Rada Miasta Jaworzna dyskutowała wczoraj nad tym, czy wspomóc Garbarnię Szczakowiankę – zdegradowaną do II ligi decyzją Wydziału Dyscypliny PZPN po aferze barażowej – sumą 2.000.000 złotych. Obrady rozpaliły radnych jak kibiców rozpalały jeszcze do niedawna mecze Garbarni w ekstraklasie. Decyzja nie zapadła, a sesja zostanie dokończona w przyszły czwartek o godz. 12.00.
Wniosek o przyznanie dotacji złożyło trzech radnych na czele z Marianem Tarabułą, poprzednim prezydentem Jaworzna, a obecnie przewodniczącym klubu SLD. Niemalże od razu wniosek ten wywołał w mieście wielkie poruszenie. Na sali obrad zjawiła się grupa kibiców Garbarni. Na wniosek o pomoc zespołowi ze Szczakowej zareagowali działacze grającej w IV lidze Victorii Jaworzno oraz Obywatelski Ruch Obrony Bezrobotnych. Jedni i drudzy złożyli na ręce Rady Miasta pisma, które zostały odczytane jeszcze przed rozpoczęciem dyskusji nad ostatnim – 25 – punktem wczorajszej sesji. Victoria pytała: jak to możliwe, aby miasto finansowało sport zawodowy i domagała się podobnego dofinansowania w wysokości 1.200.000 złotych. Natomiast przedstawiciele bezrobotnych wskazywali, że część tak potężnej sumy mogliby spożytkować na pomoce szkolne dla dzieci oraz wykupienie lekarskich recept. Te dwa pisma były zapowiedzią gorącej dyskusji na temat pomocy finansowej dla Garbarni.
- Jeszcze nigdy nie byłam w tak trudnej sytuacji – mówiła wiceprzewodnicząca Rady Miasta, Danuta Milner. – Postanowiłam więc zapytać stu mieszkańców miasta co o tym sądzą i jak mam głosować. Aż 71 osób było za tym, by pomóc Garbarni. Mówili, że mecze to teatr dla pięciu tysięcy ludzi, że dzięki temu więcej czytają, a miasto zyskuje promocję. Dlatego jestem za pomocą, ale w ramach przepisów.
Zwolennicy uchwały wskazywali, że są prawne podstawy do jej zatwierdzenia. – Zadania odnośnie kultury fizycznej Rada Miasta ma prawo traktować jako zadania własne i nie ważne, czy dotyczy to klubu szkolnego, czy grającego w ekstraklasie – przekonywał Tadeusz Szczudło, współtwórca wniosku. – Nie czarujmy się, że jeśli nie damy pieniędzy Garbarni to uratujemy bezrobotnych. Im trzeba pomagać w inny sposób, bo 2.000.000 nie rozwiążą tak wielkiego problemu.
Nie brakowało jednak także krytyków pomysłu pomocy klubowi.
- Przeznaczyliśmy w dotacjach 45.000 złotych dla Garbarni. Żaden klub w mieście nie otrzymał więcej z puli 307.000 przeznaczonej na sport – argumentowała radna Maria Pieczara. – Przede wszystkim zaś pytam skąd wziąć sumę dwóch milionów?
Odpowiedź na ostatnie pytanie znalazła się bardzo szybko. – Można wygospodarować te środki z pieniędzy Miejskiego Centrum Kultury i Sportu, z puli przeznaczonej na imprezy sportowe i kulturalne – podpowiedział jeden z radnych.
Gdy wydawało się, że nadchodzi czas głosowania, które może zaważyć o być albo nie być Garbarni – klub potrzebuje pieniędzy jak ryba wody, bo po karnej degradacji nie otrzymał aż 1.800.000 złotych z Canal+ – nastąpił zwrot akcji.
- Może wycofać wniosek o dotację, a miasto powinno stać się akcjonariuszem w Sportowej Spółce Akcyjnej, w którą klub chce się przekształcić? – stwierdził radny SLD Andrzej Węglarz przekładając podjęcie decyzji…
Złagodzą?
Już dziś Najwyższa Komisja Odwoławcza ma wydać wyrok w sprawie afery barażowej. Członkowie NKO są ponoć skłonni anulować Garbarni dziesięć ujemnych punktów, z którymi na mocy wyroku Wydziału Dyscypliny wystartowała do drugoligowych rozgrywek oraz cofnąć dożywotnią dyskwalifikację sześciu piłkarzy Świtu zamieniając tę karę na roczną dyskwalifikację w zawieszeniu. Oznacza to, że sprawa trafi prawdopodobnie ponownie do WD i Garbarnia, która wciąż domaga się prawa gry w ekstraklasie będzie musiała szukać szansy na powrót do pierwszej ligi przed Komisją Kasacyjną .
Autor artykułu: Grzegorz Mikuła