Teraz zleciłem specjalnej komisji biegłych weryfikację, czy wszystko wtedy odbyło się zgodnie z przepisami – powiedział nam Kornel Zieliński, dyrektor opolskiego AWRSP.
Piotrowski mówi, że nie będzie sprzedawał ziemi pod Dębowcem. Myśli natomiast o wymianie na inną działkę z ZIAD-em. – Chociaż trochę się tego boję, gdy robi się wokół tego nagonkę – powiedział nam.
Ile kosztuje?
3-hektarowa działka pod Dębowcem kosztowała 45 tys. zł, czyli 1 mkw. kosztował ok. 1,5 zł. Zdaniem Mariana Łuki, rzeczoznawcy z bielskiej agencji nieruchomości Forum, gdyby to była działka budowlana, w tym miejscu osiągnęłaby cenę 80 zł za mkw.
Działka sprzedana Markowi Piotrowskiemu przez ks. Nowoka jest jednak działką rolną i nie ma najmniejszej szansy, aby stała się budowlana. Za tego typu działki w Bielsku można uzyskać cenę od 5 do 15 zł. – Uwzględniając wyjątkową atrakcyjność tego terenu, właściciel może za taki grunt uzyskać cenę 25-30 zł za mkw. – wyjaśnia Łuka.
Wynika z tego, że licząc nawet po mało atrakcyjnej cenie, trzy hektary gruntu pod Dębowcem są ponad trzykrotnie więcej warte, niż wyceniła to Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa.
Autor artykułu: Mirosław Łukaszuk