Patryk Żmija, licealista z Sosnowca został śląskim mistrzem
w szybkim czytaniu. Na mistrzostwach osiągnął wynik… 7716 słów na minutę. Przeciętnie każdy z nas czyta z prędkością ponad 200 słów na minutę.
Z reguły czytam wolniej, 7716 słów na minutę to wynik konkursowy – tłumaczy Patryk. Siedemnastolatek jest uczniem drugiej klasy LO im. Emilii Plater w Sosnowcu. W szkole czyta oczywiście najszybciej.
Codziennie pochłania 100 stron książki, tak wygląda jego trening. Zajmuje mu to jakieś 10-12 minut.
Tylko nie w autobusie
Mistrz pojedzie teraz do Warszawy na ogólnopolski finał Mistrzostw Polski w Szybkim Czytaniu. W ubiegłym roku zajął tam trzecie miejsce, z wynikiem 5700 słów na minutę. – Poprawiłem się, ale przed Warszawą będę jeszcze trenował. Z natury jestem leniwy, mógłbym ćwiczyć więcej – skromnie mówi o sobie.
Nastolatek prawie dwa lata temu skończył kurs szybkiego czytania. – Wypatrzył go tata – opowiada Patryk. Kilka lat wcześniej mistrz zaliczył też trening szybkiego zapamiętywania.
- Po kursie szybkiego czytania i tak trzeba trenować. Ja pracuję nad poszerzeniem pola widzenia i lepszym skupieniem się nad tekstem – tłumaczy.
Nigdy nie czyta w autobusie. Zresztą nie wiadomo, co by pomyśleli pasażerowie na widok chłopaka, który w błyskawicznym tempie przewraca kartki. – Książka i czytanie wymagają skupienia, odpowiedniej atmosfery. Ważne jest nawet to pod jakim kątem ułożona jest książka, żeby była dobrze oświetlona – opowiada Patryk. – Czytać trzeba ze zrozumieniem. Pewnie, że ja czytam lektury o wiele szybciej niż moi koledzy, ale podręczniki przerabia się już inaczej. Do lekcji trzeba się przecież przygotować.
Tylko z wykałaczką
Patryk nauczył się czytać w pierwszej klasie podstawówki, jak wszyscy. – Nigdy nie byłem molem książkowym. Lektury też nie stały u mnie na pierwszym miejscu. Trenowałem za to siatkówkę – wspomina.
W przyszłości chce zostać prawnikiem. – Umiejętność szybkiego czytania na pewno mi się przyda, gdy trzeba będzie się skupić nad grubymi kodeksami – mówi licealista.
Każdy absolwent kursu szybkiego czytania posługuje się wskaźnikiem, którym szybko wodzi po linijkach tekstu. Wskaźnikiem może być długopis, cienka linijka czy palec. Patryk czyta z dużą wykałaczką, którą na początku kursu podkradł mamie.
Normalnie mistrz czyta w tempie 1600-2000 słów na minutę. – A zaczynałem od 193 – śmieje się Patryk. – Po kursie czytałem już z prędkością około 1000 słów na minutę. Ponoć osiągnięcie do 20 tysięcy słów na minutę przychodzi całkiem szybko – dodaje.
Na regionalnych mistrzostwach Patryk osiągnął 7716 słów na minutę i 70-procentowe zrozumienie tekstu. Tymczasem u przeciętnego Polaka zrozumienie tekstu wynosi zaledwie około 30 proc.
Jak ty to robisz?
Ewa Żurek z Mikołowa też skończyła kurs szybkiego czytania. – Teraz jestem na drugim roku psychologii i doceniam to co potrafię, zwłaszcza przed egzaminami czy kolokwium – mówi Ewa. Czyta w tempie około 1900 słów na minutę przy 70-procentowym zrozumieniu tekstu.
- A moja pozycja wyjściowa, czyli początek kursu to 240 słów – śmieje się. – Wynik końcowy jest różny, w zależności od tego co się czyta. Szybko można przeczytać zwykłą książkę, ale nie podręcznik akademicki. Moi znajomi z roku zazdroszczą i mówią: “Ty to masz dobrze, bo taką 1000-stronicową “Psychologię i życie” szybko sobie przerobisz w kilka godzin”. Tylko, że niektóre fragmenty trzeba przeczytać kilkanaście razy, żeby dobrze je zapamiętać – podkreśla.
Gdy Ewa ma półtoragodzinną przerwę między zajęciami, idzie do czytelni i spokojnie czyta. Albo wpada do Empiku, siada na sofie i… połyka książkę. – Oczywiście, że wodzę palcem, jeśli nie mam innego wskaźnika – mówi Ewa. – Czasami koleżanki pytają mnie, gdzie się tego nauczyłam.
Kurs szybkiego czytania ukończyła też Agnieszka Złotecka z Wyr. Chodzi do drugiej klasy gimnazjum w Tychach. – W dzieciństwie nie lubiłam czytać i rozkręciłam się dopiero pod koniec podstawówki. Przeczytałam chyba całą bibliotekę w Wyrach – śmieje się.
Lem też szybko czyta
Po kursie tempo czytania wzrasta średnio od trzech do pięciu razy.
- Na pierwszych zajęciach wszyscy są zdziwieni. Prosimy, by przeczytali tekst w swoim tempie i odpowiedzieli na pytania. Niektórzy nie potrafią i dziwią się: “Czytam tak wolno, a nie znam odpowiedzi” – opowiada Małgorzata Straszewicz-Zygma z Akademii Szybkiego Czytania. – Potem okazuje się, że człowiek im szybciej czyta, tym szybciej rozumie. Taki kurs skończył też Stanisław Lem, bo stwierdził, że jest już starszy, książek przybywa, więc chce je jak najszybciej przeczytać. I w bibliotece dosłownie je pochłania – opowiada Małgorzata.
- Wszystko się zmienia, technika idzie do przodu, a my wciąż czytamy jak nasz pradziadek – tłumaczy Jolanta Nowotarska, dyrektor śląskiego oddziału Instytutu Metod Edukacyjnych “Impuls”, przy którym mieści się Akademia Szybkiego Czytania. – Warto porzucić złe nawyki, przestać czytać w myślach każde słowo po kolei – uważa.
Na kursy szybkiego czytania zgłaszają się głównie uczniowie i studenci. Przychodzą jednak także prawnicy i księgowe, które chcą jakoś opanować natłok informacji i dokumentów.
Autor artykułu: Monika Krężel