- W końcu się złamał i wybrał jeden z pilników. Piłowali mu zęby dopóty, dopóki nie “zrobił pod siebie” – opowiadał na spotkaniu w Krakowie skazany na 25-lat więzienia Sławomir Sikora, pierwowzór bohatera filmu Krzysztofa Krauzego.
W piątek 22 czerwca młodzieżówka SDPL zorganizowała w Krakowie spotkanie z pierwowzorem bohatera “Długu” – Sławomirem Sikorą, skazanym w połowie lat 90′ za zamordowanie dwóch prześladujących go gangsterów na 25 lat więzienia i ułaskawionym po dziewięciu latach “odsiadki” przez prezydenta Aleksnadra Kwaśniewskiego pod koniec jego ostatniej kadencji.
Przed spotkaniem odbyła się projekcja inspirowanego historią Sikory i jego przyjaciela Artura Brylińskiego filmu “Dług” w reżyserii Krzysztofa Krauzego. Po prezentacji obrazu, gość krakowskiego SPDL-u przedstawił różnice między fabułą filmu, a bardziej brutalną rzeczywistością.
- Prowadziliśmy z Arturem biznes. Nie zawsze czysty, jeśli chodzi o cła i sprawy skarbowe – przyznał Sikora.
Opowiada, jak Grzesiek (w filmie Gerard) – jego kumpel z lat młodzieńczych, który spotkawszy po latach młodego przedsiębiorcę, postanowił zrobić z niego kolejną ofiarę swojej gangsterskiej działalności, ustanawiając jemu i jego wspólnikowi fikcyjny dług – zawlókł go za miasto, by pokazać ostatecznie swoją przewagę.
- Przede mną siedział na krześle związany mężczyzna. Jego rosyjskojęzyczni wspólnicy pobili go, po czym pokazali mu dwa pilniki: do metalu i drewna, by wybrał jeden z nich. Nie chciał tego zrobić, więc bili go nadal. W końcu się złamał i wybrał jeden z pilników – nie pamiętam już który, ale pamiętam dobrze co z nim zrobili. Piłowali mu zęby dopóty, dopóki nie “zrobił pod siebie”.
Jak zareagował Sikora?
- Powiedziałem: “OK, stary – powiedz czego chcesz, ile dokładnie jestem Ci winien” – myślę, że każdy tak by zareagował. Tak rozpoczął się trwający ponad rok (w filmie: trzy miesiące) dramat dwóch szantażowanych i zastraszanych przyjaciół i ich nie zawsze świadomych sytuacji bliskich.
Mimo, że Sikora przeżył 43 lata, z czego niemal jedną czwartą w więzieniu, wygląda na zdrowego, pełnego energii i optymizmu 30-latka. Prosi, by zwracać się do niego “na ty”. Zebrani zasypują gościa pytaniami.
- Dlaczego nie zgłosiłeś sprawy na policję? Czy rzeczywiście nie dało się rozwiązać problemu legalnie?
- Artur, który zawsze był człowiekiem bardziej przywiązanym do prawa, raz spróbował. Zapytał, co – jeśli coś takiego by zgłosił – policja może mu zaoferować. Usłyszał, że na ochronę nie mamy co liczyć – mogą wezwać podejrzanego i go pouczyć. – Przynajmniej nie będzie czuł się bezkarnie – mówili.
Sikora przypomniał też, że Grzegorz straszył ich swoimi ludźmi, których rzekomo mają w policji. Groził, że jeśli się tam zgłoszą, to pożałują.
Wyjaśnił również, dlaczego gangsterzy mówią o “długu”, a nie wprost – o haraczu. Jest to związane z zapisami w prawie. Okazuje się, że za wmawianie komuś długu, na który nie ma się dowodów i straszenie w celu jego egzekucji, kara jest znacznie niższa, niż za wymuszanie haraczu. Nie jest to więc zabieg psychologiczny, czy gangsterska figura retoryczna, ale zabezpieczanie się na wypadek wpadki przed wyższą karą.
Prelegent mówił również o swoich doświadczeniach wyniesionych z więzienia i o wnioskach, które z nich płyną. Opowiadał o ludziach, którzy siedzą za przypalanie “dłużników” żelazkiem, a mdleli na fotelach w gabinecie dentystycznym, w którym miał okazję pracować. Wspomniał również o człowieku skazanym za kradzież kilkunastu samochodów, który uważał swoją działalność za zwykły zawód, różniący się od innych wyłącznie dodatkowym ryzykiem.
- Kiedy ktoś sprzedał mu kartę telefoniczną pozbawioną impulsów, poszedł do naczelnika i był święcie oburzony. – Przecież on mnie okradł! Jak on mógł mi coś takiego zrobić!? – krzyczał.
Sikora wyjawił też swoje plany.
- Jestem w Krakowie, bo prowadzę rozmowy z jednym z portali internetowych. Ma to związek moją nową fundacją: “4 3dom” (fon. for freedom). Chcemy zmieniać polskie prawo. Będziemy też walczyć o ułaskawienie dla Artura.
Wyjaśnił, że Lech Kaczyński obiecał w kampanii wyborczej, że ułaskawi Artura Brylińskiego. – Obecnie Artur dzięki ministrowi Ziobro jest na tak zwanej przerwie w karze. Liczymy na to, że pan prezydent wywiąże się z obietnicy.
Sikora chciałby również zmian w prawie dotyczących ułaskawień. Chodzi o to, by wnioski były rozpatrywane w ciągu kilku miesięcy, a nie tak jak teraz – dowolnie długo. – Chcielibyśmy uniknąć takich sytuacji, jaka była w moim przypadku, kiedy to Aleksander Kwaśniewski ułaskawił mnie za drugim razem, ale dopiero pod koniec swojej kadencji.
Niecodzienny gość opowiedział się również za powszechnym dostępem do broni palnej. – Uważam, że obywatele powinni mieć możliwość skutecznej obrony, ale broń powinni trzymać wyłącznie w swoim domu, a nie wynosić ją na ulicę – powiedział.
Po spotkaniu można było kupić książki Sławomira Sikory, które chętnie podpisywał. Znalazł również czas na bezpośrednie rozmowy z tymi, których ciekawości spotkanie nie zdołało zaspokoić.
Autor artykułu: Iwo Szaleniec