Archive for October, 2004

Od fajek do starodruków

Saturday, October 30th, 2004

Starodruki z XVIII wieku i ponad sto innych przedmiotów o wartości historycznej, w tym wagi, maszyny do szycia, krzyże, żelazka, zegary, fajki i korale. To chcieli wywieźć z Polski dwaj mieszkańcy Tarnowa, choć nie posiadali zezwoleń. Wpadli na przejściu w Chałupkach.

Z początku nic nie wskazywało na tak nietypową partię przemycanego towaru. Volkswagen transporter podjechał na przejście graniczne w Chałupkach kilka minut po północy. Podróżowało nim dwóch mężczyzn, którzy planowali dojechać do Włoch. Podczas odprawy jeden z funkcjonariuszy zauważył w samochodzie otwartą paczkę papierosów, która nie miała polskich znaków akcyzy.


Węch pograniczników

– A to wzbudziło podejrzenia funkcjonariuszy, że papierosów może być znacznie więcej. Poddaliśmy więc samochód bardzo szczegółowej kontroli – relacjonuje kpt Grzegorz Klejnowski, rzecznik śląskiego oddziału Straży Granicznej.

To był strzał w dziesiątkę, bo funkcjonariusze znaleźli jeszcze 440 kolejnych paczek papierosów bez akcyzy. Przy okazji w licznych reklamówkach i skrzynkach, natrafili na szereg przedmiotów o wartości historycznej. Część z nich była nieudolnie schowana pod rzeczami osobistymi pasażerów.
– Naliczyliśmy ponad sto cennych przedmiotów. Zegary, wagi, maszyny do szycia. Liczne przedmioty gospodarstwa domowego, od starych żelazek po starodawne roboty kuchenne – wylicza kpt. Klejnowski.

Wśród znalezionych rzeczy najwartościowsze są trzy osiemnastowieczne starodruki datowane na 1771, 1772 i 1789 rok. Książki napisano w języku niemieckim i łacińskim. W samochodzie były także osiemnastowieczne medale, cała kolekcja unikatowych fajek, czy korali przypominających perły.

– Wartość zabezpieczonych przez nas przedmiotów określi rzeczoznawca. Będziemy w tej sprawie prowadzić dochodzenie – dodaje Klejnowski.


Zwykłe starocie…

Jak zatrzymani mężczyźni tłumaczyli posiadanie nietypowego bagażu?

– Wmawiali nam, że to jakiejś niepotrzebne, bezwartościowe starocie – wyjaśniają pogranicznicy.

Funkcjonariusze Straży Granicznej przekażą sprawę do raciborskiej prokuratury, która zajmie się delikwentami z Tarnowa.

W Polsce na wywóz przedmiotów zaliczanych do dóbr kultury zgodnie z ustawą o ochronie zabytków trzeba mieć pozwolenie ministerstwa kultury (stałe pozwolenie) lub wojewódzkiego konserwatora zabytków (czasowe). Chodzi o rzeczy mające powyżej 55 lat.

– Za ich przemyt grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat, grzywna i konfiskata – wyjaśnia Elżbieta Gowin z Izby Celnej w Katowicach.

Autor artykułu: Jacek Bombor

Dzień zadumy

Saturday, October 30th, 2004

To ostatnia chwila na zrobienie porządków na grobach, kupienie zniczy i kwiatów. Zadbajmy o to teraz, aby w poniedziałek spokojnie zapalić lampkę i wspominać najbliższych, którzy odeszli.

Bardziej przezorni zadbali o odpowiednią oprawę już wcześniej. Starannie wybrali znicze, zamówili kwiaty i wiązanki. Piękna pogoda w tym tygodniu sprzyjała też generalnym porządkom.

Nadal jednak pozostali tacy, którym praca i obowiązki nie pozwoliły na wcześniejsze zakupy i porządki na grobach. Pozostało im tylko dwa dni, ale na pewno nie będą narzekać na braki w sklepach i kwiaciarniach. Do ostatniej chwili będzie można zrobić zakupy w śląskich marketach i przy wszystkich cmentarzach. Sprzedawcy zadbają, byśmy nawet w ostatniej chwili mieli w czym wybierać.

Będzie taniej

Marcin Konik sprzedawca zniczy:

Najczęściej klienci kupują tańsze znicze. Nauczeni doświadczeniem wiedzą, że droższe i ładniejsze znicze długo na cmentarzu się nie uchowają, bo ktoś je ukradnie. Częściej też wybierają znicze szklane, wydają im się bardziej trwałe, ale jeżeli wybierzemy te z wymiennymi wkładami parafinowymi, plastikowe też długo będą się trzymać. Ceny nie są wysokie, choć nie wykluczam, że im bliżej święta, tym będą niższe. Możemy zapewnić, że będziemy sprzedawać do samego poniedziałku i cały czas będzie w czym wybierać.


Kwiat pamięci

Chryzantema, to po grecku złoty kwiat, stąd polska nazwa złocień. Wśród hodowców uznana jest za wicekrólową kwiatów – miejsca na podium ustępuje tylko róży.

W Polsce te kwiaty kojarzone są z dniem Wszystkich Świętych. Wtedy chryzantemy składa się na grobach zmarłych, są symbolem pamięci o bliskich, którzy odeszli.

Pomimo że chryzantemy możemy kupować przez cały rok, największym zainteresowaniem cieszą się jesienią.
Chryzantemy sadzone mogą cieszyć urodą nawet przez 2 miesiące. Wybór odmian na rynku jest bardzo duży, a ceny nie są wysokie: od małych doniczek po 6-10 zł, aż po wielkie okazy za kilkadziesiąt złotych.

Kolorystyka chryzantem obejmuje wszystkie ciepłe barwy, dominują jednak odcienie żółte i złociste. Największym wzięciem cieszą się odmiany o kwiatach niewielkich, ale tak gęstych, że nie widać liści. Możemy wybierać spośród wielu gatunków, są chryzanatemy pojedyncze, półpełne, pomponowe, kuliste, półkuliste, płaskie, kędzierzawe, parasolkowate, igiełkowe, łyżeczkowe, pajęczaste oraz fantazyjne.


Dobra rada

Jeżeli kupimy chryzantemy już na parę dni przed pójściem na cmentarz, to powinniśmy przechowywać je w temperaturze podobnej do tej, w której przebywały wcześniej. Kupione w szklarni najlepiej postawić w chłodnym pomieszczeniu. Jeżeli kupiliśmy je na ulicy, to umieśćmy je na podwórku lub na balkonie.

Kwiatom ciętym warto zmiażdżyć łodygi, co zapewni im lepsze wchłanianie wody. wola


Postaw na oryginalność

Beata Konopka z kwiaciarni „Calla” w Katowicach:

Od kilku sezonów w wiązankach pojawiają się bardzo ciekawe elementy — mchy, patyki, szyszki, kora drzew, suche liście. Oczywiście kwiaty nadal są obecne, ale jest ich trochę mniej, a cała oprawa jest bardziej oryginalna. Nawet jeżeli nie stać nas na wieńce z kwiaciarni, samodzielnie możemy coś wymyślić. Czasami wystarczy zwykłe dąbki w doniczkach przyozdobić folią lub kolorowym papierem, dodać kilka szyszek lub innych elementów.

Jeżeli zależy nam, by na grobie postawić żywe kwiaty, to najlepiej umieścić je na tzw. florecie, czyli gąbce na rączce, która jest nasączona wodą. Dzięki temu kwiaty cały czas mają wilgoć.

Bardzo ładnie prezentują się też kompozycje z kwiatów suszonych czy nawet sztucznych, urozmaiconych ciekawymi drobiazgami.

Największym powodzeniem cieszą się teraz wszelakie krzyże, zarówno z prawdziwych, jak i sztucznych kwiatów. Umieszczamy w nich goździki, chryzantemy, suszone ozdoby, pomalowane złotem lub srebrem.

Dla zabieganych

Coraz częściej jesteśmy tak zabiegani, że nie mamy kiedy uporządkować grobu naszych bliskich. Zwłaszcza, gdy zdarza się, że mogiły naszych bliskich znajdują się w różnych miastach. Teraz dużym ułatwieniem są oferty firm i kwiaciarni internetowych. Nie tylko dostarczą oni za nas kwiaty, ale także posprzątają i udekorują groby. Takie usługi można zamówić na terenie całego kraju.

Na przykład na terenie Śląska usługi te wykonują przedstawiciele kwiaciarni, w której zostało złożone zamówienie, w innych miastach zaprzyjaźnione kwiaciarnie na miejscu. Zamówienie można złożyć osobiście, wysłać faksem lub poprzez e-mail. Na potwierdzenie, że wieniec lub wiązanka dotarły na cmentarz, niektóre firmy na życzenie klienta robią dokumentację fotograficzną.

Koszt kwiatów wraz z dostarczeniem uzależniony jest od wielkości bukietu lub kompozycji, a także od miejscowości, do której ma pojechać.

Liczy się jakość

Nie jest łatwą rzeczą kupić znicz na Wszystkich Świętych. Żeby nie kupić bubla, warto zastanowić się, czy lepiej wybrać znicz zalewany czy z wkładem. Jak odróżnić prawdziwą parafinę od gaczu parafinowego? Jak poznać, czy producent nie „nadmuchał” wkładu, żeby zamiast jednego znicza wyprodukować trzy?

* Lepszą inwestycją są w tej chwili znicze zakryte. Wcale nie są droższe, a palą się dłużej i lepiej. Znicze otwarte muszą mieć grubszy knot, żeby wiatr nie gasił płomienia, a to powoduje, że taki znicz kopci. Maksymalnie pali się też do sześciu godzin, podczas gdy znicz zamknięty tej samej wielkości pali się 14-16 godzin.

* Jeżeli groby odwiedzamy często, lepiej wybrać znicz z wymienianym wkładem parafinowym, który kosztuje od 0,50 gr do kilku złotych, w zależności od wielkości. Dobry wkład nie dotyka ścianek znicza i nie brudzi ich.

* Dobry znicz to taki, który wykonany jest przy użyciu parafiny, a nie gaczu parafinowego. Jak odróżnić parafinę od gaczu? Gacz śmierdzi i jest ciemniejszy.

* Wkłady parafinowe powinny być białe, niemal przezroczyste i nie rozsypywać się.

* Kubki, w których są umieszczone wkłady, powinny być równo przycięte, wykończone i czyste.

* Szkło, z którego są zrobione lampki, powinno być wymyte, bez zacieków.

* Warto sprawdzić, jaki jest czas palenia zniczy. Czasami warto zainwestować w większy znicz i mieć gwarancję, że będzie się palił przez kilka dni.


Porządki

Zwykle do czyszczenia używamy wody i płynu, na przykład do naczyń, nagrobki czyścimy szmatką bądź szczotką. W sklepach pojawiły się specjalne płyny do nagrobków i innych powierzchni z granitu, marmuru lub lastriko. Niewiele takiego płynu wlewamy do wiadra z wodą i szmatką czyścimy nagrobek. Takie płyny nie tylko czyszczą, ale także nadają połysk i konserwują powierzchnię. Kosztują 7-10 zł. Po wyczyszczeniu wodą z płynem, gdy nagrobek wyschnie, możemy użyć specjalnej pasty do polerowania powierzchni (cena ok. 7 zł). Nowością, która pojawiła się na rynku, jest płyn do usuwania mchu z nagrobków, dodatkowo zabezpiecza przed porastaniem (cena 11,60 zł).

Autor artykułu: Beata Wolańska

Odeszli…

Saturday, October 30th, 2004

W listopadowe dni wspominamy Tych, którzy odeszli. Chociaż raz w roku poświęcamy Im swoje myśli, przypominamy dokonania, żałujemy, że Ich już nie ma. Każda śmierć przychodzi zbyt wcześnie, każda przynosi pustkę, którą trudno wypełnić. Na nas spoczywa obowiązek, by ocalić Ich od zapomnienia…


Listopad

2 po długiej chorobie odszedł Henryk Machalica znany i popularny aktor. Pracę zawodową rozpoczął w teatrze lalek Banialuka w Bielsku-Białej. Wielką sympatię widzów przyniosła mu serialowa rola Dionizego Złotopolskiego. Ostatnio związany był z Teatrem Ochoty w Warszawie. Miał uszkodzony rdzeń kręgowy po upadku z konia i nie mógł po tym powrócić do zdrowia i dawnej sprawności.

7 w Iraku wskutek rany odniesionej pod ostrzałem zginął pierwszy polski żołnierz – 44-letni major Hieronim Kupczyk. Kupczyk pojechał do Iraku z pierwszą zmianą żołnierzy z polskiego kontyngentu. Przedtem służył w 12. Dywizji Zmechanizowanej w Szczecinie.

13 zmarł ksiądz Stanisław Tkocz, wieloletni naczelny „Gościa Niedzielnego”, postać niezwykła i niezwykle ważna dla regionalnej kultury, myśli politycznej i religijnej.


Styczeń

26 w Warszawie zmarł poseł na Sejm RP, były wicemarszałek Sejmu Aleksander Małachowski. Miał 80 lat. Był legendą polskiej opozycji – internowany w stanie wojennym i aresztowany. Został posłem X, I, II i IV kadencji Sejmu. Był członkiem Unii Pracy, jej honorowym przewodniczącym oraz przewodniczącym Rady Krajowej UP.

5 w Krakowie w wieku 65 lat zmarła pisarka i dziennikarka Dorota Terakowska, autorka m. in. powieści „Ono” i „Poczwarka”. Pisała głównie dla dzieci i młodzieży, a jej książki zawsze wzbudzały entuzjazm czytelników i osiągały sukces rynkowy. „Władcę Lewawu” umieszczono w kanonie lektur szkolnych, a „Lustro pana Grymsa” było dziecięcym bestsellerem w 1995 roku.

17 choroba nowotworowa pokonała Czesława Niemena, wybitnego muzyka i kompozytora. Piosenki „Dziwny jest ten świat”, „Pod papugami”, „Bema pamięci rapsod żałosny” weszły do kanonu polskiej sztuki. Niemen, a właściwie Czesław Wydrzycki debiutował w klubach studenckich Wybrzeża na przełomie lat 50. i 60. Przełomowym momentem w karierze Niemena był występ na V festiwalu w Opolu. Stworzył tak naprawdę własny styl muzyczny. W ostatnich latach skoncentrował się na pracy we własnym studiu muzycznym.

Marzec

4 w Warszawie zmarł Jeremi Przybora, współtwórca, wraz z Jerzym Wasowskim, legendarnego „Kabaretu Starszych Panów, genialny autor przenikliwych i dowcipnych tekstów. Miał 88 lat.

10 zmarła Daria Trafankowska. Miała 51 lat. Nie udało się jej pokonać raka. Była aktorką Teatru Powszechnego, ale ostatnio sympatię widzów i wielką popularność przyniosła jej rola siostry Danuty w serialu „Na dobre i na złe”. Występowała także w wielu filmach i słuchowiskach Polskiego Radia.


Kwiecień

10 w Gdańsku w wieku 47 lat zmarł bard „Solidarności” Jacek Kaczmarski, poeta i pieśniarz. Bezskutecznie przez ostatnich kilka lat zmagał się z chorobą nowotworową. Karierę zaczynał w połowie lat 70. w klubach studenckich. Z Przemysławem Gintrowskim stworzył niepowtarzalny duet. Od 1981 roku przebywał na emigracji. Kilka lat przed śmiercią wrócił z Australii.


Maj

9 w Iraku w wieku 47 lat zginął znany dziennikarz TVP Waldemar Milewicz. Wraz z nim zginął algierski współpracownik TVP Mounir Bouamrane. Samochód, którym jechali, został ostrzelany 30 kilometrów od Bagdadu. Milewicz pojechał do Iraku, by przygotować reportaże z cyklu „Dziwny jest ten świat”. Pracował w telewizji ponad 20 lat, a od dziewięciu był korespondentem wojennym. Tworzył materiały z Bośni, Czeczenii, Kosowa, Abchazji, Ruandy, Kambodży, Somalii, Etiopii, czyli najbardziej zapalnych punktów świata.

Czerwiec

5 odszedł ulubiony przez Polaków amerykański prezydent Ronald Reagan, swego czasu kiepski aktor, który okazał się konsekwentnym i wyjątkowym politykiem. Doprowadził do upadku Związek Radziecki poprzez zręczną, ale i twardą politykę wschodnią. Znienawidzony przez komunistyczną propagandę, ukochany przez zwykłych ludzi. Od wielu lat wyłączony z życia publicznego – chorował na Alzheimera.

10 zmarł Ray Charles, amerykański muzyk jazzowy, kompozytor, śpiewak i multiinstrumentalista. Saksofon, trąbka i klarnet nie miały przed nim żadnych tajemnic.

17 po długiej i ciężkiej chorobie zmarł Jacek Kuroń, legenda polskiej opozycji, idealista, „król, dla którego zabrakło królestwa”. Jego pogrzeb stał się manifestacją tolerancji. Kuroń był jednym z ostatnich rycerzy Rzeczpospolitej, wyczulonym na krzywdę drugiego człowieka. Kochał ludzi i życie. Niezapomniany minister spraw socjalnych – specjalista od „kuroniówki”

Lipiec

2 zmarł Marlon Brando, wybitny amerykański aktor, znany z „Młodych lwów” i skandalizującego „Ostatniego tanga w Paryżu”. Przede wszystkim zaś najlepszy w dziejach kina odtwórca roli gangstera, słynny Vito Corleone w „Ojcu chrzestnym”

Sierpień

12 kolejne ofiary w Iraku. Zginął 28-letni st. szeregowy Grzegorz Nosek z Jaworzna, który został pośmiertnie awansowany do stopnia kaprala. Otrzymał też Krzyż Zasługi za Dzielność. Kapral Nosek pełnił stałą służbę w kompanii zaopatrzenia 6. Brygady Desantowo-Szturmowej w Krakowie jako kierowca operator. Służbę wojskową rozpoczął ponad pięć lat temu. Przez rok służył w Bośni. Swoją przyszłość wiązał z wojskiem.

12 po długiej i ciężkiej chorobie zmarł senator Adam Graczyński, senator RP dwóch kadencji, społecznik i polityk. Przez wiele lat kierował Głównym Instytutem Górnictwa, był twórcą Funduszu Stypendialnego dla zdolnej młodzieży, pomysłodawcą wielu przedsięwzięć ekologicznych.

14 zmarł Czesław Miłosz, noblista, poeta i moralista. Na jego wierszach wychowały się pokolenia Polaków. Obok Zbigniewa Herberta ojciec duchowy polskich przemian. Jego pogrzebowi na krakowskiej Skałce towarzyszyły kompromitujące spory. Od 1945 do 1949 r. Miłosz przebywał na placówkach dyplomatycznych w USA, potem w Paryżu. W 1951 r. zdecydował się poprosić o azyl na Zachodzie. Współpracując z paryską „Kulturą” wydał: „Zniewolony umysł”, „Zdobycie władzy”, „Dolinę Issy” i „Rodzinną Europę” oraz „Traktat poetycki”. Od 1960 mieszkał w USA, gdzie został profesorem na wydziale literatur słowiańskich Uniwersytetu w Berkeley.

19 sierpnia w Iraku śmierć ponieśli starszy szeregowy Grzegorz Rusinek i starszy szeregowy Sylwester Kutrzyk. Do tragedii doszło w rejonie Al-Hillah, gdzie polski patrol został ostrzelany przez nieznanych napastników. Obaj żołnierze pochodzili z Gliwic. Służyli w 18. Batalionie Desantowo-Szturmowym w Bielsku-Białej.

Wrzesień

30 w Warszawie w wieku 85 lat zmarł Zygmunt Kałużyński znakomity krytyk filmowy, dziennikarz tygodnika „Polityka”, człowiek o nietuzinkowej osobowości i szerokich zainteresowaniach. Od lat tworzył duet z innym krytykiem Tomaszem Raczkiem. Prowadzili wspólnie (w latach 1990-2000) cykl telewizyjny „Perły z lamusa”, a ostatnio pisali do „Wprost”.

Październik

2 zmarł Jerzy Kurkowski, wieloletni dyrektor Centralnego Szpitala Klinicznego w Katowicach, były wiceminister zdrowia, menedżer służby zdrowia, autor wielu publikacji na tematy medyczne.

10 świat zelektryzowała wiadomość o śmierci aktora Christophera Reeva, filmowego „Supermena”, rzecznika niepełnosprawnych. Do końca wierzył, że uda mu się wyzwolić z kalectwa. Po upadku z konia na planie zdjęciowym dziewięć lat temu był niemal całkowicie sparaliżowany. Nie mógł samodzielnie oddychać i został podłączony do respiratora. Nie zrezygnował jednak z aktywności. Grał nawet w filmach m. in. w remake’u filmu Hitchcocka „Okno na podwórze”.

16 po długiej chorobie zmarł prof. Tomasz Strzembosz, jeden z najwybitniejszych historyków dziejów najnowszych Polski. Miał 74 lata. Był autorem kilkuset publikacji i książek historycznych. Ostatnio opublikowana nosi tytuł „Partyzantka antysowiecka nad Biebrzą w latach 1939-1941”. Wiele lat był przewodniczącym Związku Harcerstwa Rzeczpospolitej. Służbę w związku zakończył w randze harcmistrza.

Autor artykułu: oprac. aga

Oszustka zatrzymana

Thursday, October 28th, 2004

Gliwicka policja zatrzymała we wtorek wieczorem 39-letnią Monikę K. podejrzewaną o wyprowadzenie z agencji PKO BP w Paniówkach k. Mikołowa około 400 tysięcy zł. Wczoraj kobieta została przesłuchana.

Monika K. prowadziła trzy agencje PKO BP: w Paniówkach, Przyszowicach i w Gliwicach. Fałszując podpisy pod dokumentami, kradła pieniądze klientów i przelewała na własne konto. Kobieta przesyłała do klintów dokumenty, z których wynikało, że saldo się zgadza. Część klientów sprawdziła jednak stan kont w innych placówkach banku. Kiedy okazywało się, że brakuje tam znacznych kwot, zgłaszali to w agencji. Monika K. uzupełniała pieniądze. – W ostatnich miesiącach, gdy atmosfera wokół agencji prowadzonych przez mieszkankę Paniówek zrobiła się ciężka, bank zamierzał przeprowadzić kontrolę. 10 października Monika K. umówiła się w Gliwicach z urzędnikami banku. Kiedy razem wyjechali do Paniówek, kobieta prowadząca własny samochód nagle zniknęła. 14 października krewni zgłosili na policji jej zaginięcie. Znaleziono ją po pięciu dniach w Żorach. Wtedy dyrekcja banku w Gliwicach wniosła do prokuratury doniesienie o popełnieniu przez nią przestępstwa. Podobnie zrobili klienci – twierdzi nadkom. Magdalena Zielińska, rzecznik prasowy gliwickiej policji.

Bank PKO BP od 2000 roku przeprowadzał kontrole w agencji prowadzonej przez Monikę K. Ostatnia odbyła się w maju i nie wykazała nieprawidłowości.

Kobiecie prawdopodobnie zostanie postawiony zarzut oszustwa. Grozi jej kara pozbawienia wolności do 10 lat.

Autor artykułu: mah, anok

Kara za narkotyki

Thursday, October 28th, 2004

Kilkanaście osób – wśród nich uczniowie szkół średnich – stanie przed sądem za posiadanie i handel narkotykami. Większość z nich przyznała się do zarzutów.

Na trop dilerów i ich klientów policja z Kłobucka wpadła przypadkiem. Anonimowy rozmówca zadzwonił do komisariatu informując o głośnej imprezie w bloku i nastolatku, który wymiotował z okna. Kiedy patrol zapukał do drzwi, przez okno „wyfrunęła” paczka marihuany. W mieszkaniu było 11 uczniów w wieku 14-16 lat. Niektórzy oprócz mętnych oczu mieli problemy z utrzymaniem pionu. Alkohol i „zagrychę” kupili ze składkowych pieniędzy. A gdy zaszumiało im w głowach, zadzwonili do znajomego dilera, który przywiózł im marihuanę.

Zeznania zatrzymanych pozwoliły ustalić miejsce zamieszkania dilerów. Wyszło na jaw, że kupowali oni narkotyki dla siebie, część odsprzedając lub rozdając znajomym. Prawdopodobnie niektórzy próbowali zarabiać, mieszając marihuanę z majerankiem. Udało się też wpaść na trop mężczyzny, który sprzedawał małolatom amfetaminę.
Wszyscy oskarżeni odpowiedzą przed sądem za sprzedawanie, użyczanie lub posiadanie środków odurzających.

Autor artykułu: mp

Dwa tysiące od auta

Thursday, October 28th, 2004

Grupa dochodzeniowo-śledcza z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach zatrzymała pięcioro celników z Warszawy i trzech z Cieszyna oraz dwóch rzeczoznawców. Prokuratura Okręgowa postawiła im zarzuty fałszowania dokumentacji celnej i przyjmowania łapówek.

Osoby te za 2 tys. zł wystawiały fikcyjne dokumenty. Świadczyły one o odprawach celnych luksusowych samochodów, które w rzeczywistości były pojazdami skradzionymi w Polsce i nigdy nie przejeżdżały przez granicę. Rzeczoznawcy, nie widząc samochodów, wystawiali nieprawdziwe opinie techniczne i zaniżali ich wartość.

W ręce policji wpadli także pośrednicy i agent celny spod Warszawy. – Jednym z zatrzymanych jest 34-letni członek gangu pruszkowskiego. Był odpowiedzialny za identyfikację cech pojazdu, czyli pełnił rolę tzw. lekarza samochodowego – mówi st. asp. Jacek Pytel z zespołu prasowego KWP.

Tomasz Tadla, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Katowicach twierdzi, że zatrzymanym przedstawiono już zarzuty poświadczania nieprawdy i przyjmowania korzyści majątkowych. – Proceder trwał w latach 1999 – 2000. Został wykryty dzięki zeznaniom świadka koronnego. Sprawa jest pokłosiem działań gangu pruszkowskiego. Zaczęły się przesłuchania, aresztowano cztery osoby – dodaje Tomasz Tadla. – Grupa przestępców nie jest zorganizowana. Ważne, że udało się zatrzymać między innymi pośrednika, który trudnił się obrotem kradzionymi samochodami. Za takie przestępstwa grozi kara 10 lat pozbawienia wolności.

Prokuratura zakazała wykonywania zawodu celnikom, rzeczoznawcy i agentowi oraz ustanowiła poręczenia majątkowe (po 20 tys. zł) i dozory policyjne. – Jeśli funkcjonariusze zostaną aresztowani, automatycznie zostają zwolnieni z pracy – powiedziała Elżbieta Gowin rzecznik prasowy Izby Celnej w Katowicach. – Za dwie osoby wpłacono poręczenie, co do trzeciego celnika, jeszcze nie zapadły decyzje, ale na poręczenie jest jeszcze czas. W takiej sytuacji celnicy zostaną zawieszeni na dwa miesiące w wykonywaniu obowiązków.
Zabezpieczono na poczet przyszłych kar majątek podejrzanych.

Autor artykułu: Małgorzata Himmel

Wielka wsypa

Wednesday, October 27th, 2004

To duże śledztwo – mówi o sprawie zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się kradzieżą samochodów prokurator Tomasz Tadla z Prokuratury Okręgowej. – Zarzuty postawiono już dziewięciu osobom. W sprawie pojawiają się też wątki dotyczące przekroczenia uprawnień przez policję – przyznaje.
Aresztowano dwóch policjantów i jak mówią osoby znające sprawę, zatrzymanych stróżów prawa będzie więcej.


Zarzut paserstwa

Wśród głównych podejrzanych jest Roland G. – zajmujący się handlem samochodami. Tak naprawdę biznesem zajmuje się żona Rolanda G., na którą zarejestrowany jest jeden z większych autosalonów w Katowicach. Z końcem października ubiegłego roku prokuratura postawiła Rolandowi G. zarzut paserstwa. Od listopada do lutego 2004 roku mężczyzna był tymczasowo aresztowany. – Roland G. wyszedł na wolność bo pozwalał na to zebrany wystarczająco materiał dowodowy – mówi prokurator Tadla. – Zastosowano wobec niego dozór policyjny, zakaz opuszczania kraju i poręczenie majątkowe. W tej sprawie przygotowywany jest już akt oskarżenia.


Złodzieje idą na współpracę

W trakcie śledztwa wyszło na jawa, że grupa zajmująca się kradzieżą i upłynnianiem samochodów działała w Katowicach już w drugiej połowie lat 90-tych. W II komisariacie na katowickiej Ligocie pracował wówczas późniejszy zastępca komendanta I komisariatu w Katowicach -Centrum Krzysztof K. W 1997 roku Krzysztof K. pośredniczył w transakcji odzyskania samochodu. Policjant obiecał okradzionej kobiecie, że skontaktuje się ze złodziejami, którzy mają jej wóz. W zamian zażądał pieniędzy. Kiedy kobieta zgłosiła propozycję pośredniczenia na policję, Krzysztof K. wszystkiemu zaprzeczył. Przedstawił nawet świadka, który wystawił policjantowi alibi. Uznano wówczas, że zeznania świadka są wiarygodne i Krzysztof K. nie mógł pośredniczyć między złodziejami a właścicielką. Sprawa rozeszła się po kościach. Dopiero po kilku latach okazało się, że zeznania świadka były fałszywe. Krzysztof K. został aresztowany ponad miesiąc temu. Podwójna gra policjanta wyszła na jaw dopiero teraz, bo „sypać” zaczęli podejrzani złodzieje i paserzy samochodów – ta sama grupa, do której należy podejrzany Roland G.


Będę kolejne zatrzymania?

To nie jedyny przypadek funkcjonariusza, który współpracował z przestępczą grupą. Wpadł też Wojciech S. – policjant z grupy do walki z przestępczością samochodową z Komendy Miejskiej Policji w Katowicach. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił już do sądu. – Zarzuca się mu przyjmowanie łapówek, ujawnienie tajemnicy służbowej i przekroczenie uprawnień – mówi prokurator Tadla.

Wiadomo, że Wojciech S. został zatrzymany dzięki współpracy złodziei z organami ścigania.

– To nie jedyni policjanci zamieszani w proceder tej grupy – zapewniają osoby znające kulisy sprawy. – Będę kolejne zatrzymania – przekonują.



Nie czuje kaca moralnego

Dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, że od Rolanda G., który występuje jako podejrzewany w grupie trudniącej się kradzieżami i nielegalnym obrotem samochodami kupił samochód nawet naczelnik wydziału kryminalnego katowickiej Komendy Wojewódzkiej. Młodszy inspektor Przemysław Kałwak nabył Dodge’a Caravan. Zrobił to na kilka dni przed zatrzymaniem Rolanda G. – Dodge’a kupiłem nie u niego, a u jego żony – broni się policjant.

Naczelnik Kałwak w rozmowie z nami podkreślał, że w czasie zakupu o działalności Rolanda G. nie miał zielonego pojęcia. Jak to możliwe skoro nad sprawą G. pracowali m. in. podwładni naczelnika z będącej wówczas w wydziale kryminalnym tzw. „grupy samochodowej”? – Później rzeczywiście słyszałem o tej sprawie – przyznaje Kałwak.

Ale nie czuje z tego powodu „kaca moralnego”. – To tak samo jakby ktoś zobaczył, że wchodzę do sklepu i kupuję jogurt, który później okazuje się, że został gdzieś skradziony – argumentuje. – Każdy z funkcjonariuszy może być w takiej sytuacji. Myśląc w ten sposób można by w ogóle rozwiązać policję – bo przecież każdego można o coś posądzić – dodaje.
Naczelnik Kałwak podkreśla, że samochód, który nabył w autosalonie G. nie pochodzi z kradzieży. – Do kraju został sprowadzony z Kanady – mówi. – Blisko miesiąc sprawdzałem czy pochodzi z legalnego źródła. Wysłałem nawet jednego policjanta do Drogomyśla, do pierwszego właściciela żeby sprawdzić wóz. Nie zrobiłem niczego nielegalnego – dodaje.

Autor artykułu: Anna Malinowska

Powrót Kowalczyka?

Tuesday, October 26th, 2004

Zespół GKS Katowice, słynący jeszcze niedawno ze znakomitej defensywy, w obecnych rozgrywkach stracił rekordową ilość bramek. Nic więc dziwnego, że trener Mieczysław Broniszewski rozgląda się za markowymi obrońcami.

Sporo wskazuje na to, że pomóc mu mogło… Dynamo Tbilisi, eliminując krakowską Wisłę. Właściciel mistrzów Polski, Bogusław Cupiał, zapowiedział już w klubie czystki i odchudzenie kadry. W ten sposób status wolnego zawodnika może uzyskać Jacek Kowalczyk, który trafił pod Wawel właśnie z Bukowej i nie potrafił tam przekonać do siebie trenera Henryka Kasperczaka.

Nieoficjalnie wiadomo, że były obrońca GKS i młodzieżowej reprezentacji Polski, rzeczywiście bierze pod uwagę powrót do Katowic. Decyzje zapadną jednak dopiero po zakończeniu jesiennej rundy rozgrywek. Przypomnijmy, że decyzją PZPN zakaz transferów nałożony na śląski klub, obowiązuje do końca stycznia. W lutym Kowalczyk mógłby więc znów założyć koszulkę “Gieksy”.

Autor artykułu: r. mus.

Niewypał na starówce

Tuesday, October 26th, 2004

Blisko 30 firm od trzech lat czeka na spłatę 5 milionów złotych od Zakładu Remontowo-Budowlanego “Mirbud” z Piekar Śląskich. Sprawę zaległości bada bytomska prokuratura. Jak dowiedzieliśmy się, właścicielowi firmy, Mirosławowi Michalskiemu zostaną wkrótce przedstawione zarzuty. Sam Michalski tłumaczy, że w kłopoty finansowe wpędziło go zawiązanie spółki “Kwartał”, która miała przebudować bytomską starówkę. Przedsięwzięcie, które miało uświetnić 750. rocznicę nadania praw miejskich. okazało się kompletnym niewypałem.

Pomiędzy ulicami Janity, Webera i Kwietniewskiego miał powstać nowoczesny pasaż. Pomysłodawczynią projektu była Krystyna Jastal, prezes Bytomskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego – spółki w stu procentach gminnej. Za 100 milionów złotych miała powstać wizytówka miasta. Do jej wykonania powołano firmę “Kwartał”. Ponad 60 proc. udziałów miało w niej BPK. Na drugiego udziałowca i generalnego wykonawcę robót wybrano firmę “Mirbud”.

- Kiedy ruszaliśmy z “Kwartałem”, była to jedna z lepszych firm budowlanych – zapewnia prezes Jastal, której “Mirbud” wyremontował wcześniej dom w Reptach.

Ulubiony wykonawca
“Mirbud” może się pochwalić nie byle jakim dorobkiem. Firma modernizowała m.in. bytomski oddział PKO BP, Urząd Skarbowy w Piekarach Śląskich, bytomski kościół św. Barbary i siedzibę BPK. Kilka lat temu zajęła się bytomską starówką. Prezesem firmy została Krystyna Jastal. W rozmowie z nami przyznała, że już na początku działalności “Kwartału” pojawiali się w firmie dłużnicy “Mirbudu”.

“Kwartał”, a co za tym idzie “Mirbud”, wygrywał przetargi na inne prace w Bytomiu – m.in. na rozbiórkę Zakładów Mięsnych i na modernizację Centrum Działalności Podwodnej ,Nurek”, gdzie w społecznej Radzie Nadzorczej zasiadali m.in. ówczesny komendant bytomskiej policji i szef Prokuratury Rejonowej.

To był zły kredyt
Prezes Jastal nie ukrywa: – Przebudowa starówki nie wyszła z kilku powodów; regres na rynku budowlanym i przede wszystkim niekorzystnie zaciągnięty kredyt w banku – wylicza Jastal. – To był kredyt krótkoterminowy na bardzo wysoki procent. Później bank wycofał się z inwestycji, uznając ją za zbyt ryzykowną. Daremnie szukaliśmy innego banku. Nic z tego nie wyszło. Teraz syndyk przejął “Kwartał” i będzie spłacał wierzycieli. Zobowiązania wobec “Mirbudu” wynoszą około 3,5 mln zł.

Mirosław Michalski szacuje inaczej. – “Kwartał” zalega mi jakieś 7 milionów złotych – zapewnia szef “Mirbudu”. – Gdyby miasto poręczyło inwestycję innymi gruntami, przebudowa starówki zostałaby dokończona. A tak zostałem sam sobie.

Od początku inwestycji władze Bytomia zastrzegały, że spółka “Kwartał” jest samodzielnym podmiotem. Tymczasem na swoje pieniądze od ponad trzech lat czekają firmy, którym “Mirbud” nie zapłacił. – Postępowanie w tej sprawie było zawieszone – mówi prokurator Halina Barwinek-Folek z bytomskiej Prokuratury Rejonowej. – Czekaliśmy na ekspertyzę biegłych. Teraz będziemy już mogli przedstawić konkretne zarzuty. Dotyczy to na razie tylko “Mirbudu”. Działalnością “Kwartału” zajmiemy się zaraz po zamknięciu tej sprawy.

Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, dokumenty “Mirbudu” musiał zbadać biegły grafolog. W grę wchodzi zarzut fałszerstwa. Mirosław Michalski mówi, że zgłosił już w sądzie wniosek o upadłość swojej firmy z możliwością zawarcia układu z wierzycielami. Upadłość “Mirbudu” nie oznacza końca działalności Michalskiego. W Piekarach Śląskich działa firma córki przedsiębiorcy. Też zajmuje się pracami budowlanymi i remontami.

Autor artykułu: Anna Malinowska

Spadł szybowiec

Monday, October 25th, 2004

Szybowiec Górskiej Szkoły Szybowcowej “Żar” rozbił się w okolicy szczytu Czupel w Beskidzie Małym. Mimo gwałtownego “przerwania lotu” i rozbicia maszyny, 45-letni pilot szybowca wyszedł bez szwanku.

Szybowiec rozbił się w okolicach Czupla (933 m n. p. m.), najwyższego szczyt w zachodniej części Beskidu Małego leżącego w pasmie Magurki Wilkowickiej. 45-letni pilot nie dość, że o własnych siłach zdołał wyjść z wraku, to jeszcze dotarł do schroniska na Magurce, oddalonego o ok. 5 km od miejsca wypadku.

W tak słoneczną niedzielę jak wczoraj na Magurce przebywały tłumy turystów. To oni widząc roztrzęsionego człowieka zadzwonili po pogotowie. Choć nie było widać żadnych zewnętrznych ran, lekarz zadecydował, że mężczyzna w dół pojedzie karetką pogotowia, która zawiozła go do szpitala na obserwację.

- Najważniejsze, że nikomu nic się nie stało. Na poznanie dokładnych przyczyn wypadku trzeba będzie poczekać do czasu ustalenia ich przez komisję lotniczą – powiedział nam Bogdan Drenda, dyrektor Górskiej Szkoły Szybowcowej “Żar” w Międzybrodziu Żywieckim, do której należał rozbity szybowiec. Wiadomość o wypadku zastała dyrektora w Warszawie.

Wstępne ustalenia wskazują, że pilot odbywał lot treningowy w tej okolicy. W pewnym momencie silny podmuch wiatru dopchnął maszynę do zbocza góry, szybowiec zahaczył skrzydłem o drzewo i spadł na ziemię. Pilot nie miał nawet czasu spróbować awaryjnego lądowania.

Pilot pochodzi z Lublina i należy do tamtejszego aeroklubu. Ma przelatanych ok. 50-60 godzin, przeszedł kurs podstawowy, jest teraz tzw. uczniem-pilotem. Pozwala mu to na wykonywanie w pewnym zakresie samodzielnych lotów. – Nie można powiedzieć o nim, że jest bardzo doświadczonym pilotem. Ale dotychczas latał bezpiecznie. Inaczej nie zostałby dopuszczony do samodzielnego lotu – wyjaśnia Drenda.

Pilot trafił do szkoły szybowcowej na Żarze, aby doskonalić loty tzw. zboczowo-żaglowe, czyli wykorzystujące prądy powietrza występujące w górach. Właśnie z tego typu szkoleń słynie szkoła w Międzybrodziu Żywieckim.

Autor artykułu: łu