Archive for November, 2003

Gdzie ta Plaza?

Tuesday, November 18th, 2003

Sosnowiecki urząd miasta zrobił “dobry interes”. Sprzedając za 2,6 mln zł plac w centrum miasta firmie Plaza Centers stracił niemal tyle samo z powodu braku dochodów z opłat targowych. Handlowców wyrzucono z terenu przy ul. Szklarnianej, aby zrobić miejsce dla centrum rozrywkowo-handlowego. Centrum z multikinem, pasażami handlowymi, galeriami i podziemnymi parkingami jednak do tej pory nie powstało, a atrakcyjna działka leży odłogiem.

Sprawa sprzedaży trzy lata temu hektarowej działki powróciła teraz w związku z niewywiązaniem się Plazy z dwuletniego terminu zakończenia inwestycji. Zgodnie z umową, w takim przypadku przepada 2,4-milionowa kaucja, której miasto zażądało jako zabezpieczenia na wypadek nieuzasadnionego przeciągania się budowy. Nieoczekiwanie prezydent Kazimierz Górski z tych pieniędzy jednak dobrowolnie zrezygnował.

Nowe obietnice
- Dlatego, że mamy nadzieję, że inwestycja ruszy. Z ostatnich rozmów wiem, że inwestor rozpocznie budowę w przyszłym roku. Opóźnienie wynika stąd, że miasto narzuciło pewne rozwiązania drogowe, do których musieli dostosować się projektanci, jak również z konieczności wykupu terenu oraz obiektu handlowego należącego do Wojewódzkiej Spółdzielni Ogrodniczej – tłumaczy Grzegorz Dąbrowski, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Sosnowcu.

Kupcy przeszkadzają
Z naszych informacji wynika, że miasto sprzedając ogromną działkę po cichu obiecało Plazie pozbycie się handlowców także z terenów, które do niego nie należą. Ale tak się nie stało. Co więcej, gmina wytoczyła w tej sprawie kilka procesów przeciwko niepokornym wieczystym użytkownikom i… przegrała z kretesem. Dlaczego usunięcie kolejnych handlowców jest takie ważne? Ponieważ zajmują miejsce, przeznaczone według projektu na drogi dojazdowe do centrum. A wiadomo, że bez dróg dojazdowych żadnego centrum nigdy nie będzie.

- A prawnicy Plazy wszystkiemu się spokojnie przyglądają i czekają. Wiedzą, że jeżeli prezydent odbierze kaucję za niewywiązanie się z terminu oddania inwestycji do użytku, to mają rozwiązane ręce i mogą w tym miejscu postawić choćby kolejny hipermarket, bo terenu nikt im nie odbierze. A dla hipermarketu poświęcenie tych 2,4 mln zł kaucji to pestka – mówi Karol Winiarski, opozycyjny radny.

Sprzedaż działki przy ul. Szklarnianej od początku była tragiczną pomyłką. Miasto najpierw pozbyło się z placu części drobnych kupców, a dopiero potem szukało inwestora. Poszukiwania trwały prawie rok. Wreszcie, gdy pojawiła się Plaza, szybko sfinalizowano transakcję godząc się nawet na niską cenę i równie niewysoką kaucję.

- Tylko dlatego, żeby zamknąć usta opozycji, która stale pytała, z jakiego powodu kilkuset właścicieli budek na targowisku poszło z torbami, bo z dnia na dzień stracili dochód. Plaza wydawała się wtedy potężnym partnerem, a ich plany wyglądały fantastycznie. Teraz okazuje się, że były to mrzonki. Moim zdaniem sprawą powinien się zająć prokurator pod kątem niegospodarności – mówi nasz rozmówca, były wpływowy radny w Sosnowcu.

Pytania do Plazy
Czy Plaza Centers faktycznie wywiąże się z kolejnego terminu budowy centrum handlowo-rozrywkowego? Dlaczego zwlekała ze złożeniem dokumentacji technicznej w celu wydania pozwolenia na budowę? Te i inne pytania chcieliśmy zadać przedstawicielowi tej firmy. Ale przedstawiciel Plazy Centers Krzysztof Armel odmówił nam odpowiedzi.

Prezydent Sosnowca dał Plazie kolejne dwa lata na wybudowanie multikina, parkingu, kręgielni, kawiarni, restauracji i sklepów. To krótki czas, zwłaszcza że od 2000 r. firma postawiła tylko ogrodzenie.

Autor artykułu: Marcin Twaróg

Samorząd wojewódzki nie ma pieniędzy na finansowanie kolei

Friday, November 14th, 2003

Żeby w przyszłym roku utrzymać na Śląsku dotychczasową liczbę kolejowych połączeń regionalnych, potrzeba 140 mln zł. Rząd chce, by główny ciężar ich finansowania przejęły samorządy wojewódzkie. Te podkreślają, że nie mają na to pieniędzy.

W województwie śląskim funkcjonuje ponad 600 regionalnych połączeń kolejowych. W przypadku zaledwie jedenastu z nich przychody pokrywają koszty uruchomienia. Rentowność prawie 300 połączeń osiąga poziom do 30 procent.

- Na utrzymanie w przyszłym roku dotychczasowej liczby połączeń konieczne byłoby około 138 milionów złotych – wylicza Zbigniew Jastrząb, dyrektor ds. handlowych Śląskiego Zakładu Przewozów Regionalnych w Katowicach.
W tym roku Śląski Urząd Marszałkowski był w stanie przekazać na przewozy regionalne niespełna 30 mln zł.

Więcej nie będzie
Po zakończonych w środę negocjacjach związkowców i przedstawicieli rządu wicepremier i minister gospodarki Jerzy Hausner stwierdził, że w przyszłym roku na przewozy regionalne kolej otrzyma z różnych źródeł ponad miliard złotych. – Żadnych dodatkowych środków nie ma i nie będzie, bo nie ma możliwości finansowych i byłoby to absolutnie nieuzasadnione – przekonywał minister Hausner.
Prawie połowę z kwoty 1,138 mld złotych musiałyby zagwarantować samorządy wojewódzkie. Rząd planuje bowiem przekazanie im spółek wydzielonych z dotychczasowych Przewozów Regionalnych SA. By sprostać nowym obowiązkom, miałby zostać zwiększony udział samorządów w podatkach PIT i CIT.

Braknie 50 milionów
- Ze wstępnych szacunków wynika, że nawet po zasileniu naszego budżetu dodatkowymi wpływami z podatków i tak zabraknie na przewozy regionalne około 50 milionów złotych. Nikt nie zna odpowiedzi na pytanie, skąd wziąć resztę – twierdzi Wojciech Zamorski, rzecznik prasowy Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego.
W tym roku śląski samorząd był w stanie przekazać na przewozy regionalne 30 mln zł. Część tej kwoty stanowiła budżetowa dotacja, reszta pochodziła z własnych dochodów.
- Jeśli brakujące pieniądze się nie znajdą, prawdopodobnie trzeba będzie ograniczać przewozy – przyznaje Wojciech Zamorski.

Najpierw trzeba sprzedać
Pod znakiem zapytania staje również realność innych źródeł finansowania proponowanych przez rząd. – Sto milionów złotych ma pochodzić ze sprzedaży nieruchomości PKP. Przecież najpierw ktoś musi jeszcze te budynki kupić – podkreśla Henryk Grymel, szef okręgowej sekcji kolejarzy śląsko-dąbrowskiej “Solidarności”. – Kolejne 200 milionów ma pochodzić z prywatyzacji PHS. Tyle huty i tak były winne kolei – dodaje.

Związkowcy liczą, że w ciągu najbliższych trzech tygodni sprawę finansowania przewozów regionalnych wyjaśnią ostatecznie parlamentarzyści. Jeśli nic się nie zmieni, zapowiadają odwieszenie strajku.

OPINIE
Zbigniew Jastrząb, dyrektor ds. handlowych Śląskiego Zakładu Przewozów Regionalnych:
Przekazanie przewozów regionalnych samorządom wojewódzkim byłoby korzystne ze względów organizacyjnych. Łatwiejsza byłaby koordynacja poszczególnych rodzajów transportu i tworzenie punktów przesiadkowych.
Rozmowy dotyczące podziału spółki Przewozy Regionalne toczą się aktualnie na szczeblu ministerialnym. Do nas nie dotarły jeszcze żadne szczegóły. Nie wiem, na jakiej zasadzie miałoby nastąpić przekształcenie spółki i przekazanie jej samorządowi wojewódzkiemu.
not. ic

Wojciech Zamorski, rzecznik prasowy Śląskiego Urzędu
Marszałkowskiego:
Rząd planuje przeniesienie na samorządy odpowiedzialności za przewozy regionalne, teraz czekamy na godziwe zabezpieczenie finansowe. Tegoroczny budżet województwa wynosi około 370 milionów. To mniej niż budżet Katowic. Z tej kwoty finansujemy m.in. służbę zdrowia, placówki oświatowe i kulturalne. Kolej regionalna jest na całym świecie deficytowa. Zarabia się na przewozach towarowych. Chcemy, by przewozy regionalne funkcjonowały, ale bez dofinansowania ze strony rządu nie ma mowy, by uratować połączenia na dotychczasowym poziomie.
not. ic

Autor artykułu: Igor Cieślicki

Amfa pod nadzorem

Friday, November 14th, 2003

Wyjątkowe środki bezpieczeństwa towarzyszą rozpoczętemu wczoraj w Bielsku-Białej procesowi 16 osób, oskarżonych o produkcję i handel 200 kg amfetaminy. Grupa oskarżona jest też o wprowadzenie na rynek 100 kg kokainy.

Według katowickiej Prokuratury Okręgowej, grupa działała przynajmniej przez kilka miesięcy na przełomie 2000 i 2001 r. Przewodzili jej 55-letni Janusz R. oraz 44-letni Krzysztof O.

– To była jedna z największych fabryk narkotyków na terenie naszego województwa. Na dodatek grupa miała powiązania z gangami warszawskimi, to stamtąd pochodziły półprodukty do produkcji amfetaminy. Dlatego zastosowano nadzwyczajne środki bezpieczeństwa – wyjaśnia sędzia Jarosław Sablik, rzecznik bielskiego sądu.

Po raz pierwszy w dziejach bielskiego wymiaru sprawiedliwości, oskarżonych na sali rozpraw zamknięto w specjalnej klatce z kratami i szybami. Do sali rozpraw byli doprowadzani w niewielkich grupach, a korytarz na II piętrze budynku sądu został wczoraj całkowicie wyłączony.

Śledztwo rozpoczęto po tym, gdy funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego dokonali tzw. zakupu kontrolowanego 2 kg amfetaminy od członków grupy. Na dodatek w tym samym czasie CBŚ dokonał również rozbicia fabryki amfetaminy, którą przestępcy założyli w opuszczonych budynkach dawnego ośrodka wczasowego w Porąbce Kozubniku. Na gorącym uczynku produkcji narkotyku zatrzymano wtedy kolejne osoby, włączone do aktu oskarżenia.

Poza tym prokuratura dysponuje zeznaniami jednego z członków grupy, 25-letniego Roberta R. Wraz ze swoim ojcem, Januszem R., jeszcze w 1997 r. na Litwie spotkał on ludzi, którzy za 3 tys. dolarów sprzedali im “linię technologiczną” do wytwarzania amfetaminy, czyli sprzęt laboratoryjny, przepisy, sposoby pozyskania półproduktów. Wkrótce aparatura trafiła na Śląsk, najpierw do Mysłowic, potem także do Gliwic i Kozubnika. Proces od razu utajniono. Oskarżonym grozi kara od 3 do 15 lat więzienia. Większość z nich nie przyznaje się do winy. Jedynie 25-letni Robert R., który ściągnął z Litwy technologię produkowania amfetaminy, przyznał się do popełnienia wszystkich zarzucanych przestępstw. Mężczyzna zgodził się na daleko idącą współpracę z wymiarem sprawiedliwości.

Autor artykułu: Mirosław Łukaszuk

Odroczony proces prezydentów

Friday, November 14th, 2003

Po raz kolejny nie doszło wczoraj do rozpoczęcia procesu przeciwko byłemu prezydentowi i dwóm jego zastępcom, oskarżonym o przekroczenie uprawnień. Zdaniem prokuratury naraziło to miasto na stratę w wysokości co najmniej 3 mln zł.

Chodzi o wymianę należącej do miasta działki przy dworcu kolejowym (gdzie wkrótce potem powstała stacja benzynowa) na zdewastowany budynek zakładów włókienniczych naprzeciw bielskiego Ratusza. Wczoraj obrona, jeszcze przed odczytaniem aktu oskarżenia, złożyła wniosek o umorzenie sprawy.

Zdaniem mecenasa Stanisława Peruckiego, czyn, o który prokuratura oskarżyła byłego prezydenta Zbigniewa L. oraz dwóch jego zastępców, Jerzego K. i Mariana A., nie jest przestępstwem w świetle nowej ustawy o gospodarce nieruchomościami. Sąd przełożył rozprawę dając czas prokuraturze na ustosunkowanie się do wniosku obrony.
Sami oskarżeni nie przyznają się do winy. – Działaliśmy zgodnie ze swymi uprawnieniami. Dzięki tej operacji zamiany nieruchomości miasto nie straciło, tylko zyskało, także finansowo. Wydziały urzędu miejskiego zlokalizowane do tej pory w 13 punktach Bielska, mogły się przenieść do jednego budynku przy samym Ratuszu – wyjaśnia były prezydent Zbigniew L.

Autor artykułu: łu

Przerwany mecz

Monday, November 10th, 2003

Do burd i ekscesów z udziałem pseudokibiców doszło w minioną sobotę w czasie meczu piłki nożnej pomiędzy zespołami RKS Raków i MKS Myszków. Policja zatrzymała 20 osób.

Awantura rozpoczęła się od wtargnięcia w czasie meczu na płytę boiska kilkudziesięcioosobowej grupy kibiców z Myszkowa wspieranej przez sympatyzujących z myszkowskim zespołem kibiców z Chorzowa. Najwyraźniej niezadowoleni z przebiegu spotkania kibice wbiegli na boisko i zaczęli rzucać zapalone race. W stronę zawodników oraz kibiców przeciwnej drużyny poleciały także kamienie. Mecz przerwano. Ochrona częstochowskiego stadionu nie mogąc sobie poradzić z uspokojeniem awanturujących się młodych ludzi wezwała na pomoc policję. Policjanci oddali kilka strzałów ostrzegawczych w powietrze z broni gładkolufowej i to dopiero ostudziło zapał pseudokibiców. W czasie interwencji, policja zatrzymała 20 najbardziej agresywnych awanturników. Wobec zatrzymanych skierowane będą wnioski o ukaranie do Sądu Grodzkiego w Częstochowie.

Autor artykułu: ibz

Rozbój na… szkodzie

Monday, November 10th, 2003

Skandal! Pazerny fiskus nałożył podatek na odszkodowania z tytułu szkód górniczych na podstawie ugód i umów z kopalniami.

To powtórne ograbianie poszkodowanych z resztek mienia przez państwo “prawa” – napisali w wysłanym w piątek piśmie do marszałków Sejmu, Senatu, prezydenta i premiera członkowie Stowarzyszenia Mieszkańców Terenów Górniczych z Marklowic. Podpisy złożyło 200 osób. Dzisiaj podobne pismo trafi do śląskich posłów.

Wszystko z winy przyjętej w ubiegłym roku nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. – Poszkodowani powinni być zwolnieni z podatku – przyznaje się teraz do błędu Ministerstwo Finansów i proponuje… kolejną nowelizację ustawy. Teraz Sejm musi zmienić ustawę w ekspresowym tempie.

Liczymy na to, że posłowie, którzy 27 lipca 2002 r. przyjęli te oburzające zapisy, teraz się zrehabilitują – denerwuje się Czesław Karwot, szef marklowickiego stowarzyszenia. Większość poszkodowanych nie wiedziała nawet o opodatkowaniu i wydała przyznane pieniądze na remonty i budowę nowych domów. – Dowiedzą się, gdy w grudniu kopalnie przyślą im PITY-y, a w marcu 2004 r. przyjdzie im zapłacić po kilkadziesiąt tysięcy podatku! – dodaje Karwot.

Kredyt na podatek?
W takiej sytuacji znaleźli się państwo Ryszard i Anna Abrahamczykowie z podrybnickich Jankowic. Pod ich domem wydobywa węgiel kopalnia “Chwałowice”. W ciągu 20 lat ich działka zapadła się o 15 metrów, a dom się niebezpiecznie przechyla. Budynek nadaje się do rozbiórki. W myśl podpisanej ugody, kopalnia zapłaci Abrahamczykom 330 tysięcy złotych odszkodowania.

- Dostaliśmy pierwszą ratę w wysokości 70 tysięcy złotych. Nic nie wiedzieliśmy o podatku i wydaliśmy te pieniądze na budowę nowego domu w Radziejowie – załamuje ręce pani Anna.
Jeśli Sejm nie wycofa się z niesprawiedliwych zapisów, będą musieli zwrócić nawet 40 procent tej sumy. – A skąd my weźmiemy te pieniądze? Chyba znowu kredyt – dodaje pan Ryszard.

Abrahamczykowie nie kryją oburzenia. Przecież odszkodowanie to zadośćuczynienie za zniszczenie ich domu rodzinnego. – Jak fiskus może traktować to jako dochód? Nie mam słów – mówi pani Anna.

Do sądu
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że z podatku są zwolnione odszkodowania przyznane przez sądy. Efekt? Jeśli nic się nie zmieni, sądy zostaną zasypane pozwami.
- Ludzie będą chcieli uciec przed podatkiem, a kopalnie zostaną narażone na dodatkowe koszty wykonywania ekspertyz, opłacania kancelarii adwokackichi itd. – dodaje Czesław Karwot.

- W świetle aktualnej sytuacji ekonomicznej górnictwa i rynku pracy na Śląsku, działanie takie wymierzone jest w całą branżę górniczą – zauważają w piśmie do najwyższych polskich władz członkowie stowarzyszenia. Uderzy to również w poszkodowanych, bo procesy sądowe ciągną się latami, co spowoduje i tak ogromne opóźnienia w wypłacaniu odszkodowań.

Ubiegłoroczna nowelizacja dotyka nie tylko osób mieszkających na szkodach górniczych. Podatek będą musieli zapłacić także ci, których trzeba będzie wysiedlić na skutek budowy zbiorników przeciwpowodziowych czy autostrad…

Dali plamę
Zadzwoniliśmy do Ministerstwa Finansów, gdzie ku naszemu zdziwieniu urzędnicy otwarcie przyznali, że popełnili błąd.
- Zaproponowaliśmy już zwolnienie tych osób z podatku. Jednak aby tak się stało, ustawa musi być powtórnie znowelizowana w Sejmie – wyjaśniła nam Mirosława Malesa z Ministerstwa Finansów.

Teraz wszystko w rękach śląskich posłów, którzy muszą naprawić swój ubiegłoroczny błąd.
Sprawdziliśmy i wychodzi na to, że wtedy głosowali w ciemno. 404 głosowało za niekorzystną dla poszkodowanych nowelizacją, tylko dwóch było przeciw, a trzech się wstrzymało.

Autor artykułu: Jacek Bombor

Raków Częstochowa – KS Myszków 5:0

Monday, November 10th, 2003

Przy okazji meczu w Częstochowie odżyły wspomnienia. Gospodarze mają za sobą grę w ekstraklasie, goście jeszcze
nie tak dawno grali na drugim froncie i marzyli o awansie do ekstraklasy. Teraz jednak obie drużyny walczą w IV lidze, co z pewnością nie zadowala ani samych piłkarzy, ani kibiców.

Co mamy jednak robić, takie nastały czasy ? uważają jedni i drudzy.

Mecz wywołał duże zainteresowanie. Na stadionie przy ulicy Limanowskiego zjawiło się około 4 tysiące kibiców. Takiej frekwencji mogą zazdrościć nawet pierwszoligowe kluby.
Jednak chyba nikt nie spodziewał się takiego rezultatu.

? Po cichu cichu liczyliśmy na zwycięstwo, ale nie w takich rozmiarach ? przyznał zadowolony trener gospodarzy Andrzej Samodurow.

Zarówno Raków, jak i jego rywal, do tej pory w tych rozgrywkach spisują się dobrze, co odzwierciedla tabela. Gospodarze są wiceliderami, goście zajmowali piąte miejsce.

- Taki wynik to prawdziwa klęska mojej drużyny – powiedział szkoleniowiec gości, Krzysztof Całus. – Czerwona kartka i niemal natychmiastowa strata gola zupełnie podłamały moich piłkarzy.

Dominacja gospodarzy nie podlegała dyskusji. W 27 min. idealne podanie Mariusza Przybylskiego wykorzystał Piotr Malinowski i gospodarze objęli prowadzenie. Tuż przed przerwą czerwoną kartkę otrzymał Michał Góra, który faulował wychodzącego na czystą pozycję Malinowskiego. Ciąg dalszy nieszczęść drużyny Myszkowa nastąpił tuż po przerwie, kiedy pięknym strzałem z rzutu wolnego pod poprzeczkę popisał się Maksymilian Rogalski.

Ta bramka zupełnie podcięła skrzydła gościom i pod bramką Tomasza Stańczyka co chwila dochodziło do gorących spięć. Dobry mecz rozegrał Przybylski, który asystował przy czterech bramkach a w 89 min sam wpisał się na listę strzelców. Po rajdzie przez 30 metrów kapitan Rakowa ograł trzech obrońców, a na koniec nie dał szans Stańczykowi.

- Cała drużyna zagrała bardzo dobrze i wynik jest jak najbardziej zasłużony – powiedział. – Przy naszej dobrej postawie Myszków praktycznie nie istniał.

W drużynie Rakowa zadebiutowało dwóch 16-latków: Bartosz Gliński i Adrian Pluta. Trener Samodurow mógł sobie na to pozwolić, gdy wynik już był przesądzony.

Piłkarze Rakowa odnieśli nadspodziewanie łatwe i wysokie

Autor artykułu: Jakub Jaźwiecki

Urzędowe dokumenty trafiły na makulaturę

Tuesday, November 4th, 2003

Dokumenty z danymi osobowymi znaleziono na składzie makulatury w Chorzowie. Pochodziły one z chorzowskiego Urzędu Miasta.

- Koperty wypełnione dokumentami dostarczyła mi do biura anonimowa osoba, oburzona tym, że znalazły się w składzie makulatury – mówi poseł Cezary Stryjak (SLD). – Przypadkowy człowiek być może wyciągnie z tych papierów niewiele informacji, ale mogą stać się one niebezpiecznym narzędziem w niepowołanych rękach – dodaje.

Wśród dokumentów są wyciągi z przelewów dokonanych na rzecz UM przez śląskie firmy i instytucje. Na jednym z nich widnieją opłaty za nieruchomości. Papiery zawierały imiona, nazwiska, nazwy wpłacających firm oraz wysokość wpłaconych kwot.

- To paranoja! – denerwuje się jeden z biznesmenów, którego dane zostały przekazane na makulaturę. – We wszystkich urzędach są niszczarki. Dokumenty zanim wylądują na śmietniku muszą przez nie przejść.

- Co jednak możemy zrobić? Zasarżyć Urząd Miejski? Jesteśmy młodą, rozwijającą się firmą. Taki konflikt by nas zniszczył – mówi przedstawiciel jednej z firm.

Krzysztof Mejer, rzecznik prasowy Urzędu Wojewódzkiego całe zdarzenia ocenia krótko: – Źle się stało. Przepisy wyraźnie określają, co ma się dziać z dokumentami. Jeżeli nie są przechowywane, to mają być zniszczone. Urząd Wojewódzki nie ma możliwości kontroli Urzędu Miejskiego jeżeli chodzi o dokumenty. Możemy jedynie wyrazić ubolewnanie, że taki incydent miał miejsce…

Poseł Stryjak zamierza złożyć doniesienie do prokuratury. W przypadku naruszenia przepisów ustawy o ochronie danych osobowych administratorowi danych grozić może grzywna, lub pozbawienie wolności na okres 2 lat.

Gabriela Kardas, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Chorzowie:
Nie mogę zająć konkretnego stanowiska w tej sprawie, gdyż nie mam możliwości zapoznania się ze znalezionymi dokumentami. Po złożeniu zawiadomienia przez posła Stryjaka, to prokuratura podejmie decyzje, czy należy wszczynać postępowanie w tej sprawie. Jeżeli chodzi o dokumenty z informacjami chronionymi, to są one należycie strzeżone przez Urząd Miasta. Niszczeniem ważnych dokumentów, zawierających tajne materiały zajmuje się specjalnie wynajęta firma, z którą Urząd Miasta ma podpisaną umowę.

Autor artykułu: Maciej Dobrowolski

Zatrzymani za oszustwa

Tuesday, November 4th, 2003

Funkcjonariusze z Biura Spraw Wewnętrznych KGP zatrzymali wczoraj trzech policjantów z wydziału ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie – poinformował nadkomisarz Piotr Bieniak z zespołu prasowego katowickiej policji.

- Zatrzymania dokonano w związku ze śledztwem prowadzonym w Prokuraturze Apelacyjnej w Krakowie. Funkcjonariusze zostaną przewiezieni do Krakowa i przesłuchani w charakterze podejrzanych. Jeżeli zarzuty potwierdzą się, zostaną wydaleni ze służby – powiedział Bieniak.
Jak poinformowano w krakowskiej Prokuraturze Apelacyjnej, sprawa dotyczy wyłudzeń odszkodowań komunikacyjnych. Jest to wątek wyłoniony w toku śledztwa w tzw. aferze radomszczańskiej, dotyczącej korupcji w policji.

W tej samej sprawie pod koniec lutego aresztowany został b. szef komisariatu policji koło Radomska Tomasz L.
Obecnie o wyłudzanie odszkodowań samochodowych jest podejrzanych blisko 30 osób, a wartość wyłudzonych odszkodowań szacowana jest na kilka milionów złotych. Jednemu z podejrzanych przypisuje się wyłudzenie odszkodowań na kwotę około miliona zł.

Wśród podejrzanych w tym wątku śledztwa znajduje się już 10 funkcjonariuszy policji, w tym kilku z “drogówki” z Częstochowy i Radomska, i przedstawiciele firm ubezpieczeniowych.

Autor artykułu: mak

Postrzelił kolegę

Tuesday, November 4th, 2003

Do tragicznego zdarzenia doszło w poniedziałek po południu w Komendzie Miejskiej Policji w Gliwicach. 32-letni policjant rykoszetem ranił swojego 33-letniego kolegę. – Z tych ustaleń, które posiadamy wynika, że był to nieszczęśliwy wypadek – wyjaśnia nadkomisarz Piotr Bieniak z zespołu prasowego śląskiej policji. – W jednym z pomieszczeń komendy policjant po służbie czyścił broń.
Najprawdopodobniej wtedy padł strzał i w wyniku rykoszetu został raniony drugi policjant – dodaje.

33-letniego policjanta, rannego w tułów, przewieziono do szpitala. Jest w poważnym stanie, ale jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Dzisiaj zostaną ustalone przyczyny zdarzenia.

Autor artykułu: mokr