Manipulacje przepisami, niegospodarność, nieuzasadnione podwyżki czynszów – zarzuca Andrzej Kostka (z lewej) prezesowi katowickiej Hutniczo-Górniczej Spółdzielni
Mieszkaniowej Adamowi Bombie (z prawej). – Nie czekam na pochwały, ale niech mi przynajmniej nie przeszkadzają w pracy – broni się prezes spółdzielni.
Zdaniem przedstawicieli lokatorów, prezes katowickiej Hutniczo-Górniczej Spółdzielni Mieszkaniowej zamienił ją w prywatny folwark. Szef HGSM utrzymuje, że nie zrobił niczego, co byłoby sprzeczne z prawem.
Adam Bomba prezesem HGSM jest od ośmiu miesięcy. Za kadencji swojego poprzednika, Andrzeja Holeckiego piastował stanowisko wiceprezesa. Były prezes też nie miał najlepszej opinii. Z dokumentacji wynika, że zostawił spółdzielnię ze stratą 800 tys. zł na podstawowej działalności. Dziury udało się załatać dzięki sprzedaży części majątku.
Nad głową nowego szefa spółdzielni gromadzą się czarne chmury. Zaatakowało go Zebranie Przedstawicieli Członków HGSM. W skład ZPCz wchodzą 54 osoby, z czego 17 zamierza utworzyć Komitet Obrony Lokatorów i postawić prezesa przed sądem. – Prezes sam sobie stanowi prawo. Manipuluje zapisami w statucie, regulaminie spółdzielni i rady nadzorczej. Nie mamy wglądu do dokumentacji. Tłumaczy to oszczędnościami. Uważa, że kserowanie stron byłoby dla kasy spółdzielni sporym obciążeniem – mówi Andrzej Kostka, jeden z buntowników.
Grzebanie w regulaminie
Pierwszym grzechem ma być kontrowersyjny zapis w regulaminie spółdzielni przyznawania i zamiany mieszkań. – Z jego treści wynika, że prezes zarządu sam może zadecydować o umorzeniu długu. Zatem ma przywilej traktowania zasobów spółdzielni, jak prywatnego folwarku! – oburza się Jan Bajorski, kolejny z buntowników. Adam Bomba zaprzecza, by działał na szkodę firmy: – Zarządowi wolno umarzać należności, których nie można ściągnąć.
Z regulaminu rady nadzorczej pod pretekstem wprowadzenia zmian redakcyjnych zniknął punkt, iż w jej skład nie mogą wchodzić członkowie i pełnomocnicy zarządu, kierownicy bieżącej działalności spółdzielni oraz osoby z ich rodzin.
- Regulamin trafił do korekty. Skreślono tylko ten jeden zapis. Tyle, że jego brak otwiera drzwi do korupcji i kumoterstwa – uważa Bajorski. Zdaniem prezesa o naruszeniu przepisów nie ma mowy. – Zapis ten funkcjonuje w prawie spółdzielczym i statucie spółdzielni, więc nie ma potrzeby, aby istniał w regulaminie rady – uzasadnia. Ostatecznie zapis, jak i propozycja rozpatrywania zmian w regulaminie rady po wystąpieniu Kostki została przeniesiona na następne zebranie. – To był tylko projekt. O wszystkim i tak decyduje ZPCz, zatem skąd te zarzuty? – broni się prezes.
Pieniądze za nic
Do kontrowersyjnych zmian w regulaminach dochodzą poważne zarzuty o niegospodarność. Najpoważniejszy z nich dotyczy remontu budynku przy ul. Ściegiennego 23 na Os. Ducha w Katowicach. Poszycie dachowe zostało zniszczone przez anteny przekaźnikowe jednego z operatorów sieci telefonii komórkowej. Dach w końcu zreperowano, zmodernizowano elewację, pomalowano klatki schodowe itp. Koszt remontu miał wahać się w granicach 100 tys. złotych. Kosztował o 50 tys. więcej. – Sprawozdania nie otrzymaliśmy do tej pory. Nikt nie rozliczył się z pieniędzy. Operator nie wyłożył ani złotówki, bowiem w myśl umowy mógłby to uczynić po jej wygaśnięciu, a to stanie się za 7-8 lat. Niestety, na inne prace modernizacyjne w zasobach HGSM środków już teraz nie wystarczyło – uważa Andrzej Kostka.
Na tym nie koniec. Lokatorzy spółdzielni zostali obciążeni w ramach opłat czynszowych kosztami wdrażania uchwały uwłaszczeniowej – 9 gr za metr kwadratowy. Z treści ustawy o uwłaszczeniu wynika, że Skarb Państwa powinien spółdzielni poniesione koszty zwrócić. – W myśl ustawy, Skarb Państwa refunduje wyłącznie koszty przeprowadzenia uzasadnionych prac geodezyjnych. Tymczasem sam proces uwłaszczeniowy wymaga przygotowania tomów dokumentacji.
Sporządzenie aktu notarialnego dla jednego lokalu mieści się na sześciu stronach maszynopisu – ripostuje Adam Bomba.
- Ustawa jednak nie mówi, że te pieniądze prezes powinien wyciągać z kieszeni lokatora. Termin przygotowania dokumentacji minął z końcem 2002 roku. Teraz gorączkowo szuka na to pieniędzy by pokryć koszty własnych zaniedbań – uważa Kostka.
Nowy rok lokatorzy przywitają z podwyżką czynszu ? średnio 40 gr za metr kwadratowy, argumentowaną wzrostem podatku VAT na materiały budowlane. – Jak dotąd jest jedynym prezesem spółdzielni w regionie tłumaczącym w ten sposób podwyżkę. Ręce opadają – mówi Jan Bajorski.
Czy to zemsta?
Adam Bomba nie ma sobie nic do zarzucenia. – Nie czekam na pochwały, ale niech mi przynajmniej nie przeszkadzają w pracy – mówi prezes HGSM. Prezes Bomba sugeruje, że być może dzieje się tak dlatego, że jedna z osób, której tak przeszkadza zabiegała bezskutecznie o jedno ze stanowisk w spółdzielni.
Sąd rozstrzygnie spór.
Do prezesa
Komentarz
Panie prezesie, pan chce rządzić spółdzielnią jak prywatną firmą. Myśli pan, że to pan podejmuje decyzje. A to nie tak…
Czy to ja, dziennikarka, muszę przypominać spółdzielczemu działaczowi proste spółdzielcze prawdy? Jeśli pan ich nie zna, albo postanowił pan o nich zapomnieć, to odświeżę panu pamięć: Trzeba się dogadać i “dać kotleta” spółdzielczym “działaczom”. Jak będą mieć “działkę”, to nie będą się buntować i podniosą rękę nawet wtedy gdy pan wymyśli budowę lunaparku przy ul. Ducha, zamiast remontu dziurawego dachu.
Ale jeśli – co również jest możliwe – uwierzył pan, że można inaczej: bez układów, koneksji i koterii, to… życzę panu mocnej wiary i dużej odporności psychicznej. Niech pan zapyta starszych kolegów-prezesów dużych spółdzielni mieszkaniowych. Oni przez całe lata siedzą na bombie, ale siedzą… Pan ma wybór – podzielić się władzą i powstrzymać uruchomienie zapalnika, albo wylecieć. Chcę wierzyć, że woli pan wylecieć.
Elżbieta Kazibut
(też członek spółdzielni mieszkaniowej)
EKSPERT
Zbigniew Olejniczak, przewodniczący Rady Krajowej Związku Spółdzielców Mieszkaniowych:
Zarówno członkowie Rady Nadzorczej każdej spółdzielni, jak i Zebrania Przedstawicieli Członków mają prawo wglądu do oryginałów dokumentacji prowadzonej przez zarząd. Tak mówi prawo spółdzielcze. Zazwyczaj nie odbywa się to tak, że każdy dokument jest kserowany i dostarczany wszystkim członkom ZPCz, czy Rady. Z prostej przyczyny – w spółdzielniach musiałaby funkcjonować specjalna grupa pracowników codziennie opracowujących i rozsyłających materiały.
Co do manipulowania statutowymi zapisami, to owszem – prezes może mieć takie “zapędy”. Ale to właśnie ZPCz przyjmuje statut, a zatwierdza go sąd.
Zgodnie z prawem, nie tylko spółdzielczym, zarząd nie może samowolnie podjąć decyzji o umorzeniu długów. Najpierw odbywa się procedura wewnątrzspółdzielcza i dopiero po orzeczeniu sądu, po akceptacji przez ZPCz, można wpisać nieściągalny dług w koszty, czyli wykazać stratę.
Każda podwyżka czynszu musi być zatwierdzona przez przedstawicieli członków spółdzielni ? Radę Nadzorczą i ZPCz. Nie wyobrażam sobie, żeby prezes mógł samowolnie zdecydować o podniesieniu opłat czynszowych. To byłoby niezgodne z prawem spółdzielczym.
Co do kosztów wprowadzenia w życie ustawy uwłaszczeniowej, to sprawa jest kuriozalna, bo ustawa mówi, że spółdzielnia ma ją wdrożyć, a wykonać zarząd pod groźbą odpowiedzialności karnej. Ustawa mówi wprawdzie, że w uzasadnionych przypadkach pieniądze zostaną zwrócone, ale nie mówi kiedy. Uczciwy zarząd mówi prawdę i wspólnie z Radą Nadzorczą oraz ZPCz decyduje skąd te pieniądze wziąć, bo z funduszu remontowego nie może. Może więc zapaść decyzja o obciążeniu kosztami wprowadzenia ustawy lokatorów, przy założeniu, że do 31 grudnia 2005 roku spółdzielnia złoży prośbę o refundację z budżetu państwa, a wtedy, gdy refundację dostanie, zwróci pieniądze lokatorom.
not. ek
Autor artykułu: Marcin Król