Hokeiści GKS Katowice są sprawcami największej niespodzianki w tym sezonie. We wtorek zremisowali z mającym ambicje sięgające mistrzostwa Polski, Wojasem Podhale Nowy Targ. – Wierzę, że teraz będzie lepiej, że najgorsze za nami – mówi Andrzej Tkacz, trener GKS.
Od początku sezonu katowiccy hokeiści przeżywają ciężkie chwile. Przegrywają mecz za meczem, często w dwucyfrowych rozmiarach, kibice się od nich odwrócili. Na ostatnim spotkaniu z Podhalem, na trybunach lodowiska w Spodku, zasiadło jedynie około stu widzów. Nawet oni jednak nie wierzyli, że GKS jest w stanie powalczyć z nowotarską drużyną. Tymczasem nasz zespół sprawił ogromną niespodziankę, remisując po heroicznym boju z faworytami.
- Udowodniliśmy, że nie jesteśmy chłopcami do bicia, że potrafimy grać w hokeja – cieszył się Jacek Zając, bramkarz GKS i bohater wtorkowego meczu.
Trener katowickiego zespołu daleki jest jednak od euforii.
- Niewykluczone, że to taki jednorazowy występ. Było dużo przypadku, a do tego nasz bramkarz, Jacek Zając miał “dzień konia”. Dopisało nam też szczęście. Dla nas najważniejsza jest budowa drużyny na play off i utrzymanie się w ekstralidze – tonuje nastroje Tkacz.
- Nie zapominajmy, że na lodzie trenujemy dopiero od miesiąca i potrzeba nam czasu. Jestem przekonany, że ten wynik da zawodnikom motywację do dalszej pracy. Zobaczyli, że to nie bajki, że można walczyć z najlepszymi. To, że jesteśmy ubodzy poza lodem, nie oznacza, że tak samo ma być na lodzie – przekonuje opiekun katowickich hokeistów.
Kadra GKS nie jest zbyt liczna i aby myśleć o utrzymaniu się w hokejowej elicie powinna zostać wzmocniona. Na testach przebywa 20-letni Czech, Petr Ivanka, który próbował też szczęścia w innym klubie z naszego regionu, GKS Tychy.
- Dotychczas był na jednym treningu. Na łyżwach umie jeździć. Pod tym względem przewyższa prawie wszystkich – ocenia Tkacz. Decyzja, o tym czy Czech pozostanie w Katowicach, prawdopodobnie zapadnie na początku przyszłego tygodnia.
- Potrzebuję jeszcze jednego lub dwóch napastników oraz obrońcę. Wówczas można myśleć o utrzymaniu się w ekstralidze. Wolałbym hokeistów młodych, chętnych do pracy, pełnych motywacji – wyjaśnia trener. Tkacz liczy na pozyskanie któregoś z młodych zawodników Unii Dworów Oświęcim.
- Prezes Unii obiecał mi, że w grudniu kogoś nam wypożyczą. Liczę, że dotrzyma słowa i nie wycofa się z danego słowa. Byłoby znacznie lepiej, gdyby przyszedł ktoś z zewnątrz, wokół którego można budować zespół. Na takie rozwiązanie nas jednak nie stać. Wypożyczeni hokeiści pograją u nas i wrócą do swojego zespołu. Ale to lepsze niż nic – twierdzi Tkacz.
Autor artykułu: mim